Tekst alternatywny

Niedokończona sprawa

Wróg Ludu…

Niedokończona sprawa

Jeszcze w kwietniu 2010 roku obiecaliśmy naszym Czytelnikom i wszystkim, którzy nam zaufali, że nie pozwolimy wymazać z pamięci tych, którzy zginęli w Smoleńsku, i nie spoczniemy, póki nie dowiemy się i nie ujawnimy, co się tam naprawdę stało. Szybko zorientowaliśmy się, że ówczesne władze ani nie zamierzają uczcić poległych, ani niczego wyjaśniać. Rozpoczęliśmy poprzez kluby „Gazety Polskiej” comiesięczne Msze święte w intencji ofiar i marsze, które były widomym znakiem pamięci. Uczestnicy tych uroczystości stali się żywymi pomnikami. Musiało tak być, bo często na zwykłe monumenty władze nie chciały się zgadzać. Jeszcze w maju 2010 roku zapowiedziałem, że będziemy organizować te marsze, dopóki w centrum Warszawy nie stanie pomnik poległych. Zapowiedziałem też, że ostatni apel napiszę tego właśnie dnia, i tak zrobiłem. I chociaż zdegenerowani politycy w stołecznym ratuszu do dziś odmawiają Lechowi Kaczyńskiemu prawa do mianowania jednej z ulic jego nazwiskiem, to jednak pomniki stoją i stają się elementem zbiorowej świadomości. Druga z obietnic nie została jednak do końca spełniona. Nie mam wątpliwości, że polski prezydent i towarzysząca mu delegacja zginęli w wyniku haniebnych zaniedbań naszych władz i gry politycznej, która była skierowana przeciwko Lechowi Kaczyńskiemu, a przede wszystkim w wyniku celowych działań, które można było podjąć tylko w Rosji. Pokazano na to bardzo wiele dowodów i nie zobaczyłem niczego, co byłoby w stanie to realnie podważyć. Byłem tego pewien od momentu, gdy ekipa wysłana przy udziale „Gazety Polskiej” przywiozła części samolotu. Dziesiątki późniejszych badań to potwierdzały. Ale to nie wystarczy. Potrzebny jest oficjalny państwowy raport, który jasno przekreśli wszystkie wątpliwości. Nie dziwi mnie, że prace komisji trwają długo. Po takiej fali dezinformacji trzeba było wszystko sprawdzić dziesięć razy. Dodatkowy problem to potencjalna reakcja Rosji i reminiscencje u naszych sojuszników. Od kiedy mamy wojska amerykańskie na naszym terytorium, ten problem został zminimalizowany. Nie dziwiłem się też, że nie ujawniano raportu w czasie  kampanii wyborczych, bo to by wcale nie pomogło w dyskusji o przyczynach tragedii. Rozumiem, że covid nie ułatwia dokończenia pracy. Niemniej już pora powiedzieć, co się stało. Nie gorszą mnie konflikty wewnątrz ekipy badawczej, bo po jedenastu latach nawet najlepsze małżeństwa potrafią się pokłócić. Wielu ludzi, inne spojrzenia, wszystko podsycone grą różnych wywiadów. Mimo to trzeba wreszcie tę sprawę uczciwie wyjaśnić.

I proszę, by wszyscy w to zaangażowani traktowali ten cel priorytetowo.

Tomasz Sakiewicz

albicla.com/TomaszSakiewicz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress