W dniu 1.12.25r. odbyło się spotkanie Klubu Gazety Polskiej w Bytomiu w salce przy parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny na Rynku w Bytomiu.
Zaszczycił nas swoją obecnością mgr Mirosław Kańtor – patriota, pieśniarz, internowany w stanie wojennym. Spotkanie odbyło się „Ku pokrzepieniu serc” pomiędzy Świętem Odzyskania Niepodległości, a kolejną rocznicą Stanu Wojennego.
Pan Mirosław Kańtor opowiadał jak trafił do Obozu Dla Internowanych w Zabrzu-Zaborzu jako młody człowiek, student filologii polskiej na Uniwersytecie Śląskim. Wspomniał swojego przyjaciela ś.p. towarzysza obozowego, poetę Jacka Okonia, który wiosną tego roku odszedł do wieczności.
Mirosław Kańtor i Jacek Okoń, przed dziewięciu laty zebrali pieśni, piosenki i wiersze z Obozu Dla Internowanych w Zabrzu – Zaborzu w książeczce „Nad obozem szarość” . Nasz Gość zagrał na gitarze i zaśpiewał „Balladę o matce”, „List do żony” wspominając czarne czasy stanu wojennego. Podkreślił role pieśni we wzmacnianiu ducha osób pozbawionych wolności, podkreślił znaczenie wiary, miłości i miłosierdzia w byciu Polakiem i patriotą.
W obozie utwory te spełniały różne, ważne funkcje: wspólnoto-twórcze, terapeutyczne, pozwalały przetrwać. Miały też walory artystyczne, estetyczne, podobały się. Gitarę do Obozu przyniosła mu siostra, klawisze nie dały zgody, odesłali instrument, dopiero podstępem , że „zagramy na akademii 22 lipca” , to dostali zgodę na wniesienie instrumentu.
Zebrani klubowicze wspólnie śpiewali pieśni i dostrzegali wiele analogii dnia dzisiejszego do czarnych czasów komunizmu. Nie tracimy nadziei na zwycięstwo dobra, prawdy, wolności w naszej ukochanej Ojczyźnie.
Dziękujemy za przybycie Adama Giery, współtowarzysza internowanej niedoli Pana Mirosława Kańtora, legendy oporu w czasach komunistycznego ucisku: uczestnika wydarzeń Grudnia ’70 na Wybrzeżu, zatrzymywanego, wielokrotnie więzionego i bitego podczas przesłuchań; współorganizatora wielu protestów, strajków w Jastrzębiu Zdroju, działacza „S” Regionu Śląsko-Dąbrowskiego…
Wszystkim za liczne przybycie.































