16 października obchodzimy kolejny Dzień Papieski, czym on będzie dla państwa rodziny?

To niezwykle ważna data. Po pierwsze dlatego, że nasza córka Gloria Maria została uzdrowiona dzięki św. Janowi Pawłowi II,  ale z drugiej strony – jak chyba wszyscy rodacy – świętujemy rocznicę wyboru na Stolicę Papieską, pierwszy raz w historii, Polaka. Dzień Papieski jest też podziękowaniem za cały pontyfikat. W tym roku obchodzimy też 100-lecie stulecie urodzin Karola Wojtyły, a 25 sierpnia miała miejsce premiera filmu „Wojtyła. Śledztwo” hiszpańskiego reżysera José Maríi Zavali. W tej produkcji występuje Gloria Maria, moja żona i ja. Jest to dla nas wielki powód do dumy, bo staliśmy się częścią biografii Jana Pawła II.

W Częstochowie znajduje się największe na świecie muzeum, poświęcone pontyfikatowi Ojca Świętego (Muzeum Monet i Medali Jana Pawła II). Twórcą i właścicielem placówki jest Krzysztof Witkowski (prywatnie chrzestny mojej najmłodszej córki), mamy więc na co dzień możliwość obcowania z 11 tys. przedmiotów, na których Papież występuje lub takich, które były z Nim związane. Często tam bywamy na różnego rodzaju spotkaniach. Także gdy odwiedza nas ktoś znajomy albo osoba, która zainspirowana biografią Wielkiego Polaka tworzy własne dzieło z Jego postacią związane. U nas w domu gościli kilkakrotnie: przyjaciel i fotograf Jana Pawła II – Arturo Mari, kucharz papieski Giancarlo Russo i wiele innych osób, które bezpośrednio współpracowały z Papieżem i mogą nam opowiedzieć szczegóły z Jego biografii, nigdy wcześniej nieujawnione. Można więc powiedzieć, że Jan Paweł II jest z nami na co dzień, nie tylko przy okazji rocznic.

Czy osobiście spotkał się Pan z Janem Pawłem II?

Gdy Papież przyjeżdżał do Polski, służyłem w policji, pełniłem służbę np. przy lądowisku dla helikopterów. Otrzymałem nawet zegarek za wzorowe wypełnianie obowiązków. I jak tysiące Polaków, uczestniczyłem też w nabożeństwach z Jego udziałem. Ale jeśli pyta pani o audiencję typu VIP-owskiego, to nie – nigdy w takiej nie uczestniczyłem. Byłem zbyt mało znacząca osobą, by otrzymać prawo do takiego spotkania. Dla mnie ważniejsze, było to, co działo się już po śmierci Wielkiego Polaka. Choć muszę się pochwalić, pracę magisterską (byłem studentem Uniwersytetu Jagiellońskiego) broniłem w auli, w której Jan Paweł II miał ostatni wykład. W domu mamy oczywiście też relikwie pierwszego, drugiego i trzeciego stopnia naszego Papieża, i wiele pamiątek z Nim związanych. Obdarowujemy nimi np. osoby, które proszą o uzdrowienie czy przekazujemy je do kościołów, kaplic. To żywa „wiara w świętych obcowanie”…

Zmieńmy temat rozmowy. Powstaje Stowarzyszenie Ludzie Gotowi Bronić Tradycji, z logo „LGBT” gdzie zamiast litery „t” widnieje znak krzyża.

Wcześniej była to APA, czyli Akcja Przeciwko Antykulturze, ale stowarzyszenie, mimo że może działać spontanicznie, ma i osobowość prawną, i demokratyczną formę. Chcemy je zarejestrować w październiku i najprawdopodobniej pod koniec miesiąca w Toruniu zorganizujemy dużą konferencję. Będziemy rozmawiać o roli tradycyjnych wartości katolickich tworzących przecież naszą kulturę łacińską, wobec cywilizacji współczesnej, która jest swoistym marksizmem, nowoczesnym bolszewizmem, z konsekwencjami w postaci ideologii gender i promowania LGBT

Ja jestem pomysłodawcą ruchu, ale w stowarzyszeniu będą działać głównie młodzi, ambitni ludzie, z mocnym kręgosłupem moralnym. I oferta będzie skierowana do młodych, choć nie tylko. Chodzi o sprawowanie swoistej kontroli społecznej, w powiecie, w gminie, tam gdzie podejmuje się działania związane np. z propagowaniem LGBT i przeznaczaniem na nie publicznych pieniędzy. Stawiamy na wartości, modlitwę, budowanie pozytywnych wzorców.

Czy możemy postawić taką tezę, że tam gdzie u młodego pokolenia nie ma wartości, pojawiają się dopalacze, narkotyki, alkohol?

26 lat zajmuję się substancjami psychoaktywnymi i myślę, że źle je opisujemy. Oczywiście, że człowiek który wyznaje wartości, nie sięga po takie rzeczy, nie są mu one potrzebne. Obecny świat to ideologia skrajnie egoistyczna (nie jest to egoizm św. Pawła, który buduje człowieka). Dziś liczy się tylko „ja” i szczęście dla tego „ja”. Narkotyk jest idealnym narzędziem do jego realizacji. Takie szczęście osiąga się szybko, bez wysiłku. Nie poprzez miłość, wyrzeczenie, serdeczność, spotkanie z drugim człowiekiem, bycie ze sobą. Wystarczy 20-30 zł, wprowadzamy się w stan odurzenia i problemy są poza nami. To są wartości karykaturalne. Podobnie działa uzależnienie od własnego wyglądu, dążenie do ideału, który nie istnieje. Konsekwencje to chorobliwe odmładzanie się, anoreksja, bulimia. Jeżeli zaczniemy podążać za fatamorganą, ułudą, wyjdziemy na pustynię i tam zginiemy. Sam narkotyk nie ma konotacji etycznych, nie jest ani dobry, ani zły. To substancja chemiczna, która działa w określony sposób, stosowana np. w medycynie pomaga, ale gdy człowiek używa jej, by wielokrotnie wprowadzać się w stan euforii – niszczy.

Gdy człowiek nie szuka Boga, nie opiera się na starych sprawdzonych zasadach, które niesie nasza tradycja łacińska, przegrywa. Jeżeli zaczynamy je zastępować założeniami gender, że możemy dowolnie zmieniać płeć, bo dziś czujemy się tak, a jutro tak – to jest to degrengolada. Tylko wiara w miłość, poświęcenie, wstrzemięźliwość, post, dzielenie się, czystość – dają człowiekowi radość, uspokojenie, sens życia.

źródło: https://niezalezna.pl/356889-jan-pawel-ii-towarzyszy-mi-na-co-dzien-szczere-slowa-jacka-wrony-w-rozmowie-z-niezaleznapl

niezalezna_logo