Lewactwo
To, że na lewactwo podatni są szczególnie ludzie młodzi, nie dziwi – potrzeba szybkich, łatwych rozwiązań i definitywnych recept jest jedną z cech młodości. Ale co ze starymi? Czy trwanie w głównym nurcie, posługującym się sztandarem poprawności politycznej, wynika z przyzwyczajenia, wygody, konformizmu? Pewne światło na problem rzucają badania statystyczne, które wykazują, że wielokrotnie podatniejsi na postmarksistowski czad są humaniści. Naukowcy z dziedzin ścisłych bywają bardziej krytyczni wobec pięknie brzmiących formuł, niesprawdzalnych eksperymentów i gołosłownych haseł. Szybciej dostrzegają ich wewnętrzną sprzeczność. Lewica odwołuje się już od czasów rewolucji francuskiej do najszlachetniejszych – wydawałoby się – cech człowieka. Głosi wolność, równość, braterstwo, niosąc ich najstraszniejsze zaprzeczenie. Deklarując zrzucenie kajdan, bardzo szybko wznosi gilotyny. Tolerancja, sprawiedliwość nie obejmują tych, którzy mają odmienne zdanie. „Nie ma bowiem wolności dla wrogów wolności”. Przecież jeśli służy się idei, która z definicji jest najlepsza, jak nie ulec pokusie uznania jej za jedyną? Patrzenie pod jakimkolwiek innym kątem jest głupotą, chorobą psychiczną albo oczywistą zdradą. Umysły, które uwierzyły w bezalternatywność jednego wzorca, nie są zdolne realnie patrzeć na świat, ignorują zagrożenia, tępią tych, którzy próbują je choćby sygnalizować. To już było – starożytni Spartanie uznali, że stworzyli ustrój idealny, i to doprowadziło ich do zagłady. Zachód podąża coraz szybciej tą drogą.

