Ostatnie oszustwo dwudziestego wieku

Poprzednie stulecie zaowocowało mirażami, które ogarniały całe narody i przechodziły z kontynentu na kontynent. Dwa najgroźniejsze - komunizm i faszyzm - przyniosły śmierć dziesiątek milionów ludzi, wojny i nędzę.

Wszystko zaczynało się od pięknych haseł: równości, braterstwa, szukania człowieka doskonałego. Oszustwo wprzęgnięte w machinę państwa miało moc sprawczą, zniewalało umysły i budziło niezwykłe demony. Ludzkość odrzuciła miraże dwudziestego wieku, choć oczywiście w niektórych państwach do dziś odciskają one swoje ponure piętno. Te najgorsze zwalczono, ale pozostały namiastki globalnych ideologii. Chociaż fakty coraz bardziej świadczą przeciw nim, same idee mają się nie najgorzej.

Do takich ideologii należy walka z globalnym ociepleniem. Skutki tego absurdu odczuwają miliony ludzi. Śmiem twierdzić, że ta ideologia najbardziej szkodzi ochronie środowiska. Klimat czasem się ociepla, czasem oziębia. Jak na razie nie ma najmniejszych dowodów, by człowiek miał na to jakiś wpływ. Stan wiedzy jest taki, że nie mamy pewności, co się obecnie dzieje z klimatem. Wyglądając ostatnio przez okno, raczej nie mam ochoty na żadną walkę o obniżanie temperatury na świecie. Dane dostarczane przez naukowców są - delikatnie mówiąc - sprzeczne. Można by się z całej sprawy nieźle pośmiać, gdyby nie skutki zaserwowanego nam oszustwa. Państwa Unii Europejskiej dały się sterroryzować ideologom od zmian klimatycznych. W rezultacie niszczone są całe gałęzie przemysłu, produkcja w Europie staje się mniej konkurencyjna niż w Ameryce czy Azji. Dziesiątki miliardów dolarów przeznaczone na redukcję emisji dwutlenku węgla zmarnowano, odbierając szansę na organizowanie biednym państwom pomocy gospodarczej i humanitarnej. Te pieniądze można było z powodzeniem wydać na walkę z prawdziwymi truciznami walącymi z kominów i ścieków. Mamy zamykać fabryki z troski o rzekome zmiany w atmosferze tysiące metrów nad ziemią, a jednocześnie nie jesteśmy w stanie zorganizować środków na likwidację dzikich wysypisk śmieci w lasach znajdujących się w pobliżu naszych domostw.

Ideologia globalnego ocieplenia zurzędniczała i obrosła w typowe dla dużych instytucji mechanizmy obronne. Jeżeli paru natchnionych wariatów chce się w nią bawić, to mają do tego prawo, ale niech to robią za swoje własne pieniądze. Polskie władze, zanim doprowadzą do gigantycznych podwyżek energii i zamknięcia setek zakładów pracy, powinny potrząsnąć towarzystwem rabunkowo-ekologicznym. Nie widzę żadnego powodu, by dalej brnąć w ten absurd.

Kontestatorzy lat sześćdziesiątych odjechali od swoich ideałów w pięknych mercedesach kupionych im przez bogatych rodziców. Rewolucjoniści spod znaku globalnego ocieplenia mają wszelkie szanse na to, by zamarznąć na kolejnej demonstracji przeciwko podgrzewaniu atmosfery. Cała nadzieja w tym, że w czasie najnowszej zimy stulecia wykupią sobie wycieczkę do ciepłych krajów. Mają za co.


Tomasz Sakiewicz