Tekst alternatywny

Efekt motyla

Wróg Ludu…

Efekt motyla

Dwa tygodnie temu opisałem pewien mechanizm socjologiczny polegający na tym, że największy wpływ na polską politykę mają kolejne generacje. W sposób uporządkowany pokolenia obozu niepodległościowego można opisać od ruchu legionowego poprzez następców z generacji AK i wreszcie pokolenie Solidarności. Teraz zaczyna być aktywne w życiu publicznym czwarte, które na razie trudno opisać. Nie ma jeszcze swojego wyraźnego rysu ideowego poza sprzeciwem wobec lewicowych pomysłów na modernizację społeczeństwa. Istotne jest pytanie, gdzie będzie miało swoje sympatie: po stronie cywilizacji zachodniej czy też da się nabrać na rosyjską propagandę, która przedstawia się jako wyzwolicielka z lewackich eksperymentów. Tworzenie się generacji jest procesem długotrwałym. Jej wpływ na wydarzenia polityczne ma charakter strukturalny i warunkuje zachowanie znacznej części społeczności. Zmiany nadchodzą wtedy, gdy w danym społeczeństwie generacja zetrze się z inną, silniejszą, albo ma problem z bieżącym artykułowaniem swojego stanowiska. Tutaj jest właśnie miejsce na realną politykę. Czasem przy starciu równoważących się sił bardzo niewielkie działania mogą wywołać ogromne skutki polityczne, które są w stanie przerodzić się nawet w trwałe zmiany. Wydarzenia o wielkiej wadze wpływają właśnie na pokolenia. Takie skutki dla Polaków miały rozbiory, powstania listopadowe i styczniowe, a szczególnie wybuch I i II wojny światowej. Pierwszy konflikt scalił i stworzył coś, co umownie można nazwać pokoleniem legionowym, a drugi – pokolenie AK i Żołnierzy Wyklętych. Wojny rzadko wybuchają przez przypadek i mamy na nie niewielki wpływ, kiedy przybierają charakter globalny. Ciekawsze jest, na ile na przykład jednostkowe wydarzenie, jakim był wybór Jana Pawła II na papieża, wpłynęło na powstanie pokolenia Solidarności. Mówi się wręcz o pokoleniu JP II, ale faktycznie to to samo co pokolenie Solidarności. Na pewno na sukces polskiego papieża wpłynęła wielka działalność Kościoła katolickiego w czasach PRL, szczególnie prymasa Wyszyńskiego. Jednak to osobiste wybory Karola Wojtyły i jego starania umożliwiły, że było kogo wybierać. Czyli wysiłek jednego człowieka spowodował, że trud Kościoła i całej generacji pokolenia AK nie został zmarnowany. Jan Paweł II był człowiekiem wielkim i trudno o powtarzalność tego typu osobowości. Pojawiają się rzadko i nieczęsto mają taką szansę, jaką Opatrzność dała Karolowi Wojtyle. Są jednak zjawiska o wielkiej wadze, dużo częstsze niż wybór papieża, które mają ciekawe odniesienia w naszej historii. Kadrowe organizacje strzeleckie potrafiły zamienić się w poważne organizacje militarne, które miały w odpowiednim
momencie kluczowy wpływ na odzyskanie niepodległości. Podobnie było z KOR-em, zakładanym de facto przez  grupę byłych działaczy harcerskich związanych z Antonim Macierewiczem. Tego typu zjawiska na ogół łączy silna osobowość i grupa ludzi mających podobne cele, ale przede wszystkim determinacja i odwaga. W pewnym sensie takie środowisko powstało na przełomie lat 80. i 90. wokół Jarosława Kaczyńskiego. Stąd też pewnie wynika jego lojalność wobec tzw. Zakonu. Nie chodzi tylko o nagrodzenie zasług czy ludzkie sympatie. Tu kluczowa jest wiedza o zachowaniach ludzi, szczególnie w krytycznych sytuacjach. Wytworzenie środowiska i pojawienie się w nim liderów dają szanse na realny wpływ na życie polityczne. Dużo lepiej, jeżeli „środowiska” są rozwijane na większym terenie. Tak działały zakony i parafie. W pewnym sensie trochę tak działały też organizacje masońskie czy ruchy kontrkulturowe. Nie chodzi o to, czy miały pozytywny czy negatywny wpływ na rzeczywistość. Chodzi o pewien sposób działania: pojawienie się idei i tworzenie środowiska, a przez nie wpływ na społeczność. Na efekty działań nawet wielkich środowisk wpływ ma wysiłek bardzo niewielkiej liczby osób, czasem jednostki. Muszą skorzystać z wypracowanej okazji albo zadziałać we właściwym momencie. Dlatego zachęcam wszystkich do angażowania się w społeczeństwo obywatelskie. To Państwa aktywność przesądzi o tym, jaka będzie Polska i Polacy w najbliższych latach. Mamy wspaniałą propozycję, czyli rozwijające się kluby „GP”. Są też inne ruchy, choć nie wszystkie uznałbym za wartościowe. Zakładajcie kluby „GP” w swoich środowiskach. Mogą istnieć obok siebie nawet po kilka w jednym mieście. Żaden wysiłek nie będzie zmarnowany.

Tomasz Sakiewicz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress