Tekst alternatywny

ZOMO jak matka, SB jak tatka

Wróg Ludu…

ZOMO jak matka, SB jak tatka

Po demonstracjach w obronie niezależności sędziego kapitana Iwulskiego i przedłużenia telefonu – sędziego Milewskiego wysłuchałem głosu Ewy Łętowskiej, zaniepokojonej interwencją policji. Wrażliwość pani Łętowskiej jest znana od 1987 r., kiedy została Rzecznikiem Praw Obywatelskich. ZOMO wtedy lało pałami, gazem i z armatek wodnych każdego, kto znalazł się w zasięgu jakiejkolwiek opozycyjnej manifestacji, nawet zupełnie przypadkowo.

Widziałem kolegów bitych do nieprzytomności, kopanych, specjalnie poniżanych, bo odważyli się krzyknąć: „Solidarność” albo „Uwolnić politycznych!”. Ksiądz Suchowolec, był tak nieustannie napadany przez bezpiekę, że zwrócono się nawet do Łętowskiej o pomoc. Odpisała, że nic nie zrobi, bo są to chuligańskie wybryki. Wreszcie w ramach tych „wybryków” księdza zamordowano. Pani Ewa dalej nic nie zrobiła. ZOMO i SB mogły robić, co chciały, a Rzecznik Praw był po to, żeby był. Łętowska stała się ważnym filarem reżimu Jaruzelskiego, który potrzebował pozorów dla bandyckich działań. W nagrodę w III RP została moralnym autorytetem. Nawet przez pewien czas sędziowała sobie w Naczelnym Sądzie Administracyjnym i Trybunale Konstytucyjnym. Obywatel mógł mieć pewność, że jak go nie osądzi Iwulski, to sprawa trafi do pani Ewy.

Kiedy będziemy tworzyć historię najciekawszych kreatur wymiaru sprawiedliwości, apeluję, aby zacząć od Łętowskiej. Spokojniej patrzę na morderców typu Stefan Michnik czy Helena Wolińska, bo w ich działaniu nie było przynajmniej hipokryzji. Mordowali, nie ukrywali, że mordują i chcieli mordować. Łętowska przykrywała najgorsze draństwa i podpisywała to prawami człowieka. Ohyda tego systemu była straszna.

Gdy kluby „GP” organizowały manifestacje za czasów miłującego pokój i ludzi Donalda Tuska, pilnowaliśmy, aby nikt nie atakował policji, nawet słownie. Staraliśmy się chronić dziennikarzy, szczególnie z tak obiektywnych stacji jak TVN. Za to władza się nie certoliła. Przy cichym zezwoleniu policji napuszczano bandytów na modlące się staruszki, kopiąc je i poniżając. Na demonstracjach bagażnikowej opozycji nie tylko nie ma żadnej ochrony, lecz wręcz przeciwnie – zachęca się do agresji.

Widać nadzwyczajna sytuacja uzasadnia nadzwyczajne działania. Trzeba bronić sędziów Iwulskiego, Milewskiego, już nie mówię o emerytowanym sędzim Stefanie Michniku, przed Kaczyńskim i jego niesłychanymi zakusami. Wiadomo, co Kaczyński może zrobić bez odpowiedniego sądu. Już raz brał udział w kradzieży księżyca. Nic dziwnego, że dzień po podpisaniu ustawy ostatecznie odsyłającej na emeryturę filary sprawiedliwości III RP księżyc sam się schował, pół świata to widziało.

Przy takich zagrożeniach pałki ZOMO i kopniaki od SB to rzeczywiście były pieszczoty.

Tomasz Sakiewicz

Tomasz_Sakiewicz_big

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress