Tekst alternatywny

Strachy na lachy

Strachy na lachy

Mecz Polska – reszta świata trwa. I tylko garstce naiwniaków, którzy swoje nadzieje przenieśli z ulicy za granicę, wydaje się, że Polacy tę rozgrywkę mogą przegrać. Próżne nadzieje! Nie żyjemy w XVIII wieku. Macron to nie Fryc Wielki, Merkel nie caryca Katarzyna, a i Timmermansowi daleko do Marii Teresy. Zabawy w targowicę mogą jedynie przyśpieszyć proces demaskowania narodowej zdrady i sprawić dalsze jednoczenie się Polaków wokół obozu patriotycznego. Sufl owanie Zachodowi, że nad Wisłą rozgrywa się jakiś dramat, jest zagrożona demokracja, gwałcone są prawa człowieka, a ulicami nadciąga faszyzm, jest tak głupie, że aż śmieszne. Ćwierć wieku wolnej Polski wyleczyło nasze społeczeństwo z licznych kompleksów. Ludzie poznali świat i niejeden z funkcjonujących przed laty mitów całkowicie się rozpadł. Mieszkańcy PRL mogli z rozdziawionymi gębami przyglądać się wolnemu światu przez szczeliny w żelaznej kurtynie i tęsknić za urokami państwa dobrobytu. Dziś większość poznała ów raj, jeśli nie osobiście, to przy pomocy mediów. Nie ma tam beztroski ani nawet bezpieczeństwa. Typowy Anglik nie przypomina już Jamesa Bonda, raczej starszego pana przepraszającego świat za grzech kolonializmu, galijska Marianna nie świeci prowokacyjnie gołą piersią, prowadząc lud na barykady, ale trwożnie przysłania ją kawałkiem burki, aby nie drażnić braci muzułmanów. Na tle Europy zniewieściałej, ogłupionej, pozbawionej korzeni i woli przetrwania, jawimy się jako wyspa normalności, na której trwa wiara, rodzina, tradycja. Tego nam zazdroszczą i dlatego się nas boją. Stanowimy żywą alternatywę dla ich  kompromitowanych konceptów, mylnych diagnoz i szkodliwych recept. Dlatego nie obawiam się pomruków Brukseli, ujadania mediów, pohukiwań polityków, rezolucji unijnych ciał. Przetrwamy. Wzmocnieni.

Marcin Wolski

Marcin_Wolski_small