Tekst alternatywny

NIEZAMIERZONA ŚMIESZNOŚĆ

NIEZAMIERZONA ŚMIESZNOŚĆ

Dawno, dawno temu polityka była dziedziną poważną i to samo można było powiedzieć o politykach. Oczywiście bywali wśród nich ludzie z pewnymi słabostkami, zdarzali się też osobnicy dowcipni, ale utrzymujący się w ramach konwencji. Kto ją łamał, wypadał z gry. Ci, którzy nie potrafi li kontrolować się, zatrudniali ekspertów od wizerunku, dbających o to, żeby pod ręką zawsze znajdował się odpowiedni cytat, żart, anegdota, w czym celowali zwłaszcza prezydenci amerykańscy. Europejczycy byli bardziej sztywni, ale przecież ostatni polityk starej daty Charles de Gaulle rozumiał, jaką rolę (niszczącą lub kreującą) może odgrywać żart, więc kolekcjonował żarty o sobie, a niewykluczone, że stymulował ich wypuszczanie. Oczywiście były to żarty ocieplające, nigdy dyskredytujące. Paparazzi, polityczna konkurencja i media społecznościowe sprawiły, że sytuacja wymknęła się spod kontroli. Zwłaszcza że coraz mniejszą rolę w życiu politycznym zaczęła odgrywać erudycja, kindersztuba i osobista kultura. Lapsus, słowna wpadka, popis nieuctwa stały się coraz bardziej powszechne. Wczesnemu Lechowi Wałęsie jeszcze nie wychodziło. Przy jego wykształceniu i temperamencie miało to swoisty wdzięk („plusy dodatnie i ujemne”, „zdrowie wasze, w gardła nasze”). Jego następcy legitymujący się (podobno) wyższym wykształceniem już takiego kredytu nie mieli. W dodatku za najwyższą politykę coraz częściej zaczęli się brać ludzie przypadkowi, bez doświadczenia tysięcy wystąpień publicznych, debat i słownych utarczek. Nawet Palikotowi tylko wydawało się, że panuje nad swoimi adwersarzami. Ale po nim było jeszcze gorzej. Petru – póki milczał, mógł uchodzić nawet za eksperta od ekonomii, na której nikt się nie zna. Komorowski uznał, że jest dowcipny i może swym koszarowym humorem epatować światowe salony, Ewa Kopacz zaczęła od prymitywnego kłamstwa o ziemi przekopanej w Smoleńsku, a skończyła poradami w sprawie polowania na dinozaury. Ale chyba nie przewidziała, że jej następczyni dwojga nazwisk prześcignie ją w parę tygodni, nieświadoma, że dostojni przodkowe przewracają się w grobach. Aż chciałoby się zawołać – gdzie ci eksperci? Problem w tym, że w dzisiejszych czasach potrzeba ekspertów nie takich, którzy bezlitośnie wytkną każdy błąd i wytrenują kandydata na najtrudniejsze nawet pytania, lecz takich, którzy potwierdzą, że jest świetnie, więcej tego samego i ogólnie – tak trzymać!

Marcin Wolski

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress