Tekst alternatywny

Resortowe dziecko

Resortowe dziecko

To było stosunkowo niedawno, chyba w roku 2011, albo rok później. Przyjechałem z kolegą do Warszawy. Poszliśmy między innymi na ul. Filtrową, do redakcji „Gazety Polskiej”, żeby załatwić parę formalności i zwyczajnie pogadać ze znajomymi. U końca korytarza zastawionego regałami pełnymi gazet i książek siedział jakiś starszy pan i coś czytał. Szczerze mówiąc, wyglądał na nie bezdomnego może, ale na pewno na mocno niezamożnego człowieka. Minąłem tego pana, bezwiednie rzucając tylko „dzień dobry”. Podniósł oczy znad książki, skinął głową i uśmiechnął się.

Potem, kiedy już wyszliśmy, kolega zapytał mnie:

– Wiesz, kto to jest?

– Nie, nie wiem – odparłem. – Nigdy go nie widziałem.

– To Antoni Zambrowski.

Takie było moje pierwsze – i niestety ostatnie – spotkanie ze zmarłym niedawno panem Zambrowskim. Skąd tytuł felietonu? Ponieważ przeczytałem książki napisane przez Dorotę Kanię, Jerzego Targalskiego i Macieja Marosza o zbiorowym tytule „Resortowe dzieci”, w których można prześledzić kariery czerwonych dynastii wyrosłych z czasów PRL, albo i czasów wcześniejszych, przedwojennych jeszcze, z tradycji KPP, czy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy. Biografii rozmaitych Cimoszewiczów, Szechterów, Kwaśniewskich, Rotfeldów i mnóstwa innych. Ludzi, którzy (bądź ich potomkowie) po dziś dzień – by sparafrazować Gombrowicza – „od dawna zdychają, ale zdechnąć nie mogą”. Antoni Zambrowski nadawał się jak mało kto do stania się resortowym dzieckiem. Syn przedwojennego komunisty Romana, wychowany w sowietach, po II wojnie światowej wrócił na krótko do Warszawy. Ojciec Antoniego pełnił wiele ważnych funkcji partyjnych, w latach 1944 – 1948 był członkiem KC PPR, później trafił do KC nowo uformowanej PZPR (jak sami towarzysze mawiali w latach osiemdziesiątych – ani Polskiej, ani Zjednoczonej, ani Partii, ani Robotniczej). Kimś bardzo ważnym stał się, gdy zaczął kierować instytucją o przeraźliwie długiej nazwie – Komisją Specjalną do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym (zwalczającej wszystko co prywatne, a nie państwowe). Fanatyczny komunista wysłał syna na studia ekonomiczne do Moskwy, bo uważał, że nawet w PRL za mało jest komunizmu w komunizmie. Tam Antoni był m.in. uczestnikiem pogrzebu Stalina – żałuję, że nie zachowałem w swoim archiwum jego wstrząsającego opisu, jak kilkuset tysięczny tłum żałobników o mało co go nie stratował.

Ale pobyt w ZSRS paradoksalnie wyleczył Antoniego z komunizmu. Miał odwagę przeciwstawić się swoim czerwonym rodzicom. Wiecował w październiku 1956 r., przeciwstawiał się zamknięciu tygodnika „Po prostu”. Wyrzucono go z pracy na Uniwersytecie Warszawskim, ponieważ miał odwagę wypowiedzieć się przeciwko nagonce partyjnej na Kościół po słynnej deklaracji „przebaczamy i prosimy o przebaczenie”. W następnych latach był wielokrotnie aresztowany i skazywany na więzienie. W 1976 r. wstąpił do Komitetu Obrony Robotników, a w 1980 – do Solidarności. W stanie wojennym internowano go, później zaangażował się w podziemny ruch wydawniczy. Władze junty Jaruzela utrudniały mu podjęcie stałej pracy i skończyło się na tym, że – on, syn  prominentnego stalinowszczyka, który mógł ułożyć sobie przysłowiowe życie jak w Madrycie – pod koniec lat osiemdziesiątych musiał pracować jako stróż nocny na budowie!

W nowej epoce pracował jako dziennikarz i publicysta w m.in. „Tygodniku Solidarność”, publikował też w wielu innych pismach o szeroko pojętej proweniencji prawicowej, w tym w „Gazecie Polskiej”. W roku 2006 prezydent Lech Kaczyński odznaczył go Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za działalność na rzecz demokracji i odrodzenia niezależnego dziennikarstwa.

Antoni Zambrowski zmarł 27 stycznia 2019 r., dokładnie w dzień swoich osiemdziesiątych piątych urodzin. Był to człowiek, który mógł w mrocznych czasach komunizmu pójść drogą resortowych dzieci i mieć wielki majątek. Wybrał jednak za cenę wyrzeczeń i cierpień inny majątek – polskość i wolność.

Mnie pozostanie wspomnienie Jego uśmiechu znad kart książki. Zawsze coś.

Tomasz Kowalczyk

Tomasz_Kowalczyk_small

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress