Cztery przekleństwa


Dopatrywanie się w walce, która toczy się wokół krzyża, wyłącznie racji politycznych, jest tak samo trafne jak rozpatrywanie walki Dawida z Goliatem pod kątem zdolności militarnych. Oczywiście, znawcy wojny zaczęli dostrzegać wartość bojową fortelu Dawida, który znalazł słaby punkt najlepszego żołnierza armii filistyńskiej. Jednak istotą opowieści o Dawidzie i Goliacie jest zupełnie coś innego: nawet ktoś tak źle uzbrojony i tak mizerny jak żydowski pasterz-poeta mógł pokonać zakutego w metal olbrzyma dzięki pomocy Siły Wyższej.

Patrzę na potężne oddziały policji, potrójny kordon barierek z metalu oddzielający krzyż od modlących się ludzi. Widzę wielkie siły polityczne, media, a nawet dostojników Kościoła, których ten krzyż jakoś uwiera. Słucham z rosnącym zdumieniem komentatorów przekonujących, że krzyż stoi tam dzięki garstce zdeterminowanych obrońców. Nie wiem, czy krzyż pozostanie na swoim miejscu, czy go stamtąd zabiorą, ale wszystko, co się wydarzyło, wymyka się racjonalnej ocenie. Jeżeli Bóg ma tu jakiś plan, na pewno jest on mocno niebanalny.

Niezależnie jednak od tego, co dzieje się z samym krzyżem, należy głośno przypominać zło, jakie ujawniło się w ostatnich tygodniach. Dzieje się to z przyzwoleniem świata polityki i mediów. Cztery przekleństwa, które były źródłem najbardziej krwawych totalitaryzmów, zobaczyłem na własne oczy w ich przerażającej postaci.

Pogarda dla religii i wszelkich znaków wiary. Czegoś takiego nie widziałem nigdzie, nawet w filmach o prześladowaniu chrześcijan. Człowiekopodobne bydło wyjące najobrzydliwsze przekleństwa pod adresem modlących się. Wyszydzanie krzyża, ale także wszelkich innych oznak religii. Publiczne obnażanie się, oddawanie moczu, poniżanie i bicie spokojnie stojących ludzi. Wszystko to dzieje się za aprobatą władz. Włosy jeżą się na głowie, że są w Polsce dostojnicy Kościoła, którym usta nie zamykają się od potępienia modlących się, a nie znaleźli jednego słowa obrony dla wyszydzanych znaków wiary.

Pogarda dla zmarłych. Pod adresem tych, co zginęli w Smoleńsku, przez całą noc lecą wyzwiska. Wielokrotnie deptano i niszczono zdjęcia ofiar i palące się przy nich znicze. Sposób odsłonięcia "pamiątkowej" tablicy przy Pałacu Prezydenckim świadczy o całkowitym braku szacunku dla tych, co odeszli, jak i ich rodzin. Dokładnie tak w PRL "czczono" ofiary systemu.

Pogarda dla wieku. Media koncentrują się na pokazywaniu ludzi starszych. To wywołuje agresję przechodniów. Fakt, że ktoś jest w podeszłym wieku, daje dodatkowy powód do drwin albo nawet fizycznej i słownej agresji.

Pogarda dla chorych. Wśród setek osób, które codziennie przychodzą pod krzyż, ze szczególnym zacięciem pokazywani są ludzie chorzy albo zaburzeni. Modlący się, mimo że są świadomi tego, co wyrabiają z tym media, nie odpędzili ich. Wiedzą, że zaprzeczyliby w ten sposób istocie swojej walki. Tymczasem telewizje i fotoreporterzy pastwią się nad kilkoma chorymi, pokazując ich w kółko albo wręcz przedstawiając jako typowych reprezentantów walki o krzyż.

Te cztery przekleństwa towarzyszyły zarówno komunizmowi, jak i szczególnie hitleryzmowi. Pojawiały się zawsze tam, gdzie ludzie byli zdolni niszczyć tradycyjną tkankę społeczną. Utrata wrażliwości na takie zachowanie zaczynała procesy degradacji społecznej niemal niemożliwe do odwrócenia. Krzyż, aresztowany przez władze, stał się niemym świadkiem wojny dwóch cywilizacji.


Tomasz Sakiewicz