Tekst alternatywny

Dekoncentracja

Dekoncentracja

 Przypomniał mi się niedawno taki fragment ze Stanisława Cata-Mackiewicza. Zacytować dosłownie nie zacytuję, bo gdzieś mi się dziełko zawieruszyło w księgozbiorze, ale ogólnie szło to tak. Otóż w latach dwudziestych XX w. pewien oficer Wojska Polskiego wywodzący się z armii carskiej palnął następującą przemowę do swoich żołnierzy: Nu i rozebrali ta naszą ajczyznę. Jedną część Giermańce wzięli, drugą Awstriacy. Wot, my wzięli trzecią… Znaczy się, Rasjanie.

Z kolei mój ojciec opowiadał mi o swoim dziadku (czyli moim pradziadku; nie poznałem go, bo umarł zanim się urodziłem), który to dziadek wspominał z rozrzewnieniem, jak to w Krakowie bułka kosztowała tylko dwa halerze. Mieszkańcy Wielkopolski zapewne też mają wspomnienia swoich przodków, którzy wzdychali w ciężkich czasach, że za Niemca było dużo złych rzeczy, ale bywały i plusy.

W 1918 roku Polska odzyskała niepodległość. Ulepienie kraju nie było łatwe. Należało scalić ziemie trzech dawnych zaborów, pod którymi kraj znajdował się przez 123 lata, a to spory szmat czasu – lekko licząc cztery pokolenia nie znające wolnej Polski, a w zasadzie dłużej, bo od czasów Sejmu Niemego (1717 r.) niepodległa Rzeczypospolita istniała tylko na papierze. Trzy różne regiony, w których wykształciły się trzy różne rodzaje charakterów narodowych, co zresztą można czasem zaobserwować po dziś dzień. Stara anegdota głosi, że w zaborze rosyjskim idąc załatwić jakąś sprawę trzeba było zabrać ze sobą możliwie dużo pieniędzy, bo wiadomo było, że każdy urzędnik „bierze” (w Warszawie pewien urzędnik został wywalony na zbity pysk przez swojego zwierzchnika, bo wziął łapówkę, ale się nie wywiązał i to jest dyshonor). W pruskim wiadomo było, że żaden nie bierze. A najgorzej było u mnie, w austriackim, bo tam jedni brali, a inni nie i nigdy nie wiadomo, na jakiego się trafi. Trzy różne systemy prawne. Nawet sieć kolejowa nie była, mówiąc współczesnym językiem, skompatybilizowana, bo na ziemiach porosyjskich obowiązywał rozstaw torów szerszy od ogólnoeuropejskiego. Jak to wszystko posklejać razem?

Nasi przodkowie zdołali jednak tego dokonać. Mówiąc po sienkiewiczowsku, była jakaś moc w narodzie. Moc tak potężna, że już w 1920 roku zdołała sprać na miazgę atakujących nas bolszewików. Potem ruszyły wielkie projekty gospodarcze – Gdynia, COP itd. Mimo, że pod koniec lat dwudziestych nastąpił wielki, ogólnoświatowy kryzys, Polacy dali radę. W moim dzieciństwie (lata osiemdziesiąte) nauczycielka historii tłukła nam w głowy, że przed wojną dzieci na wsi były bite przez dziedzica i chodziły bez butów. Nie wspomniała natomiast, że pierwsza transmisja telewizyjna w Polsce odbyła się w sierpniu 1939 roku, kiedy to znany piosenkarz Mieczysław Fogg wykonał przed kamerą kilka swoich szlagierów.

Możemy być dumni z naszych dziadków i pradziadków, którzy zdołali scalić Najjaśniejszą Rzeczypospolitą. Niestety, istnieje dziś banda frustratów, którzy chcą ją rozwalić za pomocą tzw. dekoncentracji. To część samorządowców, głównie prezydentów dużych miast, którzy marzą o wykrojeniu sobie własnych, udzielnych księstw. Ludzie ci, którzy sami siebie nazwali opozycją totalną, nie mogą przeboleć faktu, że ich ugrupowania przerżnęły wybory do europarlamentu i obawiają się powtórki na jesieni w wyborach krajowych, więc starają się ratować stan posiadania za wszelką cenę. Choćby kosztem rozbioru Rzeczypospolitej. A przecież Konstytucja mówi wyraźnie: „Art. 3: Rzeczpospolita Polska jest państwem jednolitym”. „Art. 29: Stolicą Rzeczypospolitej jest Warszawa”. Kodeks Karny powiada zaś: „Art. 127. § 1. Kto, mając na celu pozbawienie niepodległości, oderwanie części obszaru lub zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu, podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 10, karze 25 lat pozbawienia wolności albo karze dożywotniego pozbawienia wolności”.

Oczekuję teraz, że KOD (to, co z niego zostało) wyśle pod okna gabinetów prezydentów Sopotu czy Wrocławia swoje manifestacje, skandujące „Kon-sty-tucja!”.

Tomasz Kowalczyk

Tomasz_Kowalczyk_big

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress