Tekst alternatywny

OSLO (NORWEGIA) | Pogrzeb najstarszej Polki 102 lata w Norwegii

Polacy z Oslo i okolicy, żegnali ze smutkiem naszą nestorkę, Jankę Kawa, pisarkę i poetkę, która w lutym 2020 roku skończyła 102 lata. Jasia sporo w życiu przeżyła, mieszkała pod Warszawą, kiedy miała 21 lat wybuchła wojna, wkrótce wyszła za mąż i urodziła syna, a w sierpniu 1944 mąż jej poszedł walczyć w Powstaniu Warszawskim, Rozdzieliło ich więc „Powstanie Warszawskie” w czasie którego jej mąż, ukrywając się, zaprzyjaźnił się z ich wspólną koleżanką. Jasia dowiedziała się o wszystkim po wojnie, przez długi czas żyła w przekonaniu, że jej mąż nie żyje. Wspominając męża, usprawiedliwiała go, że wojna, że samotność, że w tych trudnych dniach Powstania, człowiek potrzebował drugiego bliskiego człowieka, ale tym, chyba chciała zagłuszyć swój ogromny żal, smutek, osamotnienie i dumę. Wtedy zapewne powstał wiersz „WIEM”.
Jej nowe życie zaczęło się, kiedy poznała Franka Kawę, tu nie można pominąć wspomnień o nim, dziś będzie pochowana we wspólnej z nim mogile. Franek Kawa, przedwojenny inżynier, oficer, w 1920 roku walczył w wojsku J. Piłsudskiego, przeciw Armii Czerwonej. mieszkał na stałe we Lwowie, ale na nartach był lepszy od Zakopiańczyków, więc startował w biegu na 50 kilometrów na Zimowej Olympiadzie w 1928 roku. W drugiej wojnie światowej, był w niemieckiej niewoli, po wojnie spotkał Jasię i się ożenił. Jako przedwojenny oficer, walczący w 20 roku przeciw sowietom, nie czuł się bezpiecznie w Kraju, postanowił wyjechać za granice, lecz nie mógł dostać paszportu. Pomogli mu w tym norwescy narciarze, Norweski Związek Narciarski poprzez Polski Związek Narciarski zaprosił go, na sędziego w organizowanych w Oslo, Narciarskich Mistrzostwach Europy. Wiec w ten sposób udało mu się, wyjechać « na nartach» z Polski. Ile trzeba było kombinować i kłamać, aby Jasia z synem dołączyła do Franka, nie będę tutaj opisywać.
Jasia po przyjeździe do Oslo, dość szybko nauczyła się, na tyle norweskiego, że przetłumaczyła dwie norweskie książki, opisujące, w czasie wojny, norweski ruch oporu, pisała też piękne polskie wiersze i fraszki, była wierząca katoliczką, co wyraziła w wierszu «Dzięki ci Boże».
Przy mężu nauczyła się biegać na nartach, więc razem wędrowali po trasach, których w okolicach Oslo jest wiele.
Pytałem kiedyś Jasie, skąd bierze tematy do tych swoich pięknych wierszyków, to odpowiedziała mi również wierszem, «Zapisuje», taka z niej była patriotka.
Napisała również dwie książki, jedną wspólnie z mężem, oraz trzy tomiki wierszy. W jednym z wierszy, który przesłała Naszemu Papieżowi, wyraziła swoje, trudne w jej przypadku do spełnienia życzenie, «Gdy przejdę…».
Tak myślała w 1972 roku, ale po śmierci Franka zmieniła zdanie. My bardzo ją lubiliśmy, darzyliśmy wielkim szacunkiem, uznaniem talentu, osobowości i cieszyliśmy się, że mieliśmy zaszczyt ich oboje poznać osobiście.

Klub Gazety Polskiej w Oslo

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress