Tekst alternatywny

Jak trwoga to…

Jak trwoga to…

Kiepsko jest z kondycją Sądu Najwyższego, skoro w jego intencji (na stulecie działalności) zamówiono Mszę świętą, która zgromadziła w katedrze rzesze ateistów i wolnomyślicieli przekonanych, że już tylko cud (bo nawet nie prezydent Duda) jest w stanie ich uratować.

Zresztą żyjemy w kraju, w którym zjawisk nadprzyrodzonych jest znacznie więcej. Oto Warszawa awansuje do rangi miasta duchów. I to niezwykle aktywnych. Jej zmarli przed wielu laty mieszkańcy piszą testamenty i mając 130 lat, pozostają w pełni władz umysłowych, zwłaszcza gdy cedują swe majątki na wirtualnych spadkobierców. Przy czym operacje przeprowadzają całkiem realni prawnicy i urzędnicy, a majątek jest jak najbardziej rzeczywisty. Z kolei w Gdańsku, mieście tkniętym totalną amnezją, okazuje się, że żaden prominent nie ciągnął po płycie samolotu, ergo – pojazd poruszał się sam, tym łatwiej, że firma, do której należał, faktycznie nie istniała. Tamże też w reklamówkach noszono kilogramami złoto, o którym nie wiadomo, do kogo tak naprawdę należało i gdzie zniknęło. Indagowana w tej sprawie Teściowa Głównego Sprawcy odmawia odpowiedzi na pytanie, choć jej podświadomość wyrywa się do zeznań, komentując półgłosem rozgrywający się spektakl. W cud wydaje się także wierzyć opozycja totalna, wyznaczając swych działaczy do organizowania spontanicznych, oddolnych demonstracji. Trocki by się uśmiał! Na ich miejscu spróbowałby „wódu”. W drugim wariancie! W tym pierwszym daremnie próbowano nakłuwać szpileczkami figurki Kaczyńskiego (w głowę), Szydło (w ręce), Dudy (w serce), Morawieckiego (w kieszenie). Zero sukcesu! Drugi wariant jest przyjemniejszy – należy totalnie odpuścić, napić się „wódu” i w pełnym zamroczeniu czekać na kolejne wybory. Z pewnością nie zaszkodzi więcej niż obecne działania.

Marcin Wolski

Marcin_Wolski_small

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress