Ze wzgórza pod Krakowem

Przyjaciele rotmistrza


Niepodległość Polski wywalczona i utrzymana została dzięki wielu heroicznym osobom, które warto wydobywać z zapomnienia


Po felietonach "Cisi bohaterowie" i "Kowal artystyczny" dostałem wiele listów, w których Czytelnicy proszą mnie, abym opisał kolejne postacie na wzór bohaterów tych felietonów. Szczupłość miejsca nie pozwala mi spełnić wszystkich tych oczekiwań. Jednak w obliczu Święta Niepodległości pragnę przybliżyć dwie osoby, które znałem osobiście, a których nadzwyczaj szlachetna postawa nie jest powszechnie znana. Chodzi o Makarego i Helenę Sieradzkich.

Makary Sieradzki urodził się w 1900 r. w Brzezinkach koło Gielniowa, w rodzinie chłopskiej. Ukończył polonistykę i podjął pracę w kuratorium oświaty. W 1928 r. zawarł związek małżeński z Heleną, nauczycielką. Gdy wybuchła II wojna światowa, związał się z konspiracją, wstępując do Tajnej Armii Polskiej. Tutaj poznał rotmistrza Witolda Pileckiego ps. "Witold". W wyniku scalania polskich organizacji walczących Makary znalazł się w szeregach AK, przyjmując ps. "Romek Stolarski". W domu Sieradzkich ukrywały się trzy Żydówki. W 1944 r. Sieradzki walczył jako podporucznik w powstaniu warszawskim. Również jego żona brała udział w walkach jako łączniczka o ps. "Julianna". Niestety, ich 16-letni syn Jaś zginął od wybuchu pocisku.

Po zakończeniu wojny Sieradzcy podjęli współpracę z konspiracją antykomunistyczną. Pani Helena na łamach "Ziemi Lidzkiej" tak to wspominała: "Mieszkaliśmy na ulicy Pańskiej w Warszawie. Jak Pilecki po wojnie wrócił z Włoch od Andersa, to przyszedł do nas. Był pełen entuzjazmu, że sprawa nie jest jeszcze przegrana, i zaczęła się robota dla wolnej Polski.Pewnego dnia zauważyłam, że naprzeciwko naszych okien, w oknach klatki schodowej, stoją dwaj mężczyźni. Najpierw myślałam, że to pijacy. Ale jak tam tkwili dniami i nocami, upewniłam się, że nasze mieszkanie jest pod obserwacją. Powiedziałam to Pileckiemu. Twierdził, że jego ludzie sprawdzili i nikt nas nie obserwuje. Trudno było powiedzieć: - Niech pan nie przychodzi, bo się boję. 6 maja wieczorem w naszych drzwiach pojawiło się pięciu mężczyzn. Wyciągnęli legitymacje UB i zrobili kocioł. 8 maja wieczorem przyszedł Pilecki. Zawieźli nas na Koszykową do MBP. Skazali mnie na siedem lat, siedziałam w Fordonie".

Makary Sieradzki dostał dożywocie. Przetrzymywany w nieludzkich warunkach był bity i torturowany. Rotmistrz Witold Pilecki został w maju 1948 r. skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano w więzieniu mokotowskim na Rakowieckiej poprzez strzał w tył głowy. Pozostawił żonę i dwoje dzieci. Jego miejsce pochówku jest nieznane. Helena została skazana na karę więzienia. Zachował się list, w którym pisze do drugiego syna, 14-letniego Ignacego. Po aresztowaniu rodziców chłopiec został wyrzucony z mieszkania i pozbawiony środków do życia. Oto fragment tego listu zamieszczony w opracowaniu Tadeusza M. Płużańskiego: "Kochany syneczku, sprawia mi radość każdy list od Ciebie, a zwłaszcza taki, w którym dowiaduję się, jak spędzasz czas, jak się uczysz, żeś zdrów, interesujesz się życiem intelektualnym - słowem, jak kształtujesz swoją osobowość. To piękne. Ulegasz jednak pesymizmowi - pisząc, że już nie będzie nam dobrze, nawet gdy się zejdziemy razem. Ignasiu, będzie dobrze, będzie lepiej nawet, wszak zejdziemy się z pewnym doświadczeniem życiowym, bogatsi rozsądkiem, ułożymy sobie ładne spokojne życie - zobaczysz. [...] Wiem, że spadł na Ciebie kłopot wielki i zbyt wcześnie i to jest moim utrapieniem, udręką, żeś był sam w tak młodym wieku, to smutne, że nie da się tego odrobić. Fordon, 20 stycznia 1952".

Helena odsiedziała cały wyrok (po rewizji zamieniony na sześć lat); Makary wyszedł po dziewięciu latach. Był strzępem człowieka. Lekarze dawali mu tylko kilka miesięcy życia. Jednak dzięki niezwykłej sile woli i samozaparciu odzyskał zdrowie fizyczne i psychiczne. Stał się gorącym zwolennikiem abstynencji i wstrzemięźliwości. Twierdził, że tylko dzięki temu doszedł do zdrowia. Napisał popularną książkę "Życie bez chorób", w której przedstawiał swoje rady dotyczące zdrowego trybu życia.

Sieradzkich poznałem w 1990 r. W tym czasie otrzymali odszkodowanie za pobyt w więzieniach komunistycznych. Pieniędzy tych jednak nie chcieli spożytkować dla siebie. Jako patrioci pragnęli je przekazać na cel społeczny. Najpierw wybrali Zakład dla Niewidomych w Laskach. Starali się tam zbudować dom rekolekcyjny na tzw. Górze Ojca dla uczczenia pamięci ks. Władysława Korniłowicza, współzałożyciela Lasek, którego znali jeszcze sprzed wojny. Jednak zarząd Zakładu uważał, że nie da się zrealizować tej inwestycji. W związku z tym Sieradzcy przekazali zgromadzone fundusze na budowę nowego domu w Schronisku dla Niepełnosprawnych w Radwanowicach. Później kontaktowaliśmy się ze sobą jeszcze kilkakrotnie, gdyż byli zainteresowani postępem prac. Makary po Okrągłym Stole sprzeciwiał się bezkarności oprawców z UB. Brał udział w licznych spotkaniach, na których mówił o represjach w okresie stalinowskim. Wracając z jednego z takich spotkań 28 grudnia 1992 r., zginął potrącony przez samochód. Helena zmarła sześć lat później.

Obecnie oddałem do druku książkę "Ludzie dobrzy jak chleb", w której opisuję 70 podobnych osób, które wiernie służyły Ojczyźnie i ludziom potrzebującym pomocy. Jeżeli ktoś z Czytelników wskaże inne postacie, to chętnie dołączę je do kolejnej publikacji. Warto to uczynić tym bardziej, że w wyniku fanaberii Bronisława Komorowskiego Order Orła Białego ma trafić w ręce Adama Michnika.


ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski