Tekst alternatywny

Dorota Kania w Krakowie

Na spotkanie z red. Dorotą Kanią klubowicze przybyli dość licznie, i nie tylko klubowicze o czym poniżej, biorąc pod uwagę czas wakacji i urlopów. Temat spotkania dotyczył obecności służb specjalnych w naszym życiu publiczno-prywatnym co zawsze było  interesujące, a w dzisiejszej rzeczywistości jest niezwykle aktualne. Pani redaktor  prezentowała nam swoją najnowsza książkę pt.”Cień tajnych służb”, a w niej kilkanaście przypadków „dziwnych”, nie do końca wyjaśnionych lub wyjaśnionych „na skróty i pod tezę” zabójstw bądź samobójstw. Zdarzyły się one w okresie wielkiej mistyfikacji nazywanej szumnie transformacją ustrojową, która zaowocowała PRL-em bis (to moja nazwa, nie do końca autorska), przez wszelkiej maści politycznych przebierańców i tzw. celebrytów nazywana III RP, używam celowo skrótu, gdyż pojęcie Rzeczpospolita Polska jest dla mnie święte. Nie będę streszczał wystąpienia autorki książki, kto nie był niech żałuje, strata jest jednak do odrobienia gdyż książkę można nabyć w Księgarni Gazety Polskiej przy ul. Jagiellońskiej – polecam. Zaskoczony byłem trochę niemrawością zadawania pytań, przynajmniej na początku dyskusji, ale być może znalazłem powód tej powściągliwości, mogę się mylić.. Otóż wracam do „młodych i wykształconych”, którzy nas zaszczycili swoją obecnością na spotkaniu. Klubowicze byli ode mnie bardziej uważni i mniej naiwni, zresztą ja byłem zajęty rolą gospodarza. Po zakończeniu spotkania nowy klubowy narybek podszedł do mnie i podając się za oficerów (?) stwierdził, iż „oni” przyszli nas wesprzeć, a tymczasem poczuli się urażeni moją wypowiedzią dotyczącą honoru oficerskiego. Rzecz odnosiła się do mojego stwierdzenia, że po wojnie obowiązywała zasada „nie matura lecz chęć szczera zrobią z ciebie oficera”, a obecnie w wojsku są ich następcy, spadkobiercy i często potomkowie. Dodałem jednocześnie, że odnosi się to nie do wszystkich oficerów lecz do górnej półki, miałem na myśli tych po moskiewskich szkołach i z nawykami tam wpojonymi. Kiedy w dalszej rozmowie przybysze odmówili publicznego wyrażenia swojej opinii (mam na myśli wypowiedzi do mikrofonu) a jednocześnie stwierdzili, że żyjąc w demokratycznym państwie podburzamy ludzi, domyśliłem się, że prawdopodobnie mamy do czynienia nie z oficerami, lecz funkcjonariuszami owych tajnych służb, które były przedmiotem naszej dyskusji.  Czyżby ta władza była już w takim stanie, że opuszczają ją oficerowie, czy raczej nasyła ona funkcjonariuszy do inwigilowania kogo się da i wszędzie gdzie tylko można, ale to i tak na nic się nie zda, o czym przekonamy się, mam nadzieję już wkrótce. Jest takie powiedzenie , co ma wisieć nie utonie, a przysłowia są mądrością narodu.

PS. Spotkała nas miła niespodzianka ze strony p. Doroty Kani, która część kwoty ze sprzedaży książek przekazała na potrzeby naszego Klubu – dziękujemy.

Marek M.

Foto. Anna Loch

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress