Tekst alternatywny

Wejść w czaszkę lewaka, czyli jak przeczytałem „Gazetę Wyborczą”

Wejść w czaszkę lewaka, czyli jak przeczytałem „Gazetę Wyborczą”

Przeczytałem ostatnio egzemplarz sobotnio-niedzielny „GW”. Nie cały. I nie w internecie, tylko prawdziwy, papierowy. Bez obaw, nie kupiłem. Żeby rozruszać udo stłuczone w Gorcach na południowym stoku Turbacza, wybrałem się na spacer do parku. Gazeta leżała na ławce. Ktoś albo zapomniał zabrać, albo zostawił celowo, by kulturowo ubogacić takich faszystów jak ja. Wziąłem z ciekawości i w domu oddałem się lekturze.

Na pierwszej stronie Stanisław Aronson, dziś już 92-letni polski Żyd walczący w AK i w Powstaniu Warszawskim. Mówi, że „(w dzisiejszej Polsce – przyp. T.K) Historia służy temu, by społeczeństwo dzielić, moralnie osłabiać, budzić złe emocje. Politycy używają jej, by zwracać Polaków przeciwko sobie. Świadczą o tym coraz mniej chlubne akty upamiętniania historii. Tragedia powstania warszawskiego (tak w oryginale, z małych liter – przyp. T.K.) tonie w morzu kiczu. Święto Niepodległości zmieniło się w uliczne awantury. Niedorzeczne miesięcznice smoleńskie – w jawną profanację”. Etc.

Panie pułkowniku Aronson, kto to Panu pisał? A poza tym winien pan wiedzieć, że tak czy siak w oczach dziennikarzy „GW” jest Pan podejrzany. Był Pan AK-owcem, a przecież z przekazów tej gazety wiemy dobrze, że ludzie z AK zajmowali się głównie mordowaniem niedobitków ludności żydowskiej po Powstaniu w Gettcie. Ludzie z Czerskiej przeżują Pana, a potem wyplują, co nawet człowiekowi w Pańskim sędziwym wieku nie powinno być obojętne.

Druga strona: Niejaki Dariusz Korytko opisuję tragedię swojego redakcyjnego kolegi, fotoreportera nazwiskiem Celejowski. Ten Celejowski pojechał na mecz Ruchu z GKS Tychy. Tragedia polegała na tym, że kiedy spakował swój sprzęt do podręcznej torby i ruszył w stronę wejścia na stadion, to podszedł do niego ochroniarz i poprosił o jej otwarcie, bo trzeba było wykonać rutynową kontrolę. Fotoreporter odpowiedział, że otworzy, ale nie ma owej torby gdzie postawić. Ochroniarz stwierdził, że nie ma problemu, wystarczy postawić ją na chodniku. Raportuje ofiara kaczystowsko-kibolskiego reżimu: „To bardzo drogi sprzęt, zorganizujcie jakiś stolik albo podejdźmy do bramki”. Potem przyszli kolejni ochroniarze, zjawiła się także policja. Celejowski został zatrzymany i zawieziony na komisariat, gdzie biedaczynie nawet telefon odebrali i gdzie dowiedział się, że „złamałem przepisy o bezpieczeństwie imprez masowych, nie zastosowałem się do poleceń ochrony, a to był mecz podwyższonego ryzyka. (…) Siedziałem w klatce dwa na dwa metry”. (Skądinąd jeden mój znajomy też siedział w takiej klatce kiedy puścił przysłowiowego pawia w tramwaju, bo za dużo wypił na jakiejś imprezie, ale to było za rządów PO-PSL, więc „GW” o jego tragedii nie napisała). Potem w sądzie dostał dwa tysiące zł. grzywny i dwuletni zakaz stadionowy. „Jak dla kibola” – komentuje męczennik państwa PiS.

Kolego Celejowski, robiłem zdjęcia na o wiele ważniejszych spotkaniach niż jakiś mecz. Fotografowałem prezydentów różnych państw z odległości dwóch metrów i wiem, że szczególnie w dzisiejszych czasach, w dobie zagrożenia terroryzmem islamskim kontrole są konieczne. I wiem, że nawet jeśli ma się „bardzo drogi sprzęt”, to ostrożne postawienie torby na chodniku nie spowoduje jego uszkodzenia. A może na przyszły raz będzie w tej torbie trzymał Pan jakiś składany, plastikowy stoliczek?

Mogą Państwo zapytać, co dalej w tym numerze  „GW”. Odpowiadam – nie wiem. Poza drugą stronę nie przebrnąłem. Napisałem w tytule o czaszkach lewackich, bo po tej lekturze już wiem, że lewacy mają czaszki, ale mózgów już nie bardzo. Na pewno pień mózgu posiadają, bo potrafią wykonywać jakieś w miarę zborne ruchy, oddychają, jedzą itd. a ten pień podtrzymuje funkcje wegetatywne organizmu. Może mają też i jakąś część śródmózgowia, bo tam są popędy i emocje, a oni są bardzo emocjonalni (casus Krystyny Jandy na przykład). Natomiast dalej rozpościera się bezmierna pustka, wobec której rozmiary Wszechświata są niczym…

Myślę sobie, co by tu zrobić z moim egzemplarzem „GW”. Najpierw stwierdziłem że dam do recyklingu, ale wpadłem na lepszy pomysł. Jedna moja ciocia mieszka na wsi tuż pod Krakowem i w saloniku ma kominek. Dni i wieczory teraz coraz chłodniejsze, więc podpałka będzie w sam raz.

Tomasz Kowalczyk

 Tomasz_Kowalczyk_small

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress