Tekst alternatywny

Horrendum na Rynku Głównym w Krakowie

Takie tam… deliberacje…

Horrendum na Rynku Głównym w Krakowie

Jak co roku na Rynku Głównym w Krakowie organizowany jest Sylwester, czyli spęd tych, którzy będą mieli okazję za darmo poobcować z tzw. „wielką kulturą” i na żywo popatrzeć na swoich idoli, których na co dzień mogą oglądać w różnych tefałenach, lub czytać o nich w rozmaitych tabloidach.

W tym roku władze miasta postanowiły przebić wszystko, co było do tej pory. Prezydent Krakowa, prof. Jacek Majchrowski, przed zbliżającymi się wyborami postanowił dla swojego przyszłego elektoratu, za tegoż elektoratu pieniądze, zorganizować największą jak do tej pory imprezę sylwestrową w Krakowie i jedną z największych w Europie. Nazwano ją: „Noc Żywiołów”. Oficjalny koszt sylwestra szacowany jest na ok. 5 milionów złotych; miasto ma wyłożyć 2 miliony, resztę TVN i sponsorzy.

Informacja o kosztach całej imprezy przebiła się do publicznej wiadomości w ostatnich dniach listopada; informacja o tym jakie koszty poniesie budżet miasta była na tyle niejasna, że postanowiłem w swojej interpelacji zapytać Pana Prezydenta o takie drobne szczegóły, jak:

– czy prawdą jest, że telewizję TVN wybrano jako współorganizatora Sylwestra w Krakowie bez przetargu

– jakie środki zostały przeznaczone z budżetu miasta Krakowa na sfinansowanie tegorocznego Sylwestra w Krakowie

– jakie koszty poniosą krakowskie przedsiębiorstwa komunalne w związku z tegoroczną imprezą sylwestrową

– jakie firmy zewnętrzne (proszę podać kwoty, na jakie podpisane zostały umowy) będą pracować przy organizacji całego przedsięwzięcia

– czy podpisanie umów z tymi firmami zostało poprzedzone odpowiednimi przetargami

Jak do tej pory nie uzyskałem odpowiedzi na powyższe pytania. Pan Prezydent dysponuje miesiącem czasu by zareagować, dlatego czekam i pewnie na początku nowego roku jakąś odpowiedź otrzymam, tylko że niestety już po całej imprezie.

Podczas konferencji prasowej która odbyła się 28 listopada i na której ujawniono koszty sylwestrowej imprezy, Edward Miszczak, dyrektor programowy TVN, powiedział: „Rynek stanowi cudowną scenografię i jest łatwy do operacji telewizyjnych”. Słowa pana Miszczaka przeszły wtedy niezauważone i dopiero za dwa tygodnie miało okazać się co pan dyrektor miał na myśli mówiąc, że Rynek: „jest łatwy do operacji telewizyjnych”.

Już w połowie grudnia TVN rozpoczęła swoją „operację telewizyjną”; swoją agresję i atak na największy i najpiękniejszy plac w Europie (według tegorocznego prestiżowego wydawnictwa Lonely Planet). Trzeba również przypomnieć, że w 2005 roku Rynek Główny w Krakowie został uznany najlepszym placem świata przez „Project for Public Spaces”, a w 2010 roku holenderski portal StedenTripper.com umieścił go na liście dziesięciu europejskich placów, które koniecznie trzeba zobaczyć.

Organizatorzy tych wszystkich rankingów wyrażali zdumienie, że Rynek ocalał od zniszczeń w trakcie II wojny światowej. Jeszcze większe zdumienie wyraziliby dzisiaj, gdyby zobaczyli co może dzisiaj z Rynkiem zrobić agresor, który w swoim dotychczasowym niszczycielskim działaniu wobec wszystkiego co polskie, zaczął teraz rujnować polskie zabytki.

Atak na Rynek bez żadnych ostrzeżeń rozpoczął się rankiem 15 grudnia. Zaatakowano z całą siłą i za pomocą najcięższego sprzętu jakim dysponował najeźdźca. Wjechały olbrzymie wozy ciężarowe wyładowane uzbrojeniem dla wielkich samojezdnych dźwigów, które z chrzęstem powoli jechały za nimi. Kolumnę osłaniały dziesiątki lekkich samochodów naszpikowanych elektroniką wyposażonych we wszystko, co potrzebne jest w XXI wieku podczas tego typu działań i stanowi wsparcie techniczne dla nowoczesnych wozów ciężarowych. Kiedy Rynek został otoczony z trzech stron, do działań przystąpiła piechota w czarnych mundurach, która szybko uporała się z krakowianami, wypierając ich pod mury otaczających Rynek kamienic. Po pierwszych wygranych potyczkach z mieszkańcami Krakowa (niektórzy stawiali opór), przystąpiono do drugiej części planu. Do niszczenia.

Na pierwszy ogień poszedł bruk jakim wyłożono Rynek. Ciężkie dźwigi mozolnie, ale skutecznie zaczęły go dewastować, przenosząc olbrzymie elementy różnego żelastwa na płytę Rynku. Po tak ciężkim ataku, bez problemu zajęto ¾ Rynku wyznaczając swoje (czyli tefałenowskie) terytorium za pomocą olbrzymich czarnych folii, które natychmiast otoczyli ludzie w czarnych mundurach, nie pozwalając zbliżyć się nikomu, nie mówiąc o przekroczeniu granicy wyznaczonej przez miejscowych dowódców skierowanych na ten odcinek frontu przez wodzów obserwujących działania z odległej Warszawy i z nad Jeziora Bodeńskiego . Na okupowanym terenie błyskawicznie zaczęto budować nową infrastrukturę w postaci wielkich namiotów w kształcie mongolskich jurt. Krakowianie dziwią się dlaczego akurat budują mongolskie jurty, ale przecież nie wszyscy muszą znać przeszłość i pochodzenie dalekich przodków dzisiejszych agresorów. Jestem przekonany, że akurat ci agresorzy mają to we krwi wyssanej z mlekiem swoich prababek.

Dzisiaj, 28 grudnia okupacja Rynku trwa nadal, a ta część Rynku która zajęta jest przez najeźdźcę stała się przyczółkiem dla rozszerzania wpływów agresora na inne rejony Krakowa. Pojawiają się informacje o stworzeniu tzw. showroomu w podziemiach Rynku, o zajęciu tarasów w Sukiennicach, etc… Codziennie okupant powiększa swoje terytorium przesuwając czarne ogrodzenie coraz bliżej kościółka Św. Wojciecha powstałym w 2. połowie X wieku i ul. Grodzkiej, skąd już prosta i krótka droga na Wawel. Czyżby takie mieli plany?

Dzięki dzisiejszej technice możemy na co dzień obserwować poczynania najeźdźcy:

http://www.krakow.pl/multimedialny_krakow/3222,artykul,rynek_glowny__od_strony_ul__brackiej_.html

Należy zadać pytania ludziom którzy odpowiadają za obronę Krakowa przed barbarzyńcami: czy dla zaspokojenia wątpliwych gustów około dwudziestu tysięcy ludzi (więcej się nie zmieści, mapka niżej), przeważnie przyjezdnych, którzy z plastikowej butelki po coca-coli chcą wypić jakieś musujące wino pod krakowskim niebem (zabronione wnoszenie szklanych butelek), a których fascynują popisy takich „gwiazd” jak np. Agnieszka Chylińska, Andrzej Piaseczny, Brodka, Natalia Kukulska, Tatiana Okupnik, Czesław Mozil, Wilki, Feel, Mrozu, Dawid Podsiadło, Ewelina Lisowska, Future Folk, oraz finaliści i uczestnicy tvn-owskich talent show – X Factor i Mam Talent?

Czy dla nich warto oddać Kraków bez walki i dopuścić do dewastacji Królewskiego Miasta Krakowa?

Trzeba zadać pytanie prezydentowi Jackowi Majchrowskiemu: czy jego urzędnicy poinformowali go o skali agresji?

Co ma do powiedzenia Małopolski Wojewódzki Konserwator Zabytków, Dyrektor

mgr inż. arch. Jan Janczykowski? Czyżby mu to w ogóle nie przeszkadzało? Jak to wszystko, co się dzieje w Krakowie ma się do Uchwały Rady Miasta Krakowa z 3 listopada 2010 r. w sprawie utworzenia parku kulturowego pod nazwą Park Kulturowy Stare Miasto? Której to Uchwały podjęcie miało na celu:

– zachowanie i ekspozycję dziedzictwa kulturowego i krajobrazu historycznego układu urbanistycznego Miasta Krakowa w granicach Plant i Wzgórza Wawelskiego,

– ochronę historycznej linii zabudowy, gabarytów i form architektonicznych,

– ochronę funkcjonalną i kompozycyjną Plant Krakowskich oraz pozostałej zieleni, szczególnie historycznych ogrodów, skwerów oraz zieleni stoków Wzgórza Wawelskiego, z dopuszczeniem rewaloryzacji terenów zielonych,

– ochronę osi, ciągów i punktów widokowych umożliwiających bliskie i dalekie widoki na charakterystyczne elementy zagospodarowania obszaru, ze szczególnym uwzględnieniem widoków na Wzgórze Wawelskie, oraz widoków z obszaru Parku na charakterystyczne elementy zagospodarowania Miasta,

– ochronę krajobrazu kulturowego poprzez przeciwdziałanie nadmiernej rozbudowie działalności handlowej i usługowej, ingerującej w formę architektoniczną obiektów zabytkowych bądź zakłócającej ich ekspozycję, jak również ingerującej lub zakłócającej możliwość ekspozycji przestrzeni publicznej lub sprzecznej z tradycją kulturową Parku i związaną z nią estetyką.

Co do powiedzenia ma Główny Plastyk Miasta Krakowa pani Agnieszka Łakoma, do której zadań należy:

– opiniowanie przedsięwzięć zmierzających do zapewnienia całościowego, harmonijnego i estetycznego wizerunku miasta

– podejmowanie działań mających na celu podniesienie jakości rozwiązań plastycznych i systemów komunikacji wizualnej w przestrzeni miejskiej

– inicjowanie działań i przeprowadzanie konkursów w celu wyłonienia najlepszych rozwiązań komunikacji wizualnej i elementów plastycznych w przestrzeni miejskiej

– wydawanie opinii wymaganych w procedurach realizacji zadań prowadzonych przez komórki organizacyjne Urzędu Miasta Krakowa i miejskie jednostki organizacyjne

Jak to możliwe, że w mieście w którym sklep z krakowskimi pamiątkami nie może wystawić na zewnątrz widokówek z Krakowa, a właściciel – po złapaniu go na tym „przestępstwie” – obłożony jest wszystkimi możliwymi sankcjami; że w tym samym mieście w tym samym czasie na niepowtarzalnych krakowskich kamienicach mieszczących się przy Rynku Głównym wiszą wielkoformatowe reklamy zasłaniające to, co w Krakowie najpiękniejsze, czyli architekturę, która zaliczana jest do grona najważniejszych zabytków dziedzictwa kulturowego w Polsce i na świecie. Stare Miasto w Krakowie zaliczane jest do najwyższej (klasy „0”) zabytków; historyczne centrum Krakowa znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Czy dlatego łatwiej wykazać się złapaniem sklepikarza, niż udowodnieniem właścicielowi kamienicy, który według obowiązujących przepisów, w trakcie remontu na rusztowaniach może powiesić reklamę, tłumacząc, że rusztowania służą zgłoszonemu remontowi, np. metra kwadratowego na ostatnim piętrze, a nie są postawione tylko po to, by powiesić reklamę? Udowodnić oszustwo można w prosty sposób, bo te rusztowania mają pół metra głębokości i na pewno nie służą do przeprowadzeniu remontu.

Wracając do głównego tematu, czyli agresji na Rynek Główny, można stwierdzić, że atak był przygotowywany od paru lat i jak do tej pory przebiega po myśli agresora. Ale to by się tak łatwo nie udało bez jakiejś dziwnej koalicji ludzi, którzy chcą temu miastu zaszkodzić.

Najlepiej działania tych ludzi można prześledzić na przykładzie tego co się dzieje na Rynku od strony Pomnika Adama Mickiewicza. Otóż od początku grudnia trwają tam tzw. Targi Bożonarodzeniowe. To co tam się dzieje w niczym nie przypomina świątecznych targów jakie znamy z europejskich miast. W Krakowie całą powierzchnię Rynku nie zdobytą jeszcze przez TVN, zajmują jarmarczne budy, z których non stop wydobywa się śmierdzący dym z przypalonej kiełbasy. Pewnie to świetnie współgra z rozmieszczonymi obok mongolskimi jurtami, ale nie ma nic wspólnego z Targami Bożonarodzeniowymi. Jedyne „rękodzieła” jakie tam w nielicznych budach można kupić, to pomalowane na srebrny kolor patyki, mające przypominać rycerskie miecze; ot w takie to pamiątki (oprócz chińskich świecidełek i pamiątek z bursztynu) może zaopatrzyć się turysta w najpiękniejszym mieście w Polsce.

Zawsze powtarzam, że to co widzimy jest tylko teatrem wyreżyserowanym na potrzeby ukrytych celów jakie przyświecają reżyserom spektaklu. Trzymając się tylko przykładu Targów Bożonarodzeniowych – gdy się bliżej przyjrzymy całej sprawie – to cóż się okazuje? Ano to, że za wynajęcie połowy Rynku na okres całego miesiąca w najlepszym okresie w roku, czyli w grudniu, miasto otrzymuje około 80 tysięcy złotych! Nie, nie pomyliłem się; np. w ubiegłym roku dochód miasta za udostępnienie Rynku wyniósł 81 tysięcy zł. Któż jest takim hojnym płatnikiem, żeby miastu płacić tyle pieniędzy? Okazuje się, że tą tajemniczą firmą jest firma Artim. Jak można między innymi przeczytać na oficjalnej stronie firmy, jest ona organizatorem wielu poważnych przedsięwzięć, takich jak, cytuję: „1995r. współorganizowaliśmy bicie rekordu w układaniu wieży z klocków LEGO, a w 1999r. opasaniu Sukiennic łańcuchem klocków LEGO. Z firmą LEGO współorganizowaliśmy wiele imprez w innych miastach. W roku 2000 organizowaliśmy Jarmark średniowieczny w ramach Festiwalu Kraków’2000.”, itd., jak Państwo uważacie poważna firma?

Tak się jakoś dziwnie składa, że firma Artim organizuje większość imprez w Krakowie na Rynku Głównym takich jak: Kiermasz Wielkanocny, Festiwal Nauki, Festiwal Pierogów, czy Jarmark na Św. Michała. Jak obliczono, tylko za ubiegłoroczne Targi Bożonarodzeniowe od kupców pobrała opłaty w wysokości 900 tysięcy złotych, po odliczeniu kosztów i kwoty 81 tysięcy jaką przekazano miastu zostaje niezła sumka, tylko z tej jednej imprezy. Można? można, trzeba tylko wiedzieć jak i z kim.

Wyjaśnienie tej dziwnej uległości miejskich urzędników do firmy Artim zostawiam sobie na później.

Najpierw spróbuję wyjaśnić, kto sprawił, że Kraków stanął bezbronny przed hordą barbarzyńców dla których wieki historii się nie liczą. Kto i dlaczego?

Ryszard Kapuściński

Ryszard_Kapuscinski_small

Krakow_plan

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress