Tekst alternatywny

TYCHY | Marsz Pamięci Wołyń 1943 w Tychach

Tychy, 11 lipca 2026 r. – Pod patronatem katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Tychach odbył się Marsz Pamięci poświęcony ofiarom ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich II Rzeczypospolitej. Organizatorami wydarzenia byli Klub Gazety Polskiej w Tychach oraz Stowarzyszenie Rodzina I Tożsamość. Uroczystości rozpoczęła Msza Święta, po której uczestnicy przeszli ulicami miasta, by zakończyć obchody pod pomnikiem pomordowanych na cmentarzu w Wartogłowcu. W wydarzeniu wzięli udział licznie zgromadzeni Tyszanie oraz goście z sąsiednich powiatów.

Krwawa Niedziela – 83 lata pamięci

11 lipca to Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach – mieszkańcach Kresów II Rzeczypospolitej. Tego dnia, 83 lata temu, w 1943 roku, Ukraińska Powstańcza Armia i Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów zrealizowały na masową skalę plan eksterminacji, atakując jednocześnie 99 polskich miejscowości i mordując zamieszkujących je Polaków. Zbrodnia ta była urzeczywistnieniem ideologii Stepana Bandery, zakładającej „oczyszczenie” Kresów z ludności nieukraińskiej.

Sprawcy nie wybrali tej daty przypadkowo. Była to niedziela – dzień, w którym Polacy licznie gromadzili się na Mszach Świętych w kościołach. To właśnie tam banderowcy dokonywali napaści, podpalając świątynie i z niebywałym okrucieństwem mordując zgromadzonych wiernych, w tym w szczególności katolickich księży. Z tego powodu 11 lipca 1943 roku zapisał się w historii jako Krwawa Niedziela – szacuje się, że tylko tego jednego dnia zamordowano ok. 8 tysięcy Polaków. Fala mordów, rozpoczęta już w 1939 roku, trwała nieprzerwanie aż do 1947 roku. Sprawcy posługiwali się najczęściej siekierami, nożami i widłami – niejednokrotnie uprzednio poświęconymi przez ukraińskich duchownych z intencją dokonania zbrodni – a swoje ofiary często torturowali przed śmiercią. W wyniku tego ludobójstwa życie straciło ponad 100 tysięcy Polaków. Dokładna liczba ofiar do dziś pozostaje nieznana, ponieważ władze Ukrainy blokują prowadzenie prac ekshumacyjnych.

Msza Święta i przemarsz przez miasto

Organizatorami tegorocznych tyskich obchodów były Stowarzyszenie Rodzina i Tożsamość oraz Klub Gazety Polskiej w Tychach. Uroczystości rozpoczęły się o godzinie 16.00 Mszą Świętą odprawioną w kościele Świętej Rodziny w intencji ofiar ludobójstwa na Kresach II Rzeczypospolitej. Po nabożeństwie, około godziny 17.00, sprzed kościoła wyruszył Marsz Wołyński. Wzięli w nim udział mieszkańcy Tychów, a także Orzesza i powiatu bieruńsko-lędzińskiego. W asyście radiowozów policji i straży miejskiej uczestnicy przeszli ulicami miasta na cmentarz w Wartogłowcu, gdzie znajduje się obelisk poświęcony ofiarom Zbrodni Wołyńskiej.

Idącym towarzyszyły okrzyki „Cześć i chwała bohaterom!” oraz „Wołyń, Wołyń – pamiętamy!”, a na transparentach można było przeczytać m.in. hasło: „Nie o zemstę, lecz o pamięć i prawdę wołają ofiary”. W czasie marszu odmówiono również Różaniec w intencji pomordowanych.

Głosy uczestników

Przewodnicząca zgromadzenia i Prezes Stowarzyszenia Rodzina i Tożsamość Anna Syrek przypomniała rys historyczny wydarzeń sprzed 83 lat, podkreślając bestialstwo dokonanego wówczas ludobójstwa. Domagała się od władz Ukrainy zgody na przeprowadzenie ekshumacji ofiar oraz umożliwienia ich godnego pochówku, zgodnie z obrządkiem religijnym i normami cywilizacyjnymi.

Idący w marszu poseł Michał Wójcik mówił, że Ukraina bez rozliczenia się ze Zbrodni Wołyńskiej nie może zostać przyjęta do Unii Europejskiej. Poseł wskazywał również na rolę strażników pamięci o Wołyniu – zbrodni, która przez lata miała zostać zapomniana.

Przewodniczący Klubu Gazety Polskiej w Tychach Janusz Jabłoński mówił, że mord podsycany był nienawiścią nacjonalistów ukraińskich do katolików, a ofiary ginęły tylko dlatego, że były Polakami i katolikami. Zaznaczył przy tym, że nie wszyscy Ukraińcy mordowali – byli wśród nich również ludzie sprawiedliwi, którzy ratowali Polaków. W swoim wystąpieniu podczas marszu mówił:
„Musimy dziś zadać sobie pytanie: skąd wzięła się ta nienawiść, zdolna zamienić sąsiada w kata? Odpowiedź jest bolesna, ale musi paść. U źródeł tej zbrodni leżała ciągle podsycana nienawiść na tle narodowościowym –ukraińska ideologia, która postanowiła, że polskość na tej ziemi musi zostać wymazana do końca. Obok niej stała nienawiść na tle religijnym – nienawiść do Katolików, do Kościoła katolickiego i naszej wiary, która przez wieki była fundamentem tożsamości polskich mieszkańców Wołynia. Nie możemy też przemilczać kontekstu historycznego tamtych wydarzeń. To był czas, gdy nacjonalistyczne bojówki znajdowały przestrzeń do działania w ramach niemieckiej okupacji – gdy interesy zbrodniarzy z UPA krzyżowały się z interesami Niemców, a bezkarność jednych wzmacniała bezkarność drugich. Był to czas chaosu wojennego, w którym mordercy szukali okazji, a nie usprawiedliwienia.”

Janusz Jabłoński w przemówieniu pod pomnikiem odniósł się także do bieżącej sytuacji politycznej:
„Z niepokojem obserwujemy, jak we współczesnej ukraińskiej polityce pojawiają się gesty, które trudno nazwać inaczej niż „graniem” tą właśnie nienawiścią. Nadanie jednej z ukraińskich jednostek wojskowych imienia „Bohaterów UPA” to decyzja, która nie mogła zostać podjęta bez świadomości, jaki ból wywoła w Polsce. To formacja odpowiedzialna za ludobójstwo naszych rodaków – i nazywanie jej członków bohaterami jest policzkiem wymierzonym w pamięć ofiar, które dziś tu wspominamy. Prezydent Karol Nawrocki zareagował na to słusznie i godnie – tak jak powinien zareagować każdy polski przywódca, który pamięta, komu zawdzięcza swój urząd i wobec kogo ma obowiązek stać na straży honoru Rzeczypospolitej. Ta reakcja nie była atakiem na naród ukraiński. Była obroną prawdy historycznej i godności ofiar Wołynia. Musimy sobie dziś odpowiedzieć na trudne pytanie: czy w politycznym interesie władz w Kijowie nie leży dziś odbudowywanie w ukraińskim społeczeństwie nienawiści wobec Polaków?”

Historyk dr Andrzej Drogoń, były szef katowickiego oddziału IPN, przemawiając przed obeliskiem, próbował oddać skalę okrucieństwa sprawców. Mówił: „Aby oddać grozę tego co wydarzyło się na Kresach, w stosunku do ukraińskich morderców używa się słowa „zezwierzęcenie”. Ale czy można wyobrazić sobie zwierzę, które obcina piłą głowy niemowlakom (a takie szczątki znaleziono już w dołach śmierci), rozcina łona kobiet w ciąży, wyjmuje stamtąd nienarodzone dzieci i przybija ich główki gwoździami do drzwi. Czy można zrozumieć, dlaczego ktoś, chcąc zadać śmierć, rozcina ofiarę, wyjmuje z niej jelita i tymi jelitami przywiązuje ją do drzewa?!”

Tyski radny Prawa I Sprawiedliwości Stanisław Zapała w swoim wystąpieniu przypomniał o losie polskich dzieci, które ukraińscy sprawcy nabijali na widły.

Kazimiera Głogowska-Gosz przypomniała z kolei, że pierwszy masowy mord dokonany przez Ukraińców na polskiej ludności Kresów miał miejsce już 17 września 1939 roku – w dniu, w którym Związek Radziecki, realizując zobowiązania sojusznicze wynikające z paktu Ribbentrop-Mołotow, napadł na Polskę, dokonując wraz z III Rzeszą czwartego rozbioru kraju.

Przedstawiciel posła Grzegorza Płaczka (Konfederacja) odczytał list parlamentarzysty, w którym podziękował uczestnikom za pielęgnowanie pamięci o ofiarach Zbrodni Wołyńskiej. Przypomniał też, że to poseł Płaczek zwrócił się oficjalnie do prezydenta Karola Nawrockiego z apelem o wszczęcie procedury pozbawienia prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego Orderu Orła Białego.

Głos zabrał również tyski działacz Konfederacji Mateusz Śmiglewski, który wyraził żal, że władze Tychów nie włączyły się oficjalnie w uczczenie pamięci polskich ofiar ludobójstwa na Ukrainie. Ocenił, że pomnik poświęcony ofiarom powinien powstać także poza terenem tyskiego cmentarza komunalnego. Jak stwierdził:
„Mam nadzieję, że doczekamy w mieście oficjalnych obchodów z udziałem władz Tychów”

Na koniec uroczystości pod Pomnikiem Pomordowanych na Wołyniu i Kresach Południowo-Wschodnich złożono kwiaty i zapalono znicze. Wśród składających byli m.in. przedstawiciele Klubu Gazety Polskiej, Stowarzyszenia Rodzina i Tożsamość, Prawa i Sprawiedliwości, Konfederacji, osoby reprezentujące poseł Bożenę Borys-Szopę, Grzegorza Płaczka, stowarzyszenia więźniów politycznych, II LO im. C.K. Norwida w Tychach.

Tegoroczny Marsz Pamięci w Tychach zgromadził przedstawicieli lokalnej i regionalnej sceny politycznej, samorządowców, historyków oraz mieszkańców regionu, którzy wspólnie oddali hołd ofiarom jednej z najtragiczniejszych kart polskiej historii XX wieku. Obchody były nie tylko okazją do modlitwy i refleksji nad losem pomordowanych na Wołyniu, ale również do przypomnienia, że sprawa pełnego rozliczenia się z ludobójstwem na Wołyniu – w tym przeprowadzenia ekshumacji – pozostaje wciąż otwarta, a napięcia wokół upamiętniania zbrodniczej UPA we współczesnej Ukrainie, budzą w Polsce słuszne emocje.

Janusz Jabłoński

KLUB „GAZETY POLSKIEJ” TYCHY