Ze wzgórza pod Krakowem

Misje w Europie


Laicyzacja naszego kontynentu stawia przed katolikami nowe wyzwania

Niedawno miały miejsce w Europie dwa ważne wydarzenia natury zarówno kościelnej, jak i społecznej. Oba dotyczyły uroczystości Bożego Ciała - jednej we Lwowie, drugiej w Berlinie. Dla Polaków, którzy nawet w czasach komunizmu mogli świętować tę uroczystość, może wydawać się dziwne to, że dziś nie we wszystkich krajach procesje religijne mogą swobodnie poruszać się po ulicach miast. Z wiadomych względów od czasu rewolucji październikowej procesje te były zakazane w Związku Radzieckim. Dlatego po wcieleniu do owego imperium Kresów Wschodnich zakaz ten został rozciągnięty także na te tereny. W latach 70. miałem wprawdzie okazję uczestniczyć w procesji we Lwowie, ale była to procesja wyłącznie w obrębie murów katedry. Po rozpadzie ZSRR w 1991 r. niektóre kraje nie wznowiły pełnych swobód religijnych. Dopiero w tym roku, dokładnie 6 czerwca, czyli w niedzielę po Bożym Ciele, po raz pierwszy od czasów wojny lwowskimi ulicami przeszła procesja. Prowadzona przez arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego, z licznym udziałem wiernych, przeszła do czterech ołtarzy. W procesji szli także grekokatolicy, chociaż - podobnie jak prawosławni - nie mają tego święta w swych kalendarzach. Pierwszy z ołtarzy ustawiony był przy katedrze, drugi przed figurą Matki Bożej na placu Mickiewicza, trzeci przed uniwersytetem noszącym kiedyś imię króla Jana Kazimierza, czwarty przed kościołem św. Marii Magdaleny, który do dziś nie został zwrócony Kościołowi rzymskokatolickiemu.

Przy tym ołtarzu arcybiskup powiedział dobitnie po polsku: "Moi drodzy, stoimy przed świątynią, którą nasi praojcowie budowali, aby móc w niej oddawać chwałę Bogu. Dziś zamieniono ją na salę koncertową. Uczynił to system totalitarny, który niszczył dorobek duchowy wielu pokoleń". Po zakończeniu procesji monstrancję wniesiono do kościoła św. Marii Magdaleny, a ks. Włodzimierz Kuśnierz wezwał wszystkich do modlitwy w intencji zwrotu świątyni Kościołowi. Zwrot blokują władze miasta, w których dominują nacjonaliści. Kościół pozostaje nadal salą muzyczną, a katolicy mogą sprawować tu liturgię tylko w niedzielę, i to na bardzo uciążliwych warunkach. Trzeba też zaznaczyć, że niepodległa Ukraina nie zwróciła łacińskim katolikom żadnej z lwowskich świątyń.

Podobnie jest na prowincji. Przykładem są choćby Brody, miasto-twierdza ufortyfikowane przez hetmana Stanisława Koniecpolskiego, które broniło się skutecznie przed Kozakami i przed watahami Budionnego. 22 maja br. metropolita lwowski konsekrował w tym mieście nowy kościół. Konsekracja odbyła się w obecności wielu gości i fundatorów z Polski. Abp Mokrzycki szczególne podziękował siostrom sercankom zajmującym się katechezą, pomocą ludziom ubogim i młodzieży. Siostry pomagały przy budowie świątyni oraz jej wyposażeniu.

"Ta świątynia została wybudowana zamiast starego kościoła historycznego, który został nam w niesprawiedliwy sposób odebrany i przekazany wspólnocie greckokatolickiej w latach 90." - mówił proboszcz parafii ks. Anatol Szpak (cytuję za Katolicką Agencją Informacyjną). Przypomniał, że przez wiele lat wierni rzymskokatoliccy, prawie sami Polacy, gromadzili się na nabożeństwach w bardzo trudnych warunkach. "Na początku odprawialiśmy msze pod gołym niebem, potem w prowizorycznej kapliczce. Teraz dzięki Bożej opatrzności, dobrodziejom i wielu wiernym doczekaliśmy się poświęcenia nowej świątyni" - powiedział ks. Szpak.

Podobny charakter miały uroczystości Bożego Ciała w Berlinie, zorganizowane przez Polską Misję Katolicką, wspieraną przez wspólnotę chorwacką i jedną z parafii niemieckich. Po raz pierwszy od czasów wojny ulicami stolicy Niemiec przeszła procesja. Dotychczas odbywała się wyłącznie na terenie parafialnym. Sama uroczystość Bożego Ciała w Niemczech jest dniem roboczym. Procesja przeszła dwukilometrową trasę w dzielnicy Kreuzberg. Przy ołtarzach modlono się w językach narodowych poszczególnych grup. Pielgrzymowanie to miało wybitnie misyjny charakter, gdyż większość mieszkańców Berlina uważa się za ateistów (to spuścizna zarówno po narodowym socjalizmie, jak i komunizmie), a coraz większy ich procent stanowią muzułmanie, zwłaszcza we wspomnianej dzielnicy. Ci ostatni są bardzo ekspansywni, a swą rozrodczością biją na głowę rdzennych mieszkańców miasta. Jak tak dalej pójdzie, islam w niektórych rejonach Niemiec stanie się religią dominującą. Akcja odnowienia tradycji procesji wspierana była przez metropolitę berlińskiego Georga Sterzinsky'ego, który, co warto podkreślić, urodził się we wsi Worławki pod Olsztynem. Uważa się wprawdzie za Niemca, ale ma dla Polaków wiele sympatii. W jednym z wywiadów stwierdził, że polscy emigranci są w niemieckiej stolicy "ożywczym darem dla miasta".

Na koniec dwa zaproszenia. W sobotę 19 maja zapraszam do Radwanowic pod Krakowem (gmina Zabierzów) na Dni Otwarte Fundacji im. Brata Alberta, w czasie których będzie można zwiedzić domy i warsztaty terapii zajęciowej dla osób niepełnosprawnych, a także zapoznać się z ich twórczością plastyczną, muzyczną i teatralną. Odbędą się też zawody sportowe. Patronat objęła "GP". Z kolei 20 maja o g. 14 zapraszam na mszę św. w kościele o.o. Dominikanów we Wrocławiu, w czasie której pobłogosławię... rycerzy ormiańskiej jednostki idących na bój pod Grunwald. Chodzi oczywiście o grupę rekonstrukcyjną, która podczas obchodów 600. rocznicy bitwy przypomni fakt, że w owym "boju narodów" udział po stronie Jagiełły wzięli także wygnańcy spod Araratu. Czyż historia nie jest naprawdę wielką przygodą?


ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski