Tekst alternatywny

Korupcja jest tu zasadą


Wróg Ludu…

Korupcja jest tu zasadą

Do tej pory polska polityka wobec Unii lawirowała pomiędzy absolutną służalczością a próbą znalezienia rozsądnego kompromisu. Symbolem i postacią tego pierwszego nurtu jest i zapewne pozostanie na lata Donald Tusk. Do tej drugiej roli wyznaczono Mateusza Morawieckiego. Idea powołania go na premiera, oprócz spraw gospodarczych, ściśle wiązała się z możliwością znalezienia takiego kompromisu w negocjacjach z UE, który będzie akceptowalny dla obydwu stron. Polska przedstawiła szereg kompromisowych propozycji. Problem w tym, że UE przestała być zdolna do porozumienia. To dziwny organizm, nakręcający spiralę represji wobec wszystkich, którzy mu się nie  podporządkowują. Przełom nastąpił po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. Wcześniej kompromis był tak istotnym elementem działania UE, że wręcz uważano to za jej największą wadę. Po brexicie poznaliśmy zupełnie nowe oblicze Unii: oszustki, niedotrzymującej słowa, grającej wyłącznie na najsilniejszych. Co mnie skłania zresztą do tezy, że być może Berlin wcale tak bardzo nie rozpaczał z powodu decyzji Brytyjczyków. Niemcy ocenili, że pozbycie się drugiego pod względem wielkości gospodarki państwa w Unii daje im możliwość, już bez żadnych ceregieli, przejęcia pełni władzy w tej organizacji. To nie znaczy oczywiście, że wszyscy władzę Berlina zaakceptowali. Jak przekonać do tego potencjalnych buntowników? Po pierwsze, można wymusić zmianę rządów, tak jak to miało miejsce we Włoszech czy w Grecji. Po drugie, można niepokornych ukarać sankcjami, na przykład za brak praworządności. Resztę wystarczy przekupić. Cała elita UE w większym lub mniejszym stopniu żyje ujawnionymi przez „Libération” artykułami dotyczącymi korupcji na szczytach unijnej władzy. Już z pierwszych informacji wynika, że zakres powiązań najważniejszych osób w UE i nieformalny lub wręcz nielegalny sposób podejmowania decyzji to problem niezwykle szeroki, wręcz systemowy. I tu trafiamy w sedno sprawy. Elity unijne próbują po cichu odsunąć społeczeństwa od realnych decyzji o przyszłości UE, a nawet o sprawach bieżących. Mamy do czynienia ze zmową polityków bez demokratycznego mandatu, przynajmniej bez mandatu do tak daleko posuniętych decyzji. Żeby do takiej zmowy doszło, musi się im to bardzo opłacać. Korupcja nie jest więc tu żadnym wypadkiem przy pracy, lecz zasadą. Bez przekupywania polityków, w tym europosłów, sędziów czy nawet przedstawicieli poszczególnych rządów, ta machina nie byłaby taka jak dzisiaj. Wszelkie działania na rzecz zwalczania korupcji w sądach, transparentności w wydawaniu pieniędzy będą uderzeniem w ten system. Oczywiście w Unii nie każdy może kraść. Kto nie akceptuje całej tej machiny i kradnie na boku, zostanie surowo ukarany. Tu trzeba kraść zgodnie z regułami ustalonymi przez mafię. Proszę się nie dziwić, że w TSUE mają obsesję na punkcie polskiej Izby Dyscyplinarnej w Sądzie Najwyższym. A gdyby taka izba zaczęła działać w TSUE? Wielu sędziów czekałoby bezrobocie. Teraz już chyba jasne, dlaczego TSUE tak gorliwie karze za to Polskę. Nie weszliśmy do paramafijnego systemu, a u siebie dajemy „zły” przykład. Ten system ma ostatecznie doprowadzić do tego, że wszyscy mu się podporządkują, ale sam zostanie  podporządkowany najsilniejszym, czyli przede wszystkim Berlinowi. Wtedy korupcja nie będzie już potrzebna. To już jednak zupełnie inny etap. Nie należy się dziwić, że głos sprzeciwu przyszedł z Francji. Dzisiaj to właśnie ona jest drugim krajem UE i nie chce być podnóżkiem Niemiec. A jej już tak łatwo z UE się nie wygoni. Może więc ktoś w Berlinie otrzeźwieje i uzna dotychczasową politykę za nierealną. Pytanie tylko, czy są do tego naprawdę zdolni. W każdym razie rozmowa o reformie Unii powinna zacząć się od walki z korupcją na jej szczytach.

Tomasz Sakiewicz

albicla.com/TomaszSakiewicz

źródło: Gazeta Polska | www.gazetapolska.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress