Tekst alternatywny

Spokojne manifestacje w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego

13-grudnia-kopiaMimo że decyzja o organizacji pikiety u zbiegu ul. Kruczej i Al. Jerozolimskich zapadła na kilka dni przed 13 grudnia, to jednak klubowicze po raz kolejny pokazali, że można na nich liczyć. Na demonstracji pojawili się przedstawiciele klubów „GP” z całej Polski i zagranicy, w tym m.in. z Hamburga, Essen, Nowego Jorku, Siedlec, Piotrkowa Trybunalskiego, Elbląga, Łochowa, Gostynina, Wejherowa, Gliwic. – Dziękuję klubowiczom za to, że zawsze są tam, gdzie dzieje się coś ważnego dla Polski – mówi nam Ryszard Kapuściński, prezes klubów „GP”.

Kluby „GP” były widoczne w Warszawie, ale były również organizatorami wielu uroczystości wspominających 35. rocznicę stanu wojennego w swoich środowiskach lokalnych. Dziękuję im za aktywność – mówi nam Ryszard Kapuściński, prezes klubów „GP”. Uroczystości odbyły się m.in. w Gliwicach i Krakowie.

W Warszawie kluby „GP” wraz z represjonowanymi w stanie wojennym pikietowały na rogu ul. Kruczej i Al. Jerozolimskich. – Manifestacja była potrzebna, bo pokazała, jakim absurdem jest porównywanie obecnej władzy do totalitarnego reżimu działającego przeciwko własnemu narodowi. Mam nadzieję, że do przedstawicieli opozycji dotarło, że protestują w obronie przywilejów twórców stanu wojennego – mówi nam Maciej Rusiński z klubu „Gazety Polskiej” w Nowym Jorku.

W Warszawie pojawili się przedstawiciele klubu „GP” z Elbląga II. Przyjechali do stolicy już dzień wcześniej na koncert Jana Pietrzaka. Wtorkowa demonstracja zrobiła na nich wrażenie. – Dawno czegoś takiego nie przeżyłem. W ostatnich latach przywykliśmy do tego, że jesteśmy sami na demonstracji, teraz było inaczej – mówi nam Bogusław Tadrowski. – Gdy widziałem przechodzących manifestantów KOD-u, to skojarzyło mi się to ze znanym z historii Frontem Jedności Narodu. Też były tam różne organizacje, które realizują jedną linię i koncepcję – mówi nam Bogusław Tadrowski z Klubu „Gazety Polskiej” Elbląg II.

Wczoraj nie milkły echa wtorkowych manifestacji. Jak zwykle wybuchła awantura o liczebność poszczególnych manifestacji. – Mówimy o klęsce frekwencyjnej KOD-u, bo miało być 30 tys. w Warszawie, a jak twierdzi policja, było 5 tys. manifestantów. To sześć razy mniej. Niewątpliwie jest to porażka frekwencyjna, bo ten przytup, jaki miał być 10 grudnia – zablokowanie miesięcznicy katastrofy smoleńskiej – też im nie wyszedł, więc mam nadzieję, że zdziczenie obyczajów zostało przez naród w ten sposób skrytykowane – mówił Mariusz Błaszczak w rozmowie z Beatą Michniewicz w „Salonie politycznym Trójki”. Tymczasem z pomocą KOD-owi ruszył stołeczny ratusz. Władze Warszawy, które niemal zawsze podają zawyżone liczby, tym razem oszacowały KOD-owców na 35 tys. osób.

Autor: Jacek Liziniewicz

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

[FOTORELACJA] 35. rocznica wprowadzenia stanu wojennego – przemówienia: Kaczyński / Gwiazda / Sakiewicz (wideo)”

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress