Ze wzgórza pod Krakowem

Dęby dla przyjaciół


Często czyny dobrych ludzi znane są bardziej po ich śmierci niż za życia


W miniona środę w Schronisku dla Niepełnosprawnych w podkrakowskich Radwanowicach, które jest placówką macierzystą ogólnopolskiej Fundacji im. Brata Alberta, odbyła się niezwykła uroczystość. Było nią posadzenie dziewięciu Dębów Pamięci, upamiętniających dziewięć osób spośród 96, które tragicznie zginęły 10 kwietnia br. pod Smoleńskiem. Uroczystość ta połączona była ze świętem tamtejszej Integracyjnej Szkoły Podstawowej, noszącej imię Ofiar Pacyfikacji Radwanowic, do której oprócz zdrowych dzieci z wioski dowożone są dzieci niepełnosprawne z kilkunastu innych miejscowości.

Skąd wzięła się ta inicjatywa? Wioska, o której mowa, w 1943 r. przeżyła tragedię. Policjanci niemieccy i esesmani dokonali krwawej pacyfikacji, zabijając jednego dnia bez sądu 30 młodych ludzi, których podejrzewano o współpracę z Armią Krajową. Przed rozstrzelaniem ofiary poddano nieludzkim torturom. Nikt jednak nie zdradził ani nie wydał ukrywanej broni. Pamięć o tych męczennikach trwa do dnia dzisiejszego, czego najlepszym przykładem jest obranie ich za patronów szkoły. Szkoła ta obchodzi swoje święto co roku. Już kilka miesięcy temu powstał pomysł, aby pamięć o mieszkańcach wioski połączyć z pamięcią ofiar Zbrodni Katyńskiej. Jedni i drudzy oddali bowiem życie za wolność ojczyzny, choć zginęli z rąk różnych okupantów. W pamięć tę wpisano także wspomnienie Polaków pomordowanych przez UPA na Kresach, którym dedykowana jest tablica wmurowana na frontonie dworskiej kaplicy. W ten sposób chciano uzmysłowić młodemu pokoleniu, jak wielkie było poświęcenie pokolenia ich dziadków i pradziadków.

Wspomniane dęby zostały przygotowane, ale katastrofa samolotu prezydenckiego całkowicie zmieniła dotychczasowy pomysł. Na zasadzie spontanicznego odruchu serca organizatorzy zdecydowali przesunąć posadzenie Dębów Katyńskich na jesień, aby w święto szkoły posadzić dęby ku pamięci tych tragicznie zmarłych, którzy w ten czy inny sposób związani byli zarówno z Fundacją im. Brata Alberta, jak i z innymi organizacjami pozarządowymi. Uroczystość poprzedziła msza św. za dusze wszystkich ofiar Tragedii Smoleńskiej. Później aktorzy z Teatrzyku Osób Niepełnosprawnych "Radwanek" wystawili przedstawienie o św. Franciszku, dedykowane rodzinom ofiar. Następnie wszyscy zgromadzeni wraz z pocztami sztandarowymi przeszli na teren Schroniska dla Niepełnosprawnych, gdzie za "Domem Przyjaciół", wzniesionym na wzgórzu, powstaje park i teren rekreacyjny. Przy jednej z alej z pięknym widokiem na Kraków i pobliskie góry wybrano miejsca na posadzenie Dębów Pamięci. Pierwszy z nich dedykowany został Panu Prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, którego wizyta w Radwanowicach była planowana na miesiące letnie. Śmierć przekreśliła te plany, ale w ten symboliczny sposób śp. Prezydent jednak zawitał w te strony. Drzewo posadził Wojciech Grzeszek, przewodniczący małopolskiej "Solidarności". Drugi dąb zasadziła Elżbieta Burtan, wójt tamtejszej gminy w Zabierzowie, i Tadeusz Walczowski, sołtys wioski. Został on dedykowane Marii Kaczyńskiej, która patronowała wielu organizacjom charytatywnym, wspierając je po cichu na zasadzie "niech nie wie lewica, co czyni prawica". Trzeci, posadzony przez krakowskich działaczy dawnej opozycji demokratycznej, ma upamiętniać Annę Walentynowicz, także związaną z różnymi organizacjami charytatywnymi.

Czwarty, posadzony przez Tomasza Sakiewicza, redaktora naczelnego "GP", i Ryszarda Kapuścińskiego, szefa klubów "GP", dedykowany został Przemysławowi Gosiewskiemu, który w ubiegłym roku jako poseł bronił przed likwidacją świetlic terapeutycznych dla niepełnosprawnych dzieci. Podobnie, jako poseł, świetlic tych bronił Zbigniew Wassermann, ku którego pamięci kolejne drzewo zasadził jego syn, Wojciech. Pod protestem przeciwko owej likwidacji podpisali się także Janusz Kurtyka, więc również o nim nie zapomniano. Dąb ku jego pamięci posadziła żona Zuzanna i syn Paweł. Nie zapomniano także o rzeczniku praw obywatelskich Januszu Kochanowskim, który wielokrotnie występował w obronie praw osób chorych, niepełnosprawnych i ubogich, a który zaledwie kilka tygodni temu, w czasie festiwalu twórczości osób niepełnosprawnych "Albertiana" w Krakowie, odbierał za swoją działalność Medal św. Brata Alberta. Jego dąb posadziła żona Ewa i córka Marta.

Kolejne drzewo dedykowano Januszowi Krupskiemu, który od wielu lat wraz z rodziną związany był ze wspólnotami "Wiara i Światło", zwanymi popularnie wspólnotami "Muminków". Aktu zasadzenia dokonała żona Joanna z córką Tereską, najmłodszą z jego siedmiorga dzieci, którym towarzyszyli niepełnosprawni chłopcy zaprzyjaźnieni z całą rodziną. Dziesiąty dąb będzie upamiętniać gen. Bronisława Kwiatkowskiego, dobroczyńcę Schroniska w Radwanowicach, który co roku na aukcje na rzecz osób niepełnosprawnych przekazywał pamiątki specjalnie przywożone na ten cel z Afganistanu czy Iraku. Nawiasem mówiąc, dokładnie 5 maja obchodziłby sześćdziesiąte urodziny. Tuż przed śmiercią zdążył jeszcze rozesłać zaproszenia na 7 maja, kiedy przed odejściem na emeryturę miał oficjalnie pożegnać się z wojskiem. Dąb posadziła żona Krystyna wraz z królem kurkowym Stanisławem Dyrdą. Zmarły należał bowiem do Bractwo Kurkowego, które organizuje wspomniane aukcje.

Z pewnością inne osoby, które zginęły, także zostawiły po sobie dobre czyny. Niech więc również i im, w tym czy innymi miejscu Polski, posadzone zostaną Dęby Pamięci.


ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski