III Rajd Śladami Żołnierzy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej na Podlasiu

Przywrócono pamięć skazanych na wielkie zapomnienie


Niespełna stu młodych ludzi z całego kraju uczestniczyło w III Rajdzie, szlaku bojowym Żołnierzy Wyklętych na Podlasiu. Rajd rozpoczął się w Rudce, a zakończył w Narewce przy obelisku upamiętniającym Danutę Siedzikównę "Inkę" sanitariuszkę V Brygady Wileńskiej AK mjra Zygmunta Szendzielorza "Łupaszki". "Inka" za działalność w partyzantce antykomunistycznej po ciężkim śledztwie została skazana na śmierć. Wyrok - strzał w głowę wykonano w sierpniu 1946 r. na kilka dni przed jej 18 urodzinami.



Rajd rozpoczął się w Rudce (woj. Podlaskie, powiat Bielsk Podlaski), gdzie młodzież podzielona na cztery szwadrony przez trzy dni wędrowała po miejscowościach, które bohatersko zapisały się w historii.
Tak jak tamci przed laty zmagali z trudami żołnierskiego życia, prowadzili grę terenową, sprawdzali swoje umiejętności w rzucie granatem, opatrywali rany oraz zbierali relacje od ludzi pamiętających działania partyzanckie na tym terenie.
Wchodząc do wsi musieliśmy prosić o mieszkańców o pomoc. Zdobywaliśmy pożywienie, wodę, tak samo jak kiedyś partyzanci. Ale przede wszystkim uczyliśmy się historii - wspominał Karol Stefaniuk, uczestnik rajdu.
27 sierpnia podczas drugiej koncentracji nastąpił przemarsz szwadronów z Ciechanowca do Czai. Uczestnicy pokonując trasę wykonywali zadania terenowe związane z działalnością 5 i 6 Wileńskiej Brygady AK, jak również oddziałów NSZ, NZW oraz UBK. Przy pomniku kpt. Władysława Łukasiuka "Młota" zajęcia poprowadziła Trójmiejska Grupa Rekonstrukcji Historycznej. Ze strony miejscowości Pobikry dołączył szwadron konny Krzysztofa Tołwińskiego, posła PIS.
Węgrzy przeżyli gorszą sytuację społeczną, polityczną i religijną w swojej ojczyźnie niż my. A jednak zerwali się do wielkiej modlitwy. I dzisiaj są sobą, są krajem chrześcijańskim, który w konstytucji odwołuje się do Boga, broni życia od poczęcia aż do naturalnej śmierci, prawdy i godności ludzkiej - wspominał podczas pięknego koncertu pieśni patriotycznej w kościele w Ciechanowcu Andrzej Kołakowski.



III koncentracja Rajdu w Narewce


Uczestnicy rajdu w niedzielę udali się autokarami do Narewki. Po drodze patrol zatrzymał się w Kiersnowie, aby złożyć kwiaty pod pomnikiem upamiętniającym mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę", ale także by przypomnieć historię bardzo ważnej dla 5. WBAK rodzinę Państwa Kiersnowskich.
Podczas koncelebrowanej Mszy św. pod przewodnictwem ks. dziekana Zbigniewa Niemyskiego z Narwii, słowo powitania skierował ks. Grzegorz Kołakowski gospodarz uroczystości. Przywitał kombatantów, przedstawicieli władz samorządowych, pracowników IPN i z Uniwersytetu Gdańskiego, Regionalnych Dyrekcji Lasów Państwowych, Nadleśnictwa, Straży Granicznej, młodzież ze Związku Strzeleckiego oraz poczty sztandarowe. Zauważyłem też Różę Bojarczuk z Warszawy, niegdyś absolwentkę Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki w Bielsku Podlaskim. Z tej to szkoły ponad 120 wychowanków i wychowawców oddało życie za Ojczyznę.
Na zakończenie III Rajdu spotykamy się w kościele w Narewce, w tym miejscu, gdzie przed laty biegała słynna Inka, młoda dziewczyna, żyjąca tutaj niedaleko w Puszczy Białowieskiej wraz ze swoimi rodzicami, później z ukochaną babcią, nawet i sama. Jeszcze w starym kościele, który spłonął w latach 60 klękała modliła się, poznawała swoją drogę życiową wierząc mocno w Boga, kochając Ojczyznę - mówił w homilii witając serdecznie zebranych ks. kan. Zygmunt Bronicki. - Przywołujemy słowa proroka Jeremiasza z I czytania, "Uwiodłeś mnie Panie, a ja pozwoliłem się uwieść, ujarzmiłeś mnie i przemogłeś, stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają, albowiem ilekroć mam zabierać głos muszę obwieszczać gwałt i ruinę i powiedziałem sobie nie będę już wspominał ani mówił Jego imię, ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień nurtujący w moim ciele, czyniłem wysiłki by go stłumić, lecz nie potrafiłem", aby wobec Boga wyśpiewać pieśń wdzięczności, że nas stworzył, że chciał żebyśmy byli Polakami, że dał nam
żywą wiarę w Boga, pozwolił żyć historią i stawia dzisiaj tak wielkie wymagania, byśmy byli Jego dziećmi, Polakami i świadomość naszego przeznaczenia, tak jak miało je wielu w naszej historii. Może się komuś wydawać, że wskrzeszanie pamięci o Ince, o żołnierzach V Brygady Wieleńskiej AK, którzy walczyli o wolną niepodległą chrześcijańską Polskę, nie jest potrzebne. Dzisiaj obowiązuje powszechnie poprawność polityczna, jak najmniej historii, jak najmniej wspomnień o Katyniu, o Smoleńsku, o V Brygadzie Wileńskiej, jak najmniej nawet
i o Polsce, niech inni za nas decydują, my mamy być wszyscy poprawni.
Homileta wskazał też wiele negatywnych wydarzeń zaistniałych chociażby z placu Słońca w Madrycie, gdzie odbyła się manifestacja przeciwko wizycie papieża Benedyka XVI. Tym bardziej więc, wołanie proroka Jeremiasza powinno nas niepokoić. Inaczej zginiemy na swojej drodze indywidualnej, społecznej i narodowej - konkludował ksiądz kanonik Bronicki.
Wezwania modlitewne skierowali do Boga młodzi strzelcy obejmując modlitwą Danutę Siedzikównę "Inkę" i Feliksa Selmanowicza "Zagończyka", Żołnierzy Wyklętych, aby Bóg był im wieczną nagrodą.
Ks. Bronicki w imieniu zgromadzonych podziękował gościom z Gdańska, którzy przed trzema laty zapoczątkowali rajd śladami żołnierzy 5 Wileńskiej Brygady AK najpierw po Puszczy Białowieskiej, a teraz na terenie naszej diecezji przez Rudkę, Ciechanowiec, Kobusy, Łempice, Czaje, gdzie toczyły się walki żołnierzy AK z NKWD, pomagają żyć żywą wiarą w Boga i żyć miłością do Ojczyzny wskrzeszają pamięć o naszej przepięknej polskiej i podlaskiej historii.
Ks. harcmistrz Piotr Jurczak podziękował tym, którzy pomogli, aby ten rajd mógł się odbyć. Księżom za sprawowaną Eucharystię, księdzu kanonikowi Z. Bronickiemu za homilię, ks. Grzegorzowi Kołakowskiemu gospodarzowi uroczystości, burmistrzowi Mirosławowi Reczko z Ciechanowca, Eugeniuszowi Święckiemu dyrektorowi Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Ciechanowcu, za przygotowaną bazę i posiłki, Jarosławowi Krawczykowi, przedstawicielowi Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, pocztom sztandarowym.



"Niech żyje Polska!"

Przypomnijmy, dzieciństwo Danki Siedzikówny Inki, jej dwóch sióstr i rodziców Wacława Piotra Siedzika i Eugenii z Tymińskich toczyło się wokół leśniczówki koło Narewki. Tam Danka z miejscowymi dziećmi uczyła się w czteroklasowej szkole podstawowej. Uczyła się pod nadzorem matki, spokrewnionej z Elizą Orzeszkową.
Ojciec jako leśniczy deportowany został przez władze sowieckie. W 1941 roku dotarł do armii gen. Andersa. Wycieńczony zmarł po dotarciu do Teheranu. Matka została aresztowana w listopadzie 1942 r. i rozstrzelana przez gestapo we wrześniu 1943 r. za współpracę z podziemiem.
Danka w wieku 16 lat została zaprzysiężona. Została sanitariuszką AK.
6 czerwca 1945 r. aresztowana razem z wszystkimi pracownikami nadleśnictwa Hajnówka, w którym pracowała, za współpracę z "leśnymi oddziałami". W czasie transportu zatrzymanych do siedziby UBP w Białymstoku zostali oni odbici przez patrol 5.Wileńskiej Brygady AK dowodzony przez Stanisława Wołoncieja "Konusa". Pod opieką wachm. Wacława Beynara "Orszaka" dotarła do miejsca postoju Brygady, dowodzonej przez mjr Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę" w miejscowości Śpieszyn. Danka zgłosiła się do oddziału i jako sanitariuszka oddziału pod pseudonimem "Inka". Walczyła w szwadronach por. Jana Mazura "Piasta" a następnie por. Władysława Plucińskiego "Mścisława". Już w styczniu 1946 r. podjęła służbę jako sanitariuszka w szwadronie ppor. Zdzisława Badochy "Żelaznego". W lipcu 1946 r. por. Olgierd Christa "Leszek" wysłał ją do Gdańska. Tam też została aresztowana w nocy z 19 na 20 VII 1946 r.
W trakcie rozprawy Wojskowy Sąd Rejonowy w Gdańsku 3 VIII 1946 r. oskarżył ją o mordowanie rannych i nakłanianie do egzekucji. 28 VIII 1946 r. mimo braku jakichkolwiek dowodów została skazana na karę śmierci. Zgodnie z relacją obecnego przy egzekucji ks. Mariana Prusaka przed śmiercią krzyknęła "Niech żyje Polska".



Historia zatoczyła koło

Po Mszy św. w Narewce od odśpiewania hymnu narodowego rozpoczęła się druga część uroczystości przy obelisku "Inki".
- Stoimy w miejscu upamiętniającym 17. letnią dziewczynę "Inkę", na którą został wydany wyrok śmierci, a jednym dowodem jaki znalazł się w aktach śledczych jest podwójna kartka ze zwykłego uczniowskiego zeszytu, na której na 4 stronach jest sporządzona lista leków i medykamentów, która jako sanitariuszka miała nabyć. I za to została nazwana bandytką. Stoimy w tym miejscu, ponieważ jej grobu nie ma, ponieważ wyklęto ją z historii Polski. Na szczęście my w tej chwili tą historie tworzymy - mówił przy obelisku Inki Bogdan Łabędzki.
On też odczytał również przesłanie Jarosława Kaczyńskiego, w którym prezes PIS napisał: (...) w okresie walk o niepodległość, wartości takie jak Bóg Honor i Ojczyzna wymagały ofiary Żołnierzy Wyklętych. Naszym posłom apeluję o zachowanie pamięci i przekazywanie spuścizny następnym pokoleniom. Śmierć "Inki", "Żołnierzy Wyklętych" była kolejną zbrodnią komunistycznych władz. "Powiedzcie mojej babci, że zachowałam się jak trzeba". Niech wymowa tego zdania wskazuje na wielkość patriotycznego przesłania, nich przypomina o obowiązku wobec tych, u których zaciągnęliśmy dług wdzięczności za wolną Polskę i naród. Łabędzki przypomniał, że patronat honorowy nad III Rajdem objęli arcybiskup białostocki Edward Ozorowski i biskup drohiczyński Antoni Dydycz. Dziękował pocztom sztandarowym Osób Więzionych i Represjonowanych, a szczególnie pocztowi z Gimnazjum nr 2 w Ostrołęce, które nosi imię "Inki".
- Stopy Danuty odcisnęły swoje miejsce w Bazylice w Różanymstoku, gdzie kończyła najlepszą do lat 50. szkołę. Niestety władze komunistyczne wypędziły Salezjanów, zabrały szkołę. W istniejącym tam Ośrodku Szkolno - Wychowawczym mówiłem młodzieży z wyrokami sądowymi o "Ince". Wystąpienie wraz prezentacją trwało półtorej godz., czas w szkole dla młodzieży niewyobrażalnie długi, a tym bardziej dla młodzieży specjalnej troski. A tymczasem 90 chłopców słuchało z zapartym tchem, nie przejawiając żadnego szmeru.
Muczyński przypomniał też urodzonego w 1948 r. Alka Popiełuszkę, który nawiedzał to sanktuarium. Błogosławiony miał drogę podobną do Inki.
- Bardzo mile wspominam Danutę Zawsze próbowała coś organizować. A my w naszych zabawach robiliśmy wszystko, co nam mówiła - wspominała Stanisława Jakubowska, koleżanka Danki.
Jej dużo starsi koledzy nie przechodzili tak ciężkich śledztw. Danka cały czas pamiętała o tym, że najważniejszą rzeczą, którą ma do uratowania nie jest życie tylko godność - wspominał dr Kołakowski.
- W imieniu żołnierzy AK za zaproszenie podziękował przedstawiciel kombatantów.- Nie mogliśmy uczestniczyć ze względu na wiek i możliwości fizyczne, dziś jesteśmy usatysfakcjonowani widząc młodych ludzi zaangażowanych w odkrywanie historii.
Rajd to jest zupełnie coś innego niż lekcja historii przeprowadzona w klasie w normalnych warunkach szkolnych. Myślę, że taka forma poznania bardziej do nas trafia. Mamy wolną Polskę i możemy już mówić o żołnierzach, którzy po 1945 r. nie złożyli broni. Propagowaniu tej wiedzy służył rajd - mówiła Beata Noskowicz z organizacji "Strzelca".
- Pamięć o tych, którzy nie chcieli pogodzić się z narzuconym systemem w Polsce Ludowej nie istniała. Bohaterowie tamtych dni owiani byli niepamięcią i w ogóle nie można było o nich wspominać. Moja mama cierpiała, przeżywała te czasy - wspomina siostrzenica "Inki" Danuta Ciesierska. - Nie możemy zapominać o takich osobach jak "Inka", "Łupaszka", "Zagończyk" por. Rekin, por. Lufa. To są postacie, które powinno się w tej chwili przedstawiać młodym ludziom jako przykład do naśladowania. Pod pomnikiem "Inki" złożono kwiaty
Przypomnijmy, dzięki działalności Biura Edukacji Publicznej Oddziału Gdańskiego IPN postać "Inki" w ostatnich latach coraz bardziej znana w całym kraju. 27 sierpnia 2006 r. w Narewce na Podlasiu, z okazji 60 rocznicy śmierci "Inki" z inicjatywy miejscowego nauczyciela katechety Bogusława Łabędzkiego został osłonięty pomnik poświęcony Danucie Siedzikównej autorstwa rzeźbiarza Marka Szczepaniaka. Uroczystość była próbą przywrócenia dobrego imienia wszystkich tych, którzy zginęli zmagając się ze zbrodniczym komunistycznym reżimem powojennej Polski.
III Rajd zakończył się wspólnym śpiewem przy ognisku w pobliskich Świnorojach. Wsłuchiwaliśmy się w piękne piosenki śpiewane przez Andrzeja Kołakowskiego Były bigos, pieczone kiełbaski i wspomnienia kart historii powojennej.



Tadeusz Szereszewski

Biuro Klubów "Gazety Polskiej"



505 038 217, (12) 422 03 08;
e-mail klubygp@gazetapolska.pl
ul. Jagiellońska 11/7 31-011 Kraków

Layout i wykonanie: Wójcik A.E.