Tekst alternatywny

Czekając na komisję

Czekając na komisję

Czasem tak bywa, że osoba postawiona przed sądem i nawet skazana prawomocnym wyrokiem, paradoksalnie bardzo wiele na procesie i nawet na tym skazaniu zyskuje. Ludwik Napoleon Bonaparte po nieudanej próbie zamachu stanu został skazany na dożywocie, ale przedtem w płomiennej mowie bronił idei odradzającego się bonapartyzmu i opina publiczna uznała go za moralnego zwycięzcę. Bywa, że takie moralne zwycięstwa mają przełożenie na polityczną praktykę: Napoleon uciekł z twierdzy do Anglii, bo zadbano o to żeby nie był zbyt starannie pilnowany, po upadku monarchii lipcowej wrócił, zachwyceni Francuzi wybrali go na prezydenta II Republiki, no a potem ogłosił się cesarzem. Proces sądowy był dla niego świetną okazją, by zaprezentować całemu społeczeństwu swój program polityczny.

W latach 60. tow. Władysław Gomułka dostał wścieklizny na punkcie Stanisława Cata-Mackiewicza. Słynny publicysta, pisarz i polityk nie tylko podpisał tzw. List 34, ale jeszcze bezczelnie ośmielał się publikować w paryskiej „Kulturze”. Gomułka kazał wytoczyć mu proces. Z trudem co inteligentniejsi towarzysze starali się „Wiesławowi” wyperswadować ten pomysł. Cat jest stary i schorowany, tłumaczyli, i tak długo już nie pociągnie. Ale to przecież taki prawdziwy żubr litewski; postawienie go przed sądem może go zmobilizować do ostatniej w życiu krucjaty. I jest groźna ewentualność, że siedzący na ławie oskarżonych Mackiewicz stanie się gromowładnym oskarżycielem, a sędziowie i komunistyczna władza będą oskarżonymi. Po co to komu? Ostatecznie proces umorzono, bo Cat rzeczywiście umarł.

Pomysł dziwolągów, agentów i zboczeńców od Palikota, by postawić przed obliczem możliwej przecież do powołania sejmowej komisji śledczej do sprawy likwidacji WSI posła Antoniego Macierewicza uważam – w kontekście wyżej wymienionych i innych historycznych przykładów – za zaiste wyborny. Jestem za! Pan Antoni dostanie przecież bezpłatną trybunę, z której milionom Polaków będzie mógł opowiedzieć o szczegółach akcji rozmontowania rosyjskiej agentury, zwanej Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. Czytelnicy „Gazety Polskiej” i innych tytułów o konserwatywnym profilu oczywiście dużo już na ten temat wiedzą. Ale przeciętny Kowalski, którego kontakt z prasą ogranicza się do „Przeglądu sportowego” czy też „Gali”, a z telewizją do prognozy pogody i kretyńskich wygłupów Wojewódzkiego – nie wie. A teraz może się dowiedzieć.

To pewne, że jeśli komisja zostanie powołana, zaprawiony w bojach Macierewicz rozniesie ją na strzępy – a ludzie to zobaczą. Nie mam obaw co do formy byłego (i, miejmy nadzieję, przyszłego) ministra. Przykład pierwszy z brzegu – wywiad Beaty Tadli z Macierewiczem pokazuje, jakież to wspomniane strzępy z komisji zostaną. Można poczytać tutaj: http://wpolityce.pl/polityka/206657-macierewicz-miazdzy-manipulacje-tadli-wykonuje-pani-propagande-ktora-chce-na-mnie-zrzucic-odpowiedzialnosc-za-to-co-zrobil-minister-obrony-narodowej Jest takich przykładów więcej.

„Ciężka z tym Kmicicem sprawa, bo jako Turek w Mahometa, tak on w swojego Radziwiłła wierzy” – mówi w „Potopie” pan Zagłoba. Tzw. rząd Tuska ma podobnie, tylko że on wierzy w sondaże. A w miarę jak słupki lecą w dół, narasta panika i powstają rozpaczliwe próby odwrócenia uwagi społeczeństwa od spraw rzeczywiście istotnych. Nikt trzeźwo myślący nie ma wątpliwości, że pomysł z komisją do spraw rozwiązania WSI jest taką właśnie maskirowką. Niedawno potwierdził to niechcący nawet Wołek radiowy. Komentując fakt, iż jakoś nikt w strukturach brukselskich pana Tuska nie chce (notabene, rozpoznawalność Tuska wśród przeciętnych obywateli Unii Europejskiej znajduje się mniej więcej na poziomie rozpoznawalności premiera Słowacji), Wołek radiowy wywrócił kota do góry ogonem i stwierdził, że to właśnie Tusk nie chce do Brukseli. Bo jest „odpowiedzialnym politykiem” i ma tutaj, na miejscu, dużo do zrobienia. Przede wszystkim – musi powstrzymać PiS, w każdy możliwy sposób. Gdyż dojście PiS do władzy oznacza: 1. polowanie na czarownice i serię rozliczeń, 2. Katastrofę gospodarczą i 3. kompletną izolację Polski w Europie.

Biedny Tusk chyba rzeczywiście nie wie co zrobić, i dlatego jest za powołaniem tej komisji, jakkolwiek nie jest, a ostatnio poszedł na chorobowe i teraz obrady tzw. rządu będzie musiał poprowadzić Piechociński. Może Tusk niejasno przeczuwa, że stawiając Antoniego Macierewicza przed sejmową komisją wykopie sobie taki grób, jak Leszek Miller, gdy ten zgodził się na komisję w sprawie afery Michnik – Rywin?

Tomasz Kowalczyk

Tomasz_Kowalczyk_small

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress