Tekst alternatywny

Studnie dla Sudanu – 04.09.2013 r.

Studnie dla Sudanu – 04.09.2013 r.

9 lipca 2011 roku w wyniku porozumienia rządu sudańskiego z Ludową Armią Wyzwolenia Sudanu, które zakończyło II wojnę domową w Sudanie (najdłuższą, bo 22 letnią wojnę w Afryce; pochłonęła ona ponad 2 miliony istnień ludzkich i pozbawiła domów wiele milionów ludzi), powstała Republika Sudanu Południowego, oddzielona od muzułmańskiej Północy.

Na obszarze 2 razy większym od Polski mieszka 10 mln ludzi, używających 200 języków. Dysponują tylko 248 km linii kolejowej, 100 km drogi asfaltowej; jedyne większe lotnisko znajduje się w Dżubie. Chrześcijanie stanowią 60%, wyznawców religii etnicznych jest ok. 33%, a islamu 6%.

Największym wyzwaniem jest dostęp do artykułów pierwszej potrzeby, tj. wody, żywności, schronienia, oraz do opieki zdrowotnej. Warunki sanitarne urągają cywilizacji XXI w. Wskaźnik umieralności niemowląt i małych dzieci jest najwyższy w świecie. 4 milionom ludzi nie starcza żywności. 90% żyje za mniej niż 1 dolara dziennie, 90% kobiet nie umie pisać i czytać, ogółem 70%. ludności to analfabeci. Połowa ludności nie ma dostępu do wody, a jest to gorąca strefa równikowa.

Według danych ECHO (Komisja Europejska: Pomoc Humanitarna i Ochrona Ludności), na 10 mln mieszkańców Sudanu Południowego ponad 3 mln potrzebuje natychmiastowej pomocy humanitarnej. Według międzynarodowych standardów jedna studnia powinna przypadać maksymalnie na 500 osób. Tu średnio przypada na 2 tys., ale są miejsca, gdzie ujęć czystej wody nie ma w ogóle.

Według Towarzystwa National Geographic które opublikowało raport Lekarzy bez Granic, są takie rejony w kraju, gdzie jedna piąta mieszkańców zarażona jest na przykład drakunkulozą. Do infekcji dochodzi przez wypicie brudnej wody, w której znajdują się larwy tzw. robaka medyńskiego. Przebijają one ściany żołądka lub jelit, rosną przez rok, w końcu, gdy osiągają długość metra, przebijają się przez skórę. Pasożyt może wyskoczyć z nogi, stopy, ale także ramion, głowy, klatki piersiowej, a nawet z oczu. Powoduje przy tym potworny ból. Jedynym dostępnym w Sudanie Południowym sposobem leczenia jest nawijanie robaka na patyk i wyciąganie go po kilka centymetrów dziennie. Na szczęście, odkąd m.in. PAH zaczął budować tu studnie, liczba zachorowań zdecydowanie spadła.

„Makulatura na misje – pomagamy budować studnie w Republice Sudanu Południowego”, to akcja podjęta przez ks. dr Kazimierza Kurka z salezjańskiej parafii św. Stanisława Kostki w Płocku mająca na celu zebranie środków na budowę studni w Południowym Sudanie. Koszt budowy jednej studni to minimum 45 tys. złotych. Kilogram makulatury to ofiarowanie 75 litrów wody, 150 ton makulatury to jedna studnia.

Ks. dr. Kazimierz Kurek poprosił przewodniczącą gliwickiego Klubu „Gazety Polskiej” Martę Święcicką o rozpowszechnienie idei „Makulatura na Misje” na Śląsku i w klubach „GP”. Po wielu przygotowaniach i uzyskaniu patronatu honorowego JE ks. bp Gerarda Kusza rozpoczęto akcję promocyjną. Oprócz wsparcia Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy i patronatu tygodnika „Niedziela” – ważną rolę odgrywa patronat medialny „Gościa Niedzielnego” i „Radia PLUS”, oraz apel rozpowszechniony przez „Gazetę Polską” i „Niezalezną.pl”.

Z zebranych środków ze sprzedaży makulatury zbudowano już pierwsze cztery studnie: dla 200 rodzin w Agnas, dla 150 rodzin w Rastigi i w Tali , dla plemion pasterskich w Mundari.

Marcie Święcickiej, koordynatorce akcji „Makulatura na misje” na cały Śląsk, udało się już zebrać ponad 150 ton makulatury; na jednej z wybudowanych studni przymocowana będzie tabliczka z napisem po polsku i angielsku: „Dar Diecezji Gliwickiej. Polska”.

Na zaproszenie klubów „GP” w kilku miastach Polski, m.in.: w Krakowie, Zamościu, Rzeszowie, Głogowie Małp. Poznaniu, Grudziądzu gościła grupa młodych artystów z Los Angeles pod kierownictwem pani Róży Yoder. Oprócz Polaków urodzonych w Stanach Zjednoczonych jest Chinka, Latynosi, Indianie. Pani Yoder pochodzi z bardzo patriotycznej rodziny poznańskiej i prowadząc w Los Angeles szkołę muzyczną kładzie duży nacisk na promocję polskiej muzyki i poezji. Będąc w Polsce młodzi artyści dali kilka koncertów dla klubów „GP”. W Krakowie najmłodszy z artystów – Kacper, pięknie zaśpiewał pod Pomnikiem Grunwaldzkim „Rotę”.

Klub „GP” w Wyszkowie zorganizował spływ Bugiem od Tuchlina do Kamieńczyka.

W ramach Dni Kraśnika w klubie „GP” w Kraśniku gościł Paweł Piekarczyk, który dał dwa półgodzinne koncerty, na których zaprezentował także swoje nowe utwory.

Ryszard Kapuściński

Ryszard_Kapuscinsk

 

Facebook