Tekst alternatywny

Trudna miłość, ale jedyna…

Wróg Ludu…

Trudna miłość, ale jedyna…

Przeczytałem ostatnio w jednym z tzw. branżowych pism swoją sylwetkę. Branżowe, czyli dziennikarskie pisma, różnią się tym od zwykłych, że uważają się z urzędu za profesjonalne, więc kłamią i manipulują już bez żadnej miary, czasem w myleniu informacji popadając po prostu w śmieszność. Tak było i tym razem, kiedy autor mieszał wszystkie nasze spółki, przypisując mi na przykład zarządzanie spółką wydającą „GPC”, a tej, że ma jakiś wpływ na TV Republika. Takie rzeczy można sprawdzić w internecie, ale zdaje się, że „profesjonaliści” wolą plotki. Niemniej na wiele stron tekstu znalazłem tam dwa zdania prawdziwe. Pierwsze – że oprócz dobrych win nie przepadam za luksusem. To prawda, drażni mnie szczególnie nowobogactwo, a telewizor czy samochód zmieniam, gdy stary już nie nadaje się do użytku. Z tymi winami to też prawda. Im jestem starszy, tym chciałoby się lepszego. A drugie zdanie – przypadkowo prawdziwe – że politycy nawet zaprzyjaźnieni nie za bardzo uważają mnie za swojego, bo jestem zbyt niezależny. I to jest absolutna prawda. Zdecydowałem się mocno poprzeć działania budowania obozu niepodległościowego w oparciu o Jarosława Kaczyńskiego już na wiosnę 2005 roku. Dokładnie, kiedy zostałem naczelnym „GP”. Zrobiłem to w taki sposób, jawny i otwarty, że krytykowało mnie nawet wielu jego dzisiejszych piewców. Powoływałem się przy tym na amerykańskie obyczaje. Tam redaktorzy naczelni mówią, kogo poprą, by widz lub czytelnik wiedział, z kim ma do czynienia. Zdaje się, że w ciągu ostatnich lat wszyscy poszli w moje ślady i przestali podawać się za przeźroczystych. To sprowadziło debatę na ziemię. Ale moje poparcie, choćby najbardziej szczere, nie oznacza, że mogą mi cokolwiek kazać. Nie mogą, bo ja tego nie chcę i nie przyjmę. W ostateczności zwinę żagle. Piszę niezłe bajki i książki o geopolityce. Podobno nie najgorzej przewiduję też trendy na rynkach. Przeżyć się da. Z tego co wiem, większość moich kolegów ma podobny pogląd na życie. Nie uprawiamy płatnej miłości, ale kochać potrafi my szczerze. Na rynku dziennikarskim niestety coraz więcej jest innych postaw i te są premiowane. Zastanawiałem się, dlaczego? Chyba powodem są walki frakcyjne w partiach. Politycy nie chcą przekonywać dziennikarzy do idei, ale wolą przekonywać do siebie. A wręcz chcą ich uzależniać. Tacy redaktorzy pomogą wtedy przy wewnętrznych mordobiciach. Ja wobec tego typu rozgrywek po prawej stronie zawsze miałem jedno stanowisko: szefem całego obozu jest Jarosław Kaczyński. On decyduje o partii i strategii. To Kaczyński postanowił, że dzisiaj premierem jest Mateusz Morawiecki, i inne rozważania nie miały sensu. Choć nie wszystkie decyzje, również personalne, PiS-u wprawiają mnie w zachwyt, liczy się ostateczny rachunek. A ten jest bardzo dobry i dla Polski, i dla większości Polaków. Dzisiaj przegrana PiS oznaczałaby wielką katastrofę. Szambo, którym zanieczyścił Wisłę jeden z liderów PO, zalałoby w takiej czy innej formie cały kraj. Czy mnie i mojej ekipie opłaca się Dobra Zmiana? W jednych sprawach tak, w innych nie. Wielką krzywdę zrobiono TV Republice i „Codziennej”. A to były media, które torowały drogę Dobrej Zmianie. Niektóre działania wobec naszych mediów były wręcz niegodne. Oczywiście pojawiło się trochę reklam, wcześniej kompletnie blokowanych, i zdjęto zakaz wpuszczania nas do mediów publicznych. Beneficjentami byli inni. Ale nam nie o to chodziło. Przypominam trzy rzeczy, których chcieliśmy od tej formacji: utrwalić niepodległość, odbudować państwo, wyjaśnić tragedię smoleńską. O niczym nie zapomnieliśmy i wszystko uważamy za aktualne. Bardzo się cieszę, że udało się mnóstwo zrobić dla zwykłych ludzi. Zaostrzyła się sprawa wojny cywilizacji. PiS zachowuje się tu jak trzeba. A to, że wobec nas i tysięcy ludzi, którzy im pomagają, nie zawsze są w porządku – takie życie…

A teraz rzeczy dla mnie przyjemne – z list PiS-u startuje kilka naprawdę zasłużonych osób wywodzących się z naszych klubów. Nie o wszystkich wiem. Tu wymienię tylko kilka z nich, ale będę starał się też wymieniać następnych. Przysyłajcie, Państwo, informacje o tych, których znacie. Beata Dróżdż, która pomaga mi prowadzić sprawy biznesowe w „GP” i na portalu, szefowa klubu w Piotrkowie Trybunalskim, organizatorka zjazdów klubów, matka pięciorga dzieci – Okręg 10, Piotrków Trybunalski, miejsce 5. Adam Borowski, legenda opozycji solidarnościowej, szef klubu w Warszawie, wydawca i producent filmu „Legiony” – Okręg 19, Warszawa, miejsce 14. Violetta Sasiak, szefowa klubu w Redzie, wielki społecznik i doskonała organizatorka – Okręg 26 Gdańsko-Słupski, miejsce 14. Cdn.

Tomasz Sakiewicz

Tomasz_Sakiewicz_big

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress