Wróg ludu

Druga koperta

Pamiętają państwo opowiastkę o trzech kopertach dla nowych dyrektorów? Było zdaje się tak: nowy dyrektor zastał w gabinecie trzy zaklejone koperty odziedziczone po poprzedniku. Na pierwszej napisano: "w razie kłopotów otworzyć". Kłopoty przyszły po roku, więc sięgnął po list numer jeden. W środku była krótka porada: "zwal wszystko na poprzedników". Pod spodem był jeszcze dopisek: "jeśli to nie pomoże, otwórz drugą kopertę". Minął kolejny rok i dyrektor musiał sięgnąć po list numer dwa. Porada była równie konkretna: "zrób reorganizację". I znowu dopisek, by w razie problemów otworzyć trzecią kopertę. Po dwunastu miesiącach przeczytał ostatni list: "przygotuj trzy koperty".

Propagandyści Donalda Tuska zastosowali większość tych porad w praktyce. Przez pierwszy rok tłumaczono nam, że wszystkiemu zawinili poprzednicy. Powołano kilka komisji śledczych, by wykryć zbrodnie niedobitych watah. Udowodniono, całkiem przekonująco, że finansom państwa zaszkodziło obniżenie podatków (dochodowy i ZUS). Swoją drogą oskarżenie PiS o liberalizm to w ustach ludzi Tuska gruba przesada. Ja bym cienia liberalizmu nie znalazł ani w PO, ani w partii Kaczyńskiego. Z tym że PO zaczyna ostatnio prześcigać się w pomysłach bliskich sercu Andrzeja Leppera, próbując podnosić podatki albo zaorać NBP. Czysty socjalizm. Parę kradzieży prywatyzacyjnej wiosny nie czyni.

Kiedy publiczne narzekania na dwa lata rządów PiS przestały pomagać, premier zajął się reorganizacją. Jak przystało na duży zakład, zaczęto od jego statutu, czyli konstytucji. Dyrektor do tej pory nic nie mógł zrobić, bo miał za małe kompetencje. Ale jakby rządził naprawdę...

Trzeba więc dyrektorowi dać władzę. Produkcja ruszy, pracownicy będą zadowoleni, parametry skoczą, normy się wypełni. Tylko oczywiście nikt dyrektorowi więcej władzy oddawać nie zamierza. I właśnie o to mu chodzi! Musi żądać tego, co jest niemożliwe: "dyrektor to by nawet chciał, by było lepiej, ale nie pozwalają". Nie ma nic gorszego niż udana restrukturyzacja. Wtedy z problemów zakładu tłumaczyć się będzie musiał natychmiast. Jak na razie wszystko idzie zgodnie z planem: PiS protestuje, SLD boi się, że po reformach zniknie, a PSL niemal obrażone. "Mogła być taka świetna restrukturyzacja, tylko nie dali".

Tusk na razie po trzecią kopertę sięgać nie musi. Wszyscy gadają o zmianie konstytucji, niewielu więc pamięta, że dwa lata temu naobiecywał cudów, a wyszło nawet gorzej niż zwykle.

Znamy to wszystko już z filmów Stanisława Barei. Szef rządu zaczyna coraz bardziej przypominać prezesa klubu z "Misia". Koty przebrane za zające biegają po drzewach, słomiane inwestycje fruwają w powietrzu, a twarda gotówka trafia do właściwych kieszeni. Ludzie są szczęśliwi i mogą wywalić władzy wszystko, co leży im na żołądku. Nie muszą nawet pielgrzymować do ukrytego magnetofonu. Wystarczy włączyć komórkę i stenogram zaraz trafi tam, gdzie trzeba.

Jak mawia mój redakcyjny kolega: łubu dubu, łubu dubu, niech nam żyje premier naszego klubu. Niech żyje nam.

Tomasz Sakiewicz

PS: W poprzednim numerze pomyliłem datę procesu z Adamem Michnikiem. Oczywiście odbędzie on 25 listopada o godz. 11, sala 622, w sądzie przy al. Solidarności 127 w Warszawie. Przy tej liczbie procesów każdemu może się pomylić, ale mea culpa.