Tekst alternatywny

Dociekanie prawdy o Smoleńsku to zobowiązanie honorowe

Dociekanie prawdy o Smoleńsku to zobowiązanie honorowe

W piątek we Wrocławiu redaktor naczelny „Gazety Polskiej Codziennie” spotkał się z członkami i sympatykami klubów „Gazety Polskiej” z Dolnego Śląska, aby skomentować bieżącą politykę polską i światową. Tomasz Sakiewicz podkreślił rolę, jaką pełnią kluby „GP” w polskiej polityce i zapewnił, że będzie kontynuował dochodzenie do prawdy w katastrofie smoleńskiej.

Jeżeli ktoś liczył, że my z powodu reklam, znajomości czy politycznych koneksji zapomnimy o Smoleńsku, to po prostu nie zna naszego środowiska. Nie rozumie, co to jest zobowiązanie honorowe. Jeśli obiecaliśmy ludziom, że bez względu na konsekwencje powiemy, jak było, to my to zrobimy. Bez względu na prawdę, która może okazać się w jakimś momencie niewygodna również dla nas – podkreślił Sakiewicz. – Ruch klubów po wyborach nie tylko nie zamarł, czego się obawialiśmy, ale się rozwinął. Okazuje się, że jesteśmy potrzebni Polsce dużo bardziej niż wcześniej, bo musimy pilnować Dobrej Zmiany, żeby nie skręcała ani się nie wypaczała. Naszym zadaniem jest przypominać rządzącym, że to nie my jesteśmy ich własnością, tylko oni są z woli wyborców. To przypomnienie jest bardzo istotne, bo władza mniej więcej po dwóch latach zaczyna przeżywać proces erozji moralnej. I choć większość obecnie rządzących jest na to odpornych, ale bywają i tacy, którzy nie są.

Tomasz Sakiewicz swoje wystąpienie rozpoczął od poruszenia tematu raportu technicznego podkomisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza, który kilka dni temu podczas obchodów  8. rocznicy katastrofy smoleńskiej w USA w Filadelfii został uroczyście przekazany Kongresowi amerykańskiemu. Aby podkreślić wagę tego wydarzenia, Amerykanie przekazali Polonii flagę Kongresu, co jest symbolicznym gestem uznania rangi tego wydarzenia. W tym samym czasie portal Niezależna.pl rozpoczął akcję wysyłania do wszystkich ważnych ludzi na świecie raportu technicznego w wersji polskiej lub angielskiej.

– Zachęcam do tej akcji, która powinna trwać tak długo, aż wszyscy się z raportem zapoznają – powiedział redaktor Sakiewicz. – Trzeba pokonać ten opór, że ludzie nie chcą wiedzieć. Teraz już nikt nie ma prawa powiedzieć, że nie wie, co się wydarzyło, z powodu braku dowodów. Mamy 200 dowodów na to, że w Smoleńsku dokonano zamachu.  Nie wiemy jeszcze, kto to zrobił, ale wiadomo, co się stało. Naszym obowiązkiem jest wiedzieć i o tym mówić. Trzeba dotrzeć do ludzi.

Cały raport komisji smoleńskiej Antoniego Macierewicza jest dostępny w internecie, zostanie także dołączony do najbliższego wydania tygodnika „Gazeta Polska”.

Tomasz Sakiewicz zapewnił także, że odsłonięcie pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy oraz ujawnienie raportu technicznego z katastrofy nie zakończy działań na rzecz dochodzenia do prawdy.

– Nie mogę zgodzić się na to, żeby w prokuraturze pojawiali się eksperci, którzy pracują dla Russia Today. Mogę dowolnie popierać polityków obozu prawicy, ale na to się po prostu nie zgadzam. Nie po to zmienialiśmy partię, żeby przy śledztwie smoleńskim byli eksperci z Rosji. To jest oszustwo. Ludzie za to odpowiedzialni powinni ponieść konsekwencje i my tego dopilnujemy – dodał redaktor naczelny „Gazety Polskiej”.

Jednym z ważniejszych skutków katastrofy smoleńskiej w skali ogólnoświatowej, o których mówił Tomasz Sakiewicz, jest zjawisko wojny informacyjnej ze strony Rosji. Zostaliśmy zaatakowani za pomocą wszelkich dostępnych mediów bardzo silną bronią, przed którą nie umieliśmy się bronić, dlatego konsekwencje tego ataku trwają do dziś.

– Polacy nie byli na to przygotowani, nie rozumieli, co to jest wojna informacyjna, jak straszliwie można zmanipulować ludzi, także elity, do tego, żeby wywołać pewne postawy – tłumaczył Sakiewicz. – Tak jak po ataku artyleryjskim pozostają zniszczenia na ulicach, zabici i ranni, tak po ataku wojny informacyjnej pozostają zniszczenia w świadomości. Po pierwsze, utrwalają się pewne stereotypy, których człowiek broni, bo głupio mu się przyznać, że zachował się nie tak, że został zmanipulowany. Po drugie, utrwalono negatywne stereotypy wobec Smoleńska i wobec badań nad katastrofą. Nie można np. było mówić słowa „zamach”. Dlatego nawet politycy, którzy są po naszej stronie boją się, że poruszając sprawę Smoleńska będą tracili wyborców. Postawiono tezę, że jak powiemy prawdę, to wybuchnie wojna. Tak zmanipulowano nasze emocje i nastroje. Ale zapewniam, że żadna wojna nam z tego powodu nie grozi.

Redaktor podkreślił także, że jednym z takich stałych skutków ataku informacyjnego jest obawa przed mówieniem za granicą: zobaczcie, co nam zrobiono.

– Powinniśmy pytać naszych sojuszników: gdzie jest wasza solidarność europejska, natowska, amerykańska – podsumował Sakiewicz. – I pamiętajmy, że nam się to należy nie z racji moralnych, ale z racji podpisanych umów.

Autor: Dobromiła Wrońska

Gazeta Polska Codziennie Dodatek Dolnośląski

GPC 2018.04.23

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress