Tekst alternatywny

Umarł Andrzej Wajda

Umarł Andrzej Wajda

Dla mnie umarł już dawno, gdzieś na początku lat osiemdziesiątych XX wieku. Po „Człowieku z żelaza” i „Dantonie” i po serialu telewizyjnym „Z biegiem lat, z biegiem dni”. Piszę ten tekst nie jako krytyk filmowy, bo nim nie jestem, tylko jako widz i do pewnego stopnia – kinoman. Trochę filmów w życiu obejrzałem, więc chyba mam prawo podzielić się refleksjami.

Trzy filmy Wajdy wywarły na mnie ogromne wrażenie: „Wesele”, „Ziemia obiecana” i „Człowiek z marmuru” Są to rzeczy, które mógłbym oglądać na okrągło i nigdy mi się nie znudzą. O wcześniejszej i późniejszej twórczości zmarłego reżysera trudno mi, współczesnemu widzowi, mówić ciepło. „Kanał” zestarzał się niemiłosiernie i dziś oglądany przypomina raczej studyjny teatr telewizji niż film z prawdziwego zdarzenia. „Popiół i diament” – poza genialną rolą Cybulskiego był łajdactwem, co nie dziwi, bo scenariusz powstał przecież na podstawie powieści Jerzego Andrzejewskiego i on sam, po latach, przyznawał że napisał ją na osobiste zamówienie złowrogiego Jakuba Bermana! „Lotna” – zbiór kłamstw o Wojnie Obronnej Polski, jakby wyjętych z niemieckiego nazistowskiego propagandowego filmu. Nieudana ekranizacja „Popiołów” według Żeromskiego – trafną recenzją tego filmu było stwierdzenie Stefana „Kisiela” Kisielewskiego – „Wajda zawajdał”. I tak dalej.

Osobiście wydaje mi się, że najlepszą epoką dla Wajdy były lata siedemdziesiąte. Z jego późniejszej twórczości podobał mi się tylko „Pan Tadeusz”, choć rację mieli krytycy stwierdzający, że mickiewiczowskie arcydzieło polskiego romantyzmu reżyser przedstawił w konwencji nie romantycznej bynajmniej, lecz – klasycystycznej. To nie zarzut, ale coś mi tam nie grało. Ot, takie osobiste uwagi, ale w o wiele wcześniejszym „Weselu” Wajda dokonał rzeczy nieprawdopodobnej: postaci mówią wierszem, ale dialogi tak zostały skomponowane, że brzmią jak zwykła proza codziennego języka. W „Panu Tadeuszu” niestety recytują jak w szkolnym teatrzyku.

Można by dużo mówić o paru tajemnicach spowijających postać Andrzeja Wajdy. Czy aby na pewno oficer nazwiskiem Wajda zamordowany przez sowietów w Katyniu był jego ojcem? Czy rzeczywiście reżyser pod koniec lat osiemdziesiątych odbył w towarzystwie Adama Michnika tajemnicze spotkania zainicjowane przez władze w Moskwie? A jeśli tak, o czym tam rozmawiano?

Ale tym zajmą się historycy. Teraz nie czas na to. Na razie po prostu włączmy sobie po raz kolejny „Wesele” w dobrym wydaniu na DVD

Tomasz Kowalczyk

Tomasz_Kowalczyk_big

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress