Ze wzgórza pod Krakowem

Kroki do przodu


Ekspozycja dokumentów w Kijowie oraz inicjatywy śp. Janusza Kurtyki i śp. Janusza Kochanowskiego to kolejne ważne odsłony w dialogu polsko-ukraińskim


Wielkim sukcesem rodzin pomordowanych obywateli II Rzeczypospolitej było otwarcie wystawy w Kijowie, noszącej wymowną nazwę "Wołyńska rzeź: polskie i żydowskie ofiary OUN-UPA". Została ona przygotowana przez Stowarzyszenie Upamiętnienia Ofiar Zbrodni Ukraińskich Nacjonalistów z Wrocławia. Na jej kształt składa się 60 tablic, na których znajdują się kopie 4 tys. dokumentów i zdjęć dotyczących zbrodni dokonanych przez banderowców nie tylko na Wołyniu, ale i na całych Kresach Wschodnich. Rozmach, a zarazem nadzwyczaj staranne przygotowanie wystawy robią ogromne wrażenie. Znakomicie też wybrano miejsce ekspozycji - "Dom Ukraiński" przy reprezentacyjnej ulicy Chreszczatik. Otwarcie wystawy, z udziałem licznych gości i dziennikarzy, w tym zagranicznych, nastąpiło 8 kwietnia br.

Tydzień przed tym terminem poleciałem do Kijowa. Wraz z przedstawicielami organizacji z Izraela, skupiających ofiary Holokaustu, wziąłem udział w konferencji prasowej w siedzibie "Interfax-Ukraina". Na sali obecni był m.in. dr historii Borys Zabarko i Mychajło Siadko ze Stowarzyszenia Więźniów Obozów Koncentracyjnych, jeden z nielicznych ocalałych z masakry w Babim Jarze, a także Michael Steinman z Jerozolimy, zastępca przewodniczącego organizacji byłych więźniów gett i obozów koncentracyjnych. Konferencję otworzyła ukraińska prawniczka Marina Szwec, która złożyła 31 marca pozew do sądu w Kijowie przeciwko Juszczence w związku z jego dekretem o przyznanie Banderze i Szuchewyczowi tytułu "Bohatera Ukrainy". Po jej referacie przewidziano wystąpienia prelegentów na temat wystawy oraz działań zmierzających do prawnego potępienia banderyzmu. Niestety, bojówkarze z faszyzującej partii "Swoboda" zablokowali to spotkanie. Skandowali: "Żydzi - won do Izraela" oraz "Armia Krajowa okupantem Ukrainy". Najbardziej agresywni byli w stosunku do publicysty żydowskiego Awigdora Eskina. Całością awantury dowodził "sotnik" Andrij Mochnyk, wiceprzewodniczący "Swobody". Prelegenci zachowali się godnie i znosili zniewagi w milczeniu. Skutek awantury okazał się odwrotny do zaplanowanego przez prowokatorów. Wzrosło bowiem zainteresowanie dziennikarzy naszymi problemami. Wystąpień wprawdzie nie odczytaliśmy, ale każdy z nas mógł porozmawiać z korespondentami radia, telewizji i różnych gazet.

Tego samego dnia udałem się do jednej z parafii prawosławnych, gdzie tamtejszy proboszcz przekonywał mnie, że większość Ukraińców jest za zgodą z Polakami, bo nasz kraj, jak to określił, jest dla nich bramą do Europy. Duchowny ten utyskiwał, że wybryki banderowców będą poważnym argumentem dla przeciwników EURO 2012 na Ukrainie. Inna sprawa, że stan budowy (a raczej stan chaosu) na kijowskim stadionie budzi obawy, że pogróżki Michaela Platiniego mogą naprawdę oznaczać koniec marzeń o mistrzostwach u naszych sąsiadów.

Powracając do samego otwarcia wystawy, to również to wydarzenie zostało zakłócone przez banderowców. - Zaczęli krzyczeć, ubliżać, wyrywać strony z książek i katalogów wystawy. Uspokoili się dopiero po wezwaniu milicji - relacjonuje świadek tego wydarzenia, Aleksander Szycht, historyk z Warszawy. Tym razem milicja interweniowała, napastnicy zostali wyrzuceni z sali. Siedmiu z nich odpowie przed kolegium za chuligaństwo. I znów to zajście spowodowało, że opis wystawy znalazł się w wielu ukraińskich mediach. Po Kijowie wystawa pojedzie do wielu miast Ukrainy: Lwowa, Równego, Łucka, Charkowa, Odessy, Sewastopola, Symferopola, Charkowa. Przy okazji trzeba dodać, że w tych dniach sąd w Doniecku uznał, że nadanie Banderze i Szuchewyczowi ww. tytułu odbyło się z naruszeniem prawa. Wreszcie sprawiedliwości stało się zadość.

Z innych pozytywnych rzeczy należy odnotować także inicjatywy rzeszowskiego oddziału IPN, który za prezesury śp. Janusza Kurtyki zaczął realizować dwa programy badawcze: "Wykaz ofiar konfliktu polsko-ukraińskiego 1939-1948" oraz "Represje wobec Kościołów Katolickich Metropolii Lwowskich w latach 1939-1950". Z kolei rzecznik praw obywatelskich śp. Janusz Kochanowski tuż przed śmiercią zlecił sporządzenie katalogu sprawiedliwych Ukraińców, którzy w czasie II wojny światowej ratowali Polaków przed banderowcami. Najbardziej heroiczne postacie otrzymają medal "Zasłużony dla praw człowieka". Odznaczenia osób zmarłych odbiorą ich krewni. Pomimo śmierci p. Rzecznika ukraińskich kandydatów do tej nagrody można nadal zgłaszać, pisząc na adres: naczelnik Wydziału Komunikacji Społecznej Marta Kukowska, Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich, al. Solidarności 77, 00-090 Warszawa lub e-mailem: m.kukowska@brpo.gov.pl.

Zapraszam 2 maja o g. 11 na mszę św., którą w kościele ormiańskim przy ul. Mikołowskiej w Gliwicach odprawię za dusze śp. Pary Prezydenckiej i poległych pod Smoleńskiem. Z kolei 5 maja o g. 12 zapraszam w imieniu organizatorów na sadzenie dębów w Fundacji im. Brata Alberta w Radwanowicach k. Krakowa, które upamiętnić mają przyjaciół Fundacji: Lecha i Marię Kaczyńskich, Annę Walentynowicz, Janusza Kurtykę, Janusza Kochanowskiego, Janusza Krupskiego, Zbigniewa Wassermanna, Przemysława Gosiewskiego i gen. Bronisława Kwiatkowskiego.

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski