Tekst alternatywny

Róbmy SWOJE

Wróg Ludu…

Róbmy SWOJE

Ostatnio publikowane badania Uniwersytetu Warszawskiego pokazywały, że poziom niechęci i uprzedzeń wśród Polaków występuje w większym stopniu w elektoracie opozycji niż wśród zwolenników obecnego obozu władzy. Ten wynik nie jest dla mnie zaskoczeniem. Byłem
tego świadkiem wielokrotnie. Rzadko zdarza się, by ludzie, których znam, zrywali więzy przyjacielskie czy kontakty rodzinne na przykład ze względu na to, że ktoś głosował na PO. Słyszałem za to o bardzo wielu wypadkach, kiedy tracili przyjaciół, bo głosowali na PiS. To nie był przypadek, lecz zabieg socjotechniczny polegający na izolowaniu tego elektoratu od reszty społeczeństwa. Ten plan ogłaszano publicznie i realizowano. Miał wytworzyć szklany sufit poparcia, który nie pozwoli PiS-owi na przejęcie władzy. Kaczyński ograł przeciwnika, wysuwając mającego mało negatywnego elektoratu Andrzeja Dudę na prezydenta i stawiając cieszącą się dużą popularnością kobietę – Beatę Szydło – na czele kampanii wyborczej. Po dwóch latach wymienił Szydło na Morawieckiego, który zupełnie nie pasował do tradycyjnego wizerunku PiS-owca. To pozwalało rozbić narrację izolacji i nienawiści zafundowaną nam przez PO i ich sojuszników, a przede wszystkim przez sprzyjające im media. Śmierć Pawła Adamowicza miała zniwelować plan Kaczyńskiego i doprowadzić do sytuacji, w której każdy popierający PiS jest zły, a już samo otworzenie ust równoznaczne jest z mową nienawiści. Niezwykle ważną rolę w tym zabiegu miał odegrać Jerzy Owsiak, który sam słynie z brutalnego języka wobec przeciwników i prowokuje do ostrej reakcji. Jednocześnie krytyka Owsiaka jest przedstawiana jako oczernianie dobroczynności. Ten zabieg jeszcze kilka lat temu by się udał. Jednak system medialny nie jest już taki szczelny, co widać było przy ostatnich wyborach. Wiele w tym zasługi nie tylko mediów społecznościowych i całego internetu, lecz także tradycyjnych mediów prawicowych, które powstały jeszcze przed wyborami. Powoli Polacy zaczynają oddzielać też emocje od realnej oceny stanu państwa i swoich interesów. W takich sytuacjach jak tragedia w Gdańsku nie ma potrzeby specjalnego korzenia się czy emocjonalnej odpowiedzi. Wystarczy zachowywać się uczciwie i mówić, jak jest. Czasy, kiedy można było nas zakrzyczeć, już minęły. Jeżeli sami nie zatkamy sobie ust, to nikt nam ich nie zatka. Musimy uważać jedynie, by nie przekraczać granicy, którą wyznaczają tradycyjne normy kulturowe, i żądać tego od drugiej strony. Na pewno sposób potraktowania prezydenta i premiera na pogrzebie był przekroczeniem tych norm. Na pewno nie wolno nam przestać pytać o afery w Trójmieście, rozliczenie pieniędzy ze zbiórek Owsiaka czy poziom bezpieczeństwa na jego koncertach. To jest obowiązek dziennikarzy, z którego nie zwolni nas żadna moda czy nagonka. A że będą nienawidzić nas bardziej? Taka widać uroda tamtej strony.

Tomasz Sakiewicz

Tomasz_Sakiewicz_big

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress