Tekst alternatywny

I’m still Tommy from the Block

I’m still Tommy from the Block

Slonce foto Kowalczyk TomaszOstatnio organ, przepraszam – portal „Gazety Wyborczej” doznał wstrząsu. Okazało się bowiem, że Patryk Jaki  to „dziś wiceminister i wróg Gronkiewicz-Waltz. A w młodości stał pod blokiem”. Faktem jest, że czegoś tu nie rozumiem. Po co przyszły polityk stał? Nieruchome stanie pod blokiem, tak samo jak stanie na przystanku tramwajowym przykładowo, jest dosyć uciążliwe, bo po kilkunastu minutach nogi zaczynają doskwierać. Lepiej się przechadzać tam i z powrotem jeśli nie ma wolnego miejsca na ławeczce. Domyślam się, że „GW” chciała dogryźć Jakiemu, wytykając mu pochodzenie ze społecznych nizin. Trochę to nielogiczne, biorąc pod uwagę jak bardzo Adam Michnik przyjaźnił się z etatowym pomocnikiem ubogich III RP, Jackiem Kuroniem.

Kiedyś na okładce „Super Expresu” czy innego „Faktu” (już nie pamiętam) zobaczyłem zdjęcie willi w której mieszka Tomasz Lis. Willi – to mało powiedziane. Jest to zameczek, tzw. Gargamel. Wystarczyłoby tylko otoczyć go fosą, i nawet trzystu konnych nie byłoby w stanie wziąć go szturmem. Trzeba w takich sytuacjach posyłać po machiny oblężnicze, a to zawsze zajmuje sporo czasu. Bywają też problemy z aprowizacją dla oblegających. Rozumiem, że dla GW” mieszkanie w takim koszmarku jest wyrazem wysokiej pozycji społecznej, wybitnego wykształcenia i udowodnieniem, że lokator poradził sobie w trudnych czasach „transformacji ustrojowej”. Dla mnie jest to buractwo.

Mamy w Krakowie ulicę Juliusza Lea (to był jeden z najwybitniejszych prezydentów naszego miasta). Jest tam kilka pięknych kamienic utrzymanych w stylu zmodernizowanego historycyzmu, wzniesionych w dwudziestoleciu międzywojennym. Zbudowano je podług projektów znakomitych architektów – polskich Żydów, którzy tam następnie zamieszkali. Przyszła wojna i okupacja, architekci wywiezieni zostali przez Niemców do Auschwitz i innych tego typu miejsc, z których rzecz jasna już nie wrócili. W jednej z tych kamienic okazałe mieszkanie ma dzisiaj jeden z moich profesorów z UJ, który nie tylko był członkiem PZPR, ale nawet na jakiś czas załapał się do Komitetu Centralnego. Ciekawe, co takiego jego tatuś zrobił dla ludowej ojczyzny, że mój profesor nie musiał stać pod blokiem?

Poznałem kiedyś dziewczynę, która mieszkała wraz ze swoimi rodzicami w dużej, eleganckiej willi niedaleko Warszawy. Przedwojenny budynek ocalał. Na jakiejś imprezie, gdy koleżanka sobie podpiła, odwróciła głowę i nie patrząc mi w oczy powiedziała, że jej dziadek (już nieżyjący) był kimś ważnym w Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego. Nie drążyłem tematu, bo ona była zaciekłą antykomunistką i nie chciałem jej robić przykrości. W resortowych rodzinach też zdarzają się nawrócenia.

Co do mnie, nie stoję pod blokiem. Wychodzę albo wchodzę. Mieszkam we wczesnojaruzelskim bloku z wielkiej płyty. Ma to swoje wady. Kiedyś w łazience omal nie zabił mnie kawał tynku, bo sąsiadce z góry rozszczelniła się pralka i woda zaczęła zlewać się przez sufit do mnie. Ale ma też i zalety, ponieważ mieszkając na ósmym piętrze mam przy dobrej pogodzie bardzo ładne widoki i dlatego założyłem żartobliwie fotograficzne Obserwatorium Balkonowe, którego działalności przykład poniżej. Wcześniej, w dzieciństwie, mieszkałem u mojego śp. Dziadka. Też w bloku, tyle że na Grzegórzkach, w starej robotniczej dzielnicy Krakowa. Tamte bloki były lepsze, bo budowano je z solidnej cegły. Tym niemniej wolę mieszkać nawet i w konstrukcji wielkopłytowej, niż w pałacach Urbana czy Lisa.

W końcu nawet Jeniffer Lopez śpiewała kiedyś w swoim wielkim przeboju: „I’m still, I’m still Jenny from the Block”.

Tomasz Kowalczyk

Tomasz_Kowalczyk_small

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress