Tekst alternatywny

Boski sąd

Wróg Ludu…

Boski sąd

Czy wiedzą Państwo, skąd wziął się pomysł ogłaszania władców antycznych bogami? Z braku innej legitymacji do rządzenia. Nie pochodzili z wyboru, a urodzenie też nie wszystko rozstrzygało, choćby ze względu na liczbę rodzeństwa. Wystarczyło jednak szefa państwa ogłosić bogiem i dyskusja się kończyła. Kto podnosił rękę na władcę, dopuszczał się świętokradztwa. Miał więc przerąbane w tym życiu i przyszłym. Przy okazji na jego ród mogły spaść wszelkie plagi. To nieźle trzymało poddanych w ryzach. Chrześcijaństwo sprawę skomplikowało. Bóg był jeden i odwieczny. Władca mógł więc być jedynie namaszczony przez Stwórcę. Osobiście się z tym zgadzam, bo bez zgody Bożej nie byłoby nas nigdzie. Ci z bliźnich, którzy zostali władcami, zawdzięczali to nie tylko urodzeniu czy sprytowi, lecz także akceptacji Stwórcy. Wkrótce okazało się, że podobne podstawy może mieć też demokracja: vox populi, vox Dei. W ten sposób pogodziliśmy się z tym, że Pan Bóg nie zajmuje się budową systemów politycznych, lecz porządku moralnego, czasem jednak ingerując w życie człowieka. Pogodziliśmy się, ale nie wszyscy. Jest w Polsce grupa społeczna – kasta, i to nadzwyczajna – która w swojej legitymacji do sprawowania władzy wraca do wzorów antycznych. To znaczy aktywnie wspiera dogmat o swoim boskim pochodzeniu. Sędziowie twierdzą, że nie podlegają żadnym demokratycznym rozstrzygnięciom. Nie może ich wybierać ani Sejm, ani prezydent, ani minister. Mogą się wybierać sami, ale nie wszyscy. Jedni są tego godni, inni nie. Jak rozpoznać tych godnych? Sami się rozpoznają. To właśnie czyni ich bogami. Bo śmiertelnik może nie wiedzieć, z kim ma do czynienia, ale istota boska siebie rozpozna. A skąd my mamy wiedzieć, którzy są prawdziwi? To już w antyku rozstrzygnięto. Jak bogowie nie mogli się dogadać, rozstrzygali strażnicy świątyni. Wcześniej czy później ktoś będzie musiał zwinąć ochronę jednych, by wpuścić drugich. I pewnie to ostatecznie czeka nasz wymiar sprawiedliwości. Będą tak długo walić się pałkami na swoim Olimpie, że okoliczni mieszkańcy sami zawołają posterunkowego. Nasz Zeus Rzepliński i zachrypnięta Afrodyta pani Gersdorf stracą boskie przywileje, ale za to przejdą do mitologii. Dla świętego spokoju pozwoliłbym na przyznanie stosownych tytułów. Ofiarę bogom złożono już dawno: zgadzając się na wygnanie kalekiej Temidy z pałacu sprawiedliwości. Może po osiemdziesięciu latach wróci z wygnania.

Tomasz Sakiewicz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress