To co dla zwykłego słuchacza jest rzetelnym, obiektywnym programem prezentującym opinie różnych środowisk, to dla „Gazety Wyborczej” jest propagandą. I trudno się dziwić krakowskiemu oddziałowi – skoro za czasów prezesa Marcina Pulita, bezpartyjnego fachowca wybranego przez KRRiT w większości złożonej z ludzi PO – swój program na antenie miał Michał Olszewski redaktor naczelny „Gazety Wyborczej” w Krakowie. Wtedy – jak rozumiem rozgłośnia była obiektywna, bowiem prezentowała jedynie słuszny nurt wyznaczany właśnie przez to środowisko

– stwierdził w rozmowie z portalem Niezalezna.pl Przemysław Bolechowski, prezes Radia Kraków.

Od dwóch lat na naszej antenie jest normalnie – bezstronnie i publicystycznie. Pojawiła się ta część naszego społeczeństwa, której wcześniej odmawiano zarówno prawa głosu jak i istnienia – jak ludzie związani z „Gazetą Polską”. Jest program „porachunki z przeszłością”, gdzie nie ma już monopolu PO, ale ramię w ramię dyskutują dwaj znakomici opozycjoniści – Ryszard Majdzik z PiS i Bogusław Sonik z PO. Zdarza się że w programie obaj panowie którzy obalili system komunistyczny mają wspólne spojrzenie na rzeczywistość. Wtedy jest to nie do zaakceptowania przez „Gazetę Wyborczą”, która  – jak napisała – Bogusław Sonik był niedysponowany. Założyciel SKS i przyjaciel Stanisława Pyjasa

– dodaje

Jeśli natomiast chodzi o komentarze byłego prezesa Marcina Pulita i Marty Szostkiewicz – za ich czasów na antenie pojawiało się tylko to, co było politycznie poprawne i zgodne z jedyną słuszną linią lansowaną przez poprzednie osiem lat. Jak widać, do teraz nie mogą oni otrząsnąć się z szoku – że do audycji można zapraszać reprezentacje wszystkich ugrupowań politycznych, ekspertów o różnych poglądach, a antenę udostępniać wszystkim, a nie tylko wybranym środowiskom. Ich zdaniem – prezentowanie różnych poglądów to upartyjnienie. Kłania się tu mentalność z czasów PZPR kiedy to funkcyjnym nie mogło przyjść do głowy, że oprócz „Trybuny Ludu” na rynku mogą być inne media i poglądy. Ataki ze strony „GW” będą tym silniejsze, im bardziej gazecie spadać będzie sprzedaż, a jedynie słuszna linia programowa będzie miała coraz mniej zwolenników

– mówi Przemysław Bolechowski.

W podobnym tonie sprawę komentuje szef Klubów „Gazety Polskiej”.

Środowisko związane z „Gazetą Wyborczą” nadal żyje w przekonaniu, że tak jak w poprzednich latach może decydować jakie tematy można poruszyć w mediach, a które należy przemilczeć. Ba, nadal chcą decydować jacy dziennikarze mogą prowadzić programy – czy to w telewizji, czy w radiu, a którym tego prawa odmawiają. Mentalnie nadal żyją w latach dziewięćdziesiątych, kiedy rozkaz ich redaktora naczelnego znaczył więcej niż uczciwość dziennikarska. Po latach możemy zobaczyć jakie spustoszenia w umysłach niektórych dzisiejszych czterdziestolatków zrobili swoimi artykułami, wypowiedziami. Ile złego zrobili w czasach, kiedy prawda była na wagę złota

– uważa Ryszard Kapuściński.