Ze wzgórza pod Krakowem

Wyłom w murze

Kolejny raz mogliśmy się wspólnie przekonać, jak prawdziwe jest powiedzenie: "W jedności siła!"

W ubiegły piątek kilkaset osób w różnych miastach wzięło udział w manifestacjach przed ukraińskimi placówkami dyplomatycznymi. Do tej pory było wiele podobnych wydarzeń, jak np. protesty pod KUL w sprawie kompromitującego doktoratu h.c. czy przeciwko rajdowi im. Bandery, ale po raz pierwszy przybrały one charakter ogólnopolski. Świadczy to o tym, że społeczeństwo polskie ma dość plucia w twarz. Ma też dość tych swoich polityków, którzy wsłuchani w "mądre rady" płynące z Brukseli czy Waszyngtonu, a nawet z Moskwy, godzą się uniżenie na wszelkie upokorzenia. Sprawa ta osiągnęła punkt krytyczny i z pewnością powróci jak bumerang w&nbps;czasie zbliżającej się kampanii prezydenckiej.

Omawiany protest był zorganizowany przez rodziny osób pomordowanych przez nacjonalistów ukraińskich. Dołączyły do niego różne organizacje społeczne i patriotyczne. Bezpośrednią przyczyną wybuchu społecznego niezadowolenia były dwa dekrety przegranego Juszczenki, który ogłosił bohaterami narodowymi Banderę oraz zbrodniarzy z UPA. To tak jakby Niemcy za swoich bohaterów uznali Himmlera i członków SS, a Rosjanie Berię i&nbps;funkcjonariuszy NKWD. Protest był spontaniczny, a ogromną rolę, jak i w poprzednich akcjach, odegrał internet. Owa sprawa jeszcze raz pokazuje, że w chwili, gdy w Polsce media poddane są presji polityków, nie mówiąc już o autocenzurze stosowanej przez wielu dziennikarzy, to właśnie e-maile i strony internetowe mogą mieć kapitalne znaczenie. Zachęcam więc do tworzenia własnych stron i do budowania sieci pocztowych.

Tuż przed rozpoczęciem protestu, pomimo wcześniejszych wypowiedzi niektórych ministrów, pan Lech Kaczyński zabrał głos jak na prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej przystało. W oficjalnym oświadczeniu potępił oficjalnie decyzje Juszczenki. Z kolei o UON-UPA napisał "Organizacje te dokonywały masowych mordów polskiej ludności na wschodnich terenach II RP, w których zginęło ponad 100 tys. Polaków tylko z tego powodu, iż byli Polakami. Mordy te budzą jednoznaczny sprzeciw społeczeństwa polskiego". Oświadczenie to nie zawiera wprawdzie słowa "ludobójstwo", ale jest ono dużym krokiem w walce o prawdę. Kresowianom i ich licznym sympatykom, będącym naturalnym elektoratem Lecha Kaczyńskiego, naprawdę spadł kamień z serca. Czekają jednak wciąż na nazwanie zbrodni po imieniu, tak jak nazywany jest holokaust Żydów czy ludobójstwo Ormian w Turcji. Mają też nadzieję, że pan prezydent obejmie patronat nad licznymi w tym roku uroczystościami oraz że osobiście zapali znicze na mogiłach polskich obywateli, którzy zginęli z rąk banderowców. Dotychczas był wprawdzie w Hucie Pieniackiej, ale tamtejszą zbrodnię dokonali faszyści z SS "Galizien", a nie z UPA.

Protest rozpoczął się od konferencji prasowej w siedzibie Stowarzyszenia Wolnego Słowa w Warszawie. Takiej liczby dziennikarzy, w tym zagranicznych, dawno nie widziałem. Samo to już było ogromnym sukcesem organizatorów. Najpierw przemawiali płk Jan Niewiński i Ewa Siemaszko, autorka monografii o ludobójstwie na Wołyniu. Później zostały rozdane listy do FIFA i UEFA, przetłumaczone na kilka obcych języków (można je pobrać z mojej strony internetowej), przedstawiono w nich niepokojącą sytuację na Ukrainie. Sygnatariusze obu listów w punkcie piątym poprosili władze piłkarskich federacji, aby "Rozważyły zasadność organizowania Euro 2012 we Lwowie, którego społeczność - szczególnie sprzyjająca rozwojowi ideologii szowinistycznej i neofaszystowskiej - bardziej dba o budowanie mauzoleów poświęconych OUN-UPA aniżeli o rozwój niezbędnej do organizacji Mistrzostw Europy infrastruktury. Być może inne miasto na Ukrainie bardziej zasługuje na zaszczyt organizowania EURO 2012". Udzielając wywiadów dziennikarzom z Ukrainy i Niemiec, zauważyłem, że postulat ten zrobił ogromne wrażenie.

Po konferencji wszyscy przeszli pod ambasadę, gdzie pod hasłem "Polska i Ukraina - przyjaźń i współpraca. Juszczenko, Bandera, Szuchewycz, OUN-UPA, SS >>Galizien<< - hańba i potępienie" odbyła się manifestacja. Było kilka przemówień, m.in. prof. Jerzego Roberta Nowaka i prof. Jacka Wilczura. W tym samym czasie odbyły się również pikiety pod konsulatami ukraińskimi w Gdańsku, Poznaniu, Krakowie, Lublinie i Wrocławiu. W czasie tej ostatniej przemawiali pisarz Stanisław Srokowski, dr hab. Bogusław Paż z Uniwersytetu Wrocławskiego, p. Gajda ze związku AK-owców i Kornel Morawiecki. Pod drzwiami konsulatów, zamkniętymi - jak głosiły wywieszki - ze względów "technicznych" lub "zdrowotnych", układano krzyże z płonących zniczy ku czci ofiar, którym "pomarańczowi" szowiniści do dziś odmawiają prawa do chrześcijańskiego pochówku. Zapalano znicze także w innych miastach: w Rzeszowie, Przemyślu, Jarosławiu i Bielsku-Białej, co opiszę za tydzień. Wszystko to jest przegraną aktywistów z partii "Swoboda" i Kongresu Nacjonalistów Ukraińskich. Pierwsi z nich usiłowali w&nbps;groteskowy sposób organizować pikiety pod polskimi placówkami na Ukrainie. Drudzy - jak opowiadał jeden z&nbps;dziennikarzy zza Buga - zatrudnili kilku ukraińskich studentów, którzy od rana do wieczora piszą na polskich forach internetowych faszystowskie posty, atakując, kogo się tylko da. A język polski znają dlatego, że za nasze pieniądze studiują na polskich uczelniach, głównie w Lublinie. Oj, przydałoby się, aby ABW zainteresowała się, kto tak łatwo wjeżdża do Polski i dostaje stypendia.


ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski