Tekst alternatywny

Gniezno: Rozmawiali o Lutrze i najnowszym filmie z Grzegorzem Braunem

W minioną środę w Gnieźnie gościł Grzegorz Braun – filmowiec, historyk, publicysta i reżyser kilku filmów opowiadających o niektórych wydarzeniach z dziejów Polski i Europy.

Okazją do spotkania był pokaz filmu dokumentalnego pt. „Luter i rewolucja protestancka”, opowiadającego o dziejach najbardziej znanej postaci, związanej z Kościołem protestanckim. Na wydarzenie, które odbyło się w Centrum Kultury „Scena To Dziwna” przybyła licznie publiczność, która chciała nie tylko zapoznać się z treścią filmu, który w tym roku miał premierę, ale także by mieć okazję do porozmawiania z reżyserem.

– Jest to jedna, wielka autoprezentacja Marcina Lutra. W tym filmie sam on się „przedstawia”, dzięki wypowiedziom wybitnych ekspertów, teologów, filozofów, którzy cytują pisma, mowy i wystąpienia Marcina Lutra. To jest autoprezentacja, która każdego, zdrowo myślącego człowieka, musi napawać rosnącym lękiem, a być może też zjeży włos na głowie. Okazuje się iż ten obraz Lutra, jaki jest nam prezentowany, zwłaszcza w roku jubileuszowym 500-lecia Reformacji, ten obraz poprawny politycznie ma tyle wspólnego z rzeczywistością historyczną, co powiedzmy, za moich młodych lat, akademia 1-majowa miała wspólnego z rzeczywistością PRL-u – opowiada o swojej najnowszej produkcji Grzegorz Braun, autor lub współautor m.in. takich filmów dokumentalnych jak „Towarzysz generał” czy „Eugenika”.

Zdaniem twórcy, przez wieki obowiązywał jednolity obraz reformacji, który w znacznym stopniu został złagodzony dopiero w ostatnich dekadach: – To jest wszystko jeden horror, gdyż mamy tu obraz destrukcji i zakłamania. Mówi się o pewnych subtelnościach teologicznych, kanonicznych, a nie mówi się jak było – o grabieży, morderstwach, o „rui i porubstwie” podniesionych do rangi cnoty i zasady. To jest prawdziwe oblicze reformacji i nie ma co się na to obrażać, bo dżentelmeni nie dyskutują o faktach. Fakty są takie iż rewolucja protestancka to był jeden wielki skok na kasę, jakiej dokonali niemieccy książęta, a potem także królowie Anglii, Szwecji i szeregu innych państw, w których teologia protestancka stanowiła poręczną teorię dorobioną do praktyki jedynowładztwa. Protestantyzm podnosi władzę świecką do rangi hegemona, oddaje monopol władzy świeckiej, a skoro król staje się głową własnego kościoła, to on decyduje o personaliach, mianuje biskupów i żaden z takich mianowanych nie „podskoczy” własnemu przełożonemu, bo by nie tylko był buntownikiem, ale i grzesznikiem. Stąd prosta droga od Lutra do totalniackich projektów XVIII, XIX i XX wieku. Nie jest przypadkiem iż do Marcina Lutra przyznawali się jako dziedzice jego dokonań tacy wybitni działacze socjalistyczni jak Hitler czy Hoenecker w NRD. To nie przypadek iż Marcin Luter był ojcem narodu niemieckiego i za Bismarcka i później za czasów komuny XX-wiecznej, tej brunatnej i czerwonej. To wszystko są reżimy, które odwoływały się bezpośrednio do jego dziedzictwa – przyznał Grzegorz Braun.

W filmie, który w całości powstał z datków niezależnych od różnych osób czy firm, wypowiadają się osoby stojące po obu stronach całej sprawy – protestanci i katolicy, znawcy historii i duchowni, Niemcy i Polacy. To wszystko po to, by odrzucić obecnie coraz częściej powtarzane mity o wyjątkowej podniosłości wydarzenia z XVI wieku: – Nie chcąc nikogo urazić ludzie, którzy dzisiaj uważają sami siebie za dziedziców tzw. reformacji, w najlepszym przypadku słabo się orientują w tej historii. To jest fakt, który ja na moją skromną skalę potwierdzam w moich rozmowach z protestantami. Pokazy tego filmu trwają od tygodni i każdy, kto go obejrzał, ten dowiaduje się rzeczy nowych i to jest ważna rzecz w tym przypadku. Najważniejsza jest bowiem informacja, bo kiedy się informujemy, to zmieniają się nasze poglądy i perspektywa na te dzieje – dodał Grzegorz Braun.

Klub Gazety Polskiej Gniezno

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress