Tekst alternatywny

Po dobrej stronie historii

Wróg Ludu…

Po dobrej stronie historii

W chwili, gdy piszę ten komentarz (7.05), nie wiem, co zrobi i powie Putin 9 maja, w dniu ustanowionym przez Stalina dniem zwycięstwa nad Niemcami. Jestem jednak przekonany, że Putin w tym momencie jeszcze też nie wie. Nie wie, bo się miota. Niezbyt wierzę w bardzo ciężką chorobę tego bandyty, złego diabli nie biorą, ani też bunt oligarchów czy generałów. Jak wszystkim w tym wieku, pewnie mu parę rzeczy dolega. Zapewne też władca na Kremlu słyszy głosy niezadowolenia, nawet z najbliższego otoczenia, w sprawie toczącej się wojny, a właściwie klęsk w tym konflikcie. Nie zmienia to faktu, że Putin zapewnił sobie lojalność osób odpowiedzialnych za jego bezpieczeństwo i mających wpływ na bezpieczeństwo kraju. Ci mniej lojalni już dawno gryzą ziemię. I to właśnie uważam za największą przegraną Rosji. Gdyby Putina można było zmienić na kogoś, kto by go nie przypominał i nie był z nim związany, to obecna Rosja mogłaby przetrwać.

Niemcy przez ostatnie tygodnie modlili się o to, by znaleźć pretekst do powrotu do dawnych relacji z Moskwą, już jednak się nie modlą. Wiele wskazuje na to, że i u nich następuje zmiana kursu. Stany Zjednoczone przestawiły wajchę w pierwszych dniach wojny i postanowiły Rosję rozmontować. Unia Europejska chętnie powstrzymałaby USA, ale jest już za późno. Po masakrach w Buczy i wielu innych miejscach Ukrainy, a szczególnie po klęsce Rosjan pod Kijowem, większość przywódców UE dojrzewa do zupełnie nowego projektu geopolitycznego, w którym Rosja zostanie zepchnięta co najmniej do drugiej ligi. Zapowiedzi prezydenta Joego Bidena w Warszawie zmniejszenia potencjału Rosji o połowę nie należy traktować jako chwyt retoryczny, lecz jako konsekwentny plan, który będzie realizowany przez najbliższe lata. Rosja ma stracić zdolność do odbudowy armii i grożenia swoim sąsiadom. Oznacza to szybkie oderwanie się z jej strefy wpływów republik posowieckich w Azji, a być może próby usamodzielniania się narodów żyjących wewnątrz Rosji. Putin nie może liczyć nawet na Łukaszenkę, co jest miarą jego klęski. Oczywiście ślamazarnie wprowadzane sankcje spowalniają śmierć imperium, ale zgon jest nieunikniony. To prawda, że sprzedaż rosyjskiej ropy można było zablokować już dwa miesiące temu, lecz mimo braku tej decyzji Rosja traci nawet na czarnym złocie. Wystarczy spojrzeć na cenę rosyjskiej ropy „Ural”. Od końca lutego jest przynajmniej dwadzieścia dolarów tańsza na baryłce niż cena pozostałych rodzajów. Świat boi się handlować tą ropą i stąd niższa cena. Jej koszt wydobycia w Rosji nigdy nie był tani, ale obecnie ze względu na wojnę też pewnie wzrósł. Za chwilę część dużych odbiorców tak czy inaczej przestanie ją kupować. To samo będzie z gazem i węglem. W połączeniu z wycofywaniem się zachodnich koncernów i blokadą wysoko rozwiniętych technologii – to przepis na idealną katastrofę. Ci, którzy będą liczyć na Moskwę – mówię tu również o państwach – runą pod ciężarem jej upadku. Polityka USA się już nie zmieni, tak jak Wielkiej Brytanii i ich sojuszników mających prawie połowę światowego PKB. UE będzie szła dwa kroki z tyłu, ale w tym samym kierunku.

Polska znalazła się naprawdę po właściwej stronie historii. I choć mamy z tego powodu trochę kłopotów, jak na przykład inflacja, która i tak dotyka cały świat, to jako jedni z niewielu nie zostaniemy dotknięci poważnym ochłodzeniem gospodarki. Leżymy w miejscu kluczowym dla rozstrzygnięcia geopolitycznego konfliktu, ale poza linią frontu. Byliśmy na to przygotowani i prowadzimy czytelną dla wszystkich politykę po stronie potencjalnych zwycięzców. Wprawdzie ta wojna jeszcze się nie skończyła, lecz Polska po raz pierwszy od trzystu lat wykorzystała dobrze międzynarodowy układ sił. Zepsuć możemy to tylko sami, dopuszczając do władzy tych, którzy grali na Rosję i Niemcy.

Tomasz Sakiewicz

albicla.com/TomaszSakiewicz

źródło: Gazeta Polska | www.gazetapolska.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress