Tekst alternatywny

Przeprowadzka do Krakowa

Przeprowadzka do Krakowa

Niedawno jeden z moich znajomych poprosił mnie, abym wykonał dla niego sesję fotograficzną. Chodziło o zdjęcia jednej z krakowskich kamienic i wnętrza mieszkania (potrzebny był obiektyw szerokokątny oraz doświetlenie), które wynalazł dla swojej cioci i wujka, zamierzających przeprowadzić się do Polski. Zdjęcia które zrobiłem przesłał swym bliskim przez internet; oboje odpowiedzieli, że bardzo im się kamienica (znajdująca się jakieś 15 minut spacerem od Rynku Głównego) podoba i że kupią to mieszkanie. Obecnie transakcja jest już finalizowana.

Oboje są naukowcami specjalizującymi się w biochemii. Ona jest Polką, on Francuzem, poznali się na jakiejś konferencji międzynarodowej pod koniec lat siedemdziesiątych. Zakochali się, wzięli ślub i wyjechali do Francji. Przez prawie czterdzieści lat mieszkali w Paryżu. Teraz zwiewają do Polski, do Krakowa. Proszę zgadnąć, dlaczego.

Ten mój znajomy od początku lat dziewięćdziesiątych odwiedzał ich regularnie, co najmniej dwa razy w roku. Ostatnio powiedział mi: tego Paryża, który pamiętam z czasów kiedy obaj byliśmy nastolatkami, już nie ma. Są wszechobecne sterty śmieci na eleganckich bulwarach, bo muzułmanie mają zwyczaj odpadki wyrzucać przez okna. Burzy się zabytkowe kościoły, albo zamienia je w nocne kluby, lub – w najlepszym razie – w muzea. Nawiasem mówiąc – co dodaję od siebie – w XIX wieku dlatego na ziemiach rozbitej przez zaborców Polski wybudowano tak wiele kościołów w stylu neogotyckim, ponieważ tego typu architektonicznego świątynię najtrudniej jest przerobić na cerkiew. Nasi przodkowie posiadali instynkt kulturowego przetrwania, współczesne narody Europy Zachodniej niestety w dużej mierze go zatraciły.

Napisałem kiedyś tekst o tym, że wyznawcy islamu mogą się jak najbardziej zintegrować ze społeczeństwami chrześcijańskimi, czego najlepszym przykładem polscy Tatarzy, ofiarnie walczący za Ojczyznę w wojnie obronnej 1939 roku. Muszą jednak mieć do czynienia z narodem pielęgnującym swoje tradycje, bo choć te tradycje są różne od ich własnych, odruchowo czują do nich szacunek. Społeczeństwami które tradycji się wyzbyły pogardzają. I ich członków traktują jak bezmózgie stwory, które można bezkarnie wyzabijać.

Ostatnie zamachy w Barcelonie i innych europejskich miastach potwierdzają tę tezę. Dokładnie o tym samym mówił w którymś z telewizyjnych programów, którego fragmenty obejrzałem w internecie, Stanisław Janecki, były redaktor naczelny tygodnika „Wprost”. Zwracał uwagę, że muzułmanie dzielą ludzi na „ludy Księgi” – czyli uznających święte pisma i na „pogan”, w nic nie wierzących miłośników hedonizmu. Tych pierwszych najchętniej by nawrócili, ale zazwyczaj nawet mimo braku konwersji pozwalają im żyć. Tych drugich wyrzynają jak bydło. Warto też zauważyć, że do zamachów dochodzi najczęściej w miastach uznanych za najbardziej „rozwiązłe” w Europie – jednak lewacy, pewni siebie w zamkniętych i pilnie strzeżonych osiedlach, nie są w stanie tego pojąć.

Przeprowadzka do Polski cioci mojego kumpla i jej francuskiego męża potwierdza tę tezę. I to, o czym już dawno pisałem – że wkrótce będziemy mieli w naszym kraju do czynienia z napływem imigrantów. Ale nie z Bliskiego Wschodu czy Afryki Północnej, tylko z Europy Zachodniej. Uciekną do nas ci, którzy nie potracili jeszcze rozumów mimo lewackiej indoktrynacji. Zwłaszcza, że koniunktura gospodarcza wybitnie takim przeprowadzkom sprzyja. I to będą ludzie, którzy rzeczywiście wzbogacą nas kulturowo, a nie jakieś pastuchy gotowe wysadzić się w powietrze w zatłoczonym centrum handlowym, albo wjechać w tłum ludzi samochodem. Tacy „uchodźcy” potrafią nacisnąć tylko guzik. Małpa też potrafi, ale małpa ani TNT nie wynajdzie, ani silnika nie skonstruuje.

Tomasz Kowalczyk

Tomasz_Kowalczyk_small

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress