Tekst alternatywny

Nowy, wspaniały świat (wersja niemiecka)

Nowy, wspaniały świat (wersja niemiecka)

Chyba w przyspieszonym tempie się starzeję, ponieważ co i rusz odwołuję się w swoich skojarzeniach do wspomnień z okresu mojego dzieciństwa. Ciemne i ponure czasy – lata osiemdziesiąte. Oto taki obrazek: pewnego dnia wchodzę do pokoju mojego dziadka (dziś już świętej pamięci). Dziadek leży sobie po obiedzie na kanapie zasłonięty ogromną płachtą gazety. Podchodzę bliżej – nagle aż cofam się ze zdumienia, bo dziadek czyta „Prawdę”, czyli oficjalny organ Komitetu Centralnego KPZR.

– Dziadziu – wyjąkałem. – Czyś ty zwariował?

Dziadek odłożył gazetę, po czym z uśmiechem wyjaśnił mi, w czym rzecz. Samo słuchanie RWE nie wystarczy, stwierdził, ponieważ oni nie mogą dotrzeć do wszystkich informacji. Zatem, jeżeli na świecie dzieje się coś ważnego (a wtedy się akurat coś kotłowało, już nie pamiętam co), należy pójść do Empik-u i  nabyć oryginalną prasę sowiecką. Ponieważ w języku sowietów prawda znaczy kłamstwo, to wystarczy przeczytać sobie oficjalne stanowisko w danej sprawie, obrócić je o 180 stopni i wówczas wiemy jak to jest naprawdę.

Można by pomyśleć, że te czasy mamy już za sobą. Nic bardziej mylnego. Jest gorzej i to gorzej w najbardziej demokratycznych państwach na świecie. Na przykład w Niemczech.

Ostatnio obejrzałem w internecie, z opóźnieniem, odcinek programu „W tyle wizji” z 11 kwietnia. Główną informacją była próba zamachu na piłkarzy Borussii Dortmund, jadących na mecz autokarem; na jego trasie eksplodowały w sposób skoordynowany trzy ładunki wybuchowe. Szczęściem w nieszczęściu, tylko jeden z zawodników odniósł stosunkowo niegroźne obrażenia. Początkowo w Niemczech panowała w tej sprawie cisza, potem przebąkiwano coś w stylu, że są to jakieś porachunki kibicowskie, wreszcie wyduszone zostało, że mogła być to nieudana akcja terrorystyczna. Prowadzący program byli zdumieni, że brak jest dostępu do informacji na temat zamachu w oficjalnych niemieckich mediach, które zbiorowo nabrały wody w usta. Początkowo jedynym źródłem był Twitter.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, że gdyby w – dajmy na to – „Galerii Krakowskiej” doszło (nie daj Boże) do eksplozji, to policja byłaby zmuszana do odmowy udzielania komentarzy dziennikarzom. Przeciwnie, sprawa zostałaby natychmiast nagłośniona, a obywatele wezwani do pomocy celem ujęcia sprawców.

Gros programu zajęły telefony od widzów – Polaków mieszkających w Niemczech. Zgodnie twierdzili, że czynniki polityczne naciskają na dziennikarzy, by ci w tego typu sytuacjach trzymali – mówiąc kolokwialnie – mordy w kuble. Doszło do tego, że Niemcy pragnąc dowiedzieć się co dzieje się w ich kraju, proszą o pomoc zatrudnianych przez siebie Polaków o tłumaczenie im newsów z polskiej telewizji, bo z własnych TV tego się nie dowiedzą. Nie wolno wspominać o terrorystach, o islamistach, bo to mogłoby źle wpłynąć na image pani kanclerz Merkel, która musi koniecznie wygrać ponownie wybory. A to właśnie ona ściągnęła na głowy zwykłych Niemców zastępy śniadych troglodytów, dewastujących ich kraj i odpalających od czasu do czasu jakąś bombę. Prości ludzie to widzą, natomiast tzw. elity działają na zasadzie „nic się nie stało”.

Jak więc widzimy, ten stary sowiecki system miał swoje zalety. Można było wiedzieć co i jak, pod warunkiem, że informację się odwróciło. Rząd pani Merkel poszedł dalej. Zero informacji. A więc nie ma nawet czego odwracać. Witajcie w Nowym Wspaniałym Niemieckim Świecie.

Jeśli ktoś chce obejrzeć ten program i posłuchać opinii zamieszkałych w Niemczech Polaków, to rzecz jest dostępna tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=Mt5sNO4ovrs

Tomasz Kowalczyk

Tomasz_Kowalczyk_small

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress