Tekst alternatywny

Refleksje grudniowe

Wrzutka

Refleksje grudniowe

Za rok upłynie 40 lat od wprowadzenia stanu wojennego w naszym kraju. Od tego czasu pojawiło się mnóstwo bilansów – wiemy, ile kosztowała nas ówczesna zapaść gospodarki, ilu młodych, wspaniałych ludzi opuściło w tym czasie kraj na zawsze. Niepoliczalna jest natomiast skala zmarnowanych nadziei, kapitału ludzkiej aktywności. Jak inaczej potoczyłyby się losy nas wszystkich, gdyby Solidarność przetrwała, gdyby władza zdecydowała się na kompromis, choćby taki, jaki zawarła po ośmiu latach. Po 13 grudnia coś w Polakach pękło i już się nie skleiło. Mimo że wydawało się, iż jest szansa na sukces Polski Solidarnej w roku 2005, kiedy dwie partie wywodzące się z tradycji patriotycznej i wolnościowej – PiS i PO – pokonały wszechpotężną do niedawna lewicę. Wszyscy ponoszą odpowiedzialność za to, że nie doszło do POPiS-u, ale daleki jestem od dzielenia win po równo. Klucz do narodowej zgody miał Donald Tusk. Mógł po przegranej zamiast unosić się ambicją, zgodzić się na współwładzę i realizację zbliżonych programów. Wybrał jednak konflikt i wepchnął PiS w rząd z Lepperem i LPR-em. Po wygranej  2007 roku zamiast zakopać topór wojenny i stwierdzić: będziemy lepsi, skoncentrował się na podłej walce z własnym prezydentem. Jej ukoronowaniem była katastrofa smoleńska i wszytko, co było potem – śledztwo oddane Rosjanom i przejmowanie każdego skrawka władzy. Nawet jej utrata w 2015 roku i kolejne przegrane wybory nie wymusiły żadnej refleksji, a przynajmniej zmiany strategii (Przede wszystkim szkodzić! – w kraju i na forum Europy), bez oglądania się na cenę. A jest nią coraz głębszy podział między Polakami. Jest w „Trylogii” Sienkiewicza znamienne porównanie dwóch słynnych zdrajców: Radziwiłła i Radziejowskiego – jeden umarł winniejszy, ale drugi szkodliwszy. Ciekawe, jak u przyszłych historyków wypadnie porównanie Wojciech z Donaldem?

Marcin Wolski

Gazeta Polska

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress