Tekst alternatywny

Sześcioro wspaniałych. Inaczej.

Sześcioro wspaniałych. Inaczej.

Zacznę od tego, że Stefan Kisielewski mówił, iż nie należy wyśmiewać się z nazwisk, ale dodawał, że to nic nie szkodzi, bo i tak wszyscy publicyści to robią. Pójdę więc ja, maluczki, drogą jednego z moich mistrzów i napiszę, że Róża Maria Barbara Gräfin von Thun und Hohenstein und Volkswagen das Auto mit zwei Zylindern wraz pięciorgiem koleżanek i kolegów o bardziej polskich nazwiskach zagłosowała w Parlamencie Europejskim za nałożeniem sankcji na Polskę. Trudno się w tym połapać, bo sankcji jakiemuś panu Guyowi czy Gejowi i tak nie uda się przeprowadzić. Skądinąd jedyny Guy którego do tej pory jarzyłem to był Guy z Gisbourne, pomagier szeryfa Notthingam. Ludzie z mojego pokolenia pamiętają świetny serial telewizji BBC o Robin Hoodzie, gdzie rzeczonego Guya nazywano niezmiennie „ten pies Gisbourne. Tak więc rodzi się pytanie – po co „sześcioro wspaniałych” zagłosowało tak jak zagłosowało?

Osobiście sądzę, że poszło o fakt że Polskę opanowali faszyści. Sześćdziesiąt  tysięcy (to wersja oficjalna, niektórzy twierdzą, że było ich więcej) maszerowało 11 listopada ulicami Warszawy. Bilans jest przerażający. Otóż: zabitych – 0. Rannych – 0. Podpalonych samochodów – 0. Splądrowanych sklepów – 0. I nawet Borysa Budki nikt w tym roku nie podpalił, a Jacek Hugo-Bader nie mógł się wysmarować czarną pastą do butów, bo się okazało że w ten dzień faszyści prowokacyjnie pozamykali sklepy, więc nie szło gdzie kupić. Tak się nie robi, to nie są europejskie standardy. Proszę chociażby popatrzeć na demonstracje w Berlinie czy w Paryżu. Gdzie policjanci z bronią maszynową i transportery opancerzone strzegące synagog? Niedawno wszedłem do Starej Synagogi na krakowskim Kazimierzu żeby zrobić parę zdjęć. I nikt mnie nie zaatakował, nikt mnie nie pobił, nikt w ogóle się mną nie zainteresował! To bardzo nieeuropejskie i sprzeczne z ideałami postępowej demokracji liberalnej.

Na faszystowskiej imprezie w Warszawie był jeden mój kumpel ze swoimi dwiema córeczkami. Do tej pory nie wiedziałem, że to faszysta, ale teraz już wiem dzięki temu, co powiedział ten pies Gisbourne. Ja osobiście na żadną manifestację czy pochód nie wybrałem się, ani w Warszawie ani w Krakowie. Po prostu właśnie z Warszawy przyjechał jeden z moich kuzynów, który przeprowadził się tam za chlebem, a że wypadały akurat jego imieniny, poszedłem na przyjęcie. Akcenty faszystowskie jednak się przydarzyły: na tarasie powiewała biało-czerwona flaga, zaś kuzyn dostał ode mnie w prezencie bardzo ładnie wydaną kompaktową reedycję płyty śp. Miry Kubasińskiej (tej od Breakoutów), na okładce której widnieje wokalistka unosząca dłoń. Co prawda, unosi ją poziomo, jednak na upartego ten pies Gisborne mógłby uznać to za hajlowanie. Albo i nie uznać, zależy od punku widzenia, bo zawsze można przypomnieć mu, że tysiące jego rodaków na ochotnika służyło w Waffen SS.

Można powiedzieć, że sześcioro wspaniałych inaczej wyautowało się na swoje własne życzenie. A ja powiem dosadnie – przepraszam za wyraz, ale to cytat z Monty Pythona – pierdzę ogólnie w ich kierunku.

Tomasz Kowalczyk

Tomasz_Kowalczyk_small

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress