Co trzeci Polak: Tusk zdradził


Zobaczyłem sondaż SMG/KRC dla TVN24. Czytam, przecieram oczy i nic nie rozumiem. Okazuje się, że prawie dla co trzeciego Polaka (31 proc.) Donald Tusk, premier Polski, zdradził nasz kraj w kontaktach z Rosją. Nie pytano ankietowanych o to, czy ktoś lubi premiera albo czy go popiera, ale czy uważa go za zdrajcę. Jakakolwiek odpowiedź twierdząca w tej sprawie jest dla normalnego człowieka ciężką obelgą. Jeżeli te badania odzwierciedlają faktyczny stan świadomości naszych rodaków, to w Polsce żyje prawie 10 mln dorosłych osób, które sprawdziłyby, czy premier nie wykonuje polecenia Rosjan, a nawet gorzej - pewnych, że je wykonywał. Ci, którzy stwierdzili w odpowiedzi: trudno powiedzieć (aż 12 proc.), też dobrego świadectwa szefowi rządu nie wystawiają. Wyobraźmy sobie, że ktoś pyta naszego sąsiada, czy jesteśmy mordercami. Pada odpowiedź: "trudno powiedzieć". Nasz sąsiad musiałby mieć przynajmniej podejrzenie, że w odpowiednich warunkach stać nas na morderstwo, albo kompletnie nic o nas nie wiedzieć (co w przypadku premiera akurat nie wchodzi w grę). Pozostałe odpowiedzi dla szefa rządu też nie są przyjemne. 32 proc. naszych rodaków uważa, że "raczej nie zdradził". W analogii do pytania sąsiada: "raczej nie zamordował" taka odpowiedź, przy odrobinie wyobraźni, brzmi strasznie. Tusk może być zadowolony jedynie z reakcji 26 proc. respondentów, którzy zdecydowanie nie zgadzają się z tym twierdzeniem.

Jak strasznie dyskomfortowa jest to sytuacja, można zobaczyć na wymyślonym przykładzie imienin u Kowalskiego. Jeżeli trafi tam dziewięć osób (Tusk byłby dziesiąty), to trzy z nich statystycznie uważałyby go za zdrajcę, trzy raczej za niezdrajcę, jedna nie potrafiłaby się w tej sprawie wypowiedzieć, a dwie twierdziłyby, że jest porządnym człowiekiem. Ja bym na jego miejscu z takich imienin uciekł.

Zastanawiam się, czy przy zaprezentowanych badaniach Tusk ma jeszcze jakąś zdolność do rządzenia. Nie myślę o zdolnościach politycznych, tylko o technicznej możliwości utrzymania władzy. Jak premier z opinią zdrajcy u co trzeciego Polaka i fatalną opinią u trzech czwartych jego wyborców ma rządzić krajem? Jakie komunikaty musi wysyłać do owych 10 mln ludzi, którzy uważają go za zdrajcę, by w ogóle traktowali go jako przywódcę swojego kraju? Lepszy Donek niż ktoś nowy przysłany z Moskwy? To było już w czasach PRL i prawdę mówiąc, zniewoleni Polacy woleli "nowego", licząc, że w całym zamieszaniu coś dla siebie ugrają. Poza tym była czysta satysfakcja, że nawet oni nie są bezkarni. To prawda, że ciągle dla kilku milionów Polaków Tusk jest mniejszym złem. Problem jednak w owym strasznym stygmacie, który zrodził się w umysłach ogromnej rzeszy wyborców. Moim zdaniem, z tym już Tusk dalej nie pociągnie. Wie to Grzegorz Schetyna, wie też otoczenie Komorowskiego, wiedzą już kręgi biznesowe. Nie wiem, czy sam premier zdaje sobie z tego sprawę. Rządzi nami polityczny trup, który codziennie rano sprawdza słupki sondaży i cieszy się z przewagi nad przeciwnikami. Jeszcze 10 proc., jeszcze 9, jeszcze 8... Podpowiem mu: do wyborów nie starczy. Można zawsze zamówić lepsze sondaże, ale widmo dogonienia partii rządzącej przez PiS, a nawet nadrobienia znacznej części dystansu do Platformy przez SLD jest absolutnie realne. Trup polityczny Tuska musi wyciągnąć z tego konsekwencje albo koledzy partyjni sami wyślą go na emeryturę. Każdy, kto źle życzy PO, powinien się starać, by ten proces był jak najwolniejszy. Niestety, dla Polski taki scenariusz dobry nie jest, bo oznacza powolne gnicie sfery władzy.

Tusk rozłożył kolej, drogi, służbę zdrowia, finanse państwa, system ubezpieczeń emerytalnych, rozbroił armię, ośmieszył nas za granicą, ale zapłaci za Smoleńsk i to jest sprawiedliwe.


* * *

Bardzo wiele osób pyta mnie o obchody rocznicy katastrofy. Sądzę, że powinniśmy skoncentrować się na uroczystościach w Warszawie. Wieczorem Msza św. w katedrze, przemarsz i koncert. Przez cały dzień, na ile się da, powinniśmy się zbierać w miejscu, gdzie stał Krzyż Pamięci. Dobrze by było spotkać się tam po raz pierwszy w godzinie katastrofy. Szczegóły podamy po uzgodnieniach z rodzinami ofiar i podmiotami, które są zainteresowane obchodami niezależnymi od polskich i rosyjskich władz. Na pewno tego dnia nie wybieram się do Smoleńska i nie będziemy tam organizować wyjazdu dla naszych czytelników. Kto nie może tego dnia przyjechać do Warszawy, powinien organizować uroczystości w swoim miejscu zamieszkania.


Tomasz Sakiewicz