Tekst alternatywny

Kilka słów o księdzu Lemańskim

Kilka słów o księdzu Lemańskim

Otóż nie. Nie o jakimś tam księdzu będzie, a to z prostego powodu. Kiedy po moich małopolskich wojażach wróciłem późnym niedzielnym popołudniem do domu,  jakaś drobna wzmianka w radiu o „rzuceniu w prezydenta Komorowskiego jajkiem”  skłoniła mnie do włączenia – co czynię rzadko – telewizora. No i dowiedziałem się, że wiadomością dnia jest sprawa jakiegoś tam księdza, że zwolennicy to, że przeciwnicy tamto – dokładnie tak, jak prorokowałem przed tygodniem. Fakt, że prezydent Rzeczypospolitej Polskiej podczas wizyty w Łucku na Ukrainie, wizyty związanej z obchodami rocznicy Ludobójstwa Wołyńskiego, został obsmarowany jajkiem przez ukraińskiego nacjonalistę, to był news mniejszego znaczenia.

Prezydent Kwaśniewski został kiedyś  faktycznie obrzucony jajkami, ale wtedy rzucali Polacy z Ligi Republikańskiej, więc, można rzec, była to nasza wewnętrzna sprawa. Prezydent Komorowski został zelżony podwójnie. Po pierwsze – podczas jego wizyty nie towarzyszył mu prezydent Ukrainy. W systemie parlamentarno-prezydenckim naturalnym partnerem do rozmów z prezydentem państwa ościennego jest nie premier, a prezydent wizytowanego kraju. Po drugie – cios zadany jajkiem przez ukraińskiego nacjonalistę. Mogą sobie różne polskie organizacje rzucać w Komorowskiego czym popadnie, ale zwykły obywatel nie może patrzeć spokojnie, jak w prezydenta Polski czymkolwiek się rzuca. Czy nam się to podoba czy nie (mnie się nie podoba), Bronisław Komorowski symbolizuje majestat Rzeczypospolitej Polskiej. To jajko ukraińskiego gówniarza obsmarowało nas wszystkich.

Co gorsza, Komorowski nie oberwał jajkiem rzuconym. Obejrzałem to sobie w TV; tu ma ona swoje zalety. Z tłumy wystąpił Ukrainiec i pacnął prezydenta RP w ramię, po czym spokojnie zawartość jajka rozsmarował, zanim ochrona chłopaczka obezwładniła.

A gdyby nie było to jajko, tylko nóż sprężynowy, albo cienki sztylet? Cios zadany w obojczyk, skierowany pod kątem w kierunku szyi jest morderczy, ofiara wykrwawia się prawie natychmiast. Cios zadany jajkiem wyglądał, na moje oko, dokładnie tak samo. Mimo tego, jak słyszę – „prezydent jest zadowolony ze swojej ochrony podczas wizyty na Ukrainie – poinformowała na antenie TVN24 Joanna Trzaska-Wieczorek z Kancelarii Prezydenta”.

Pytanie brzmi – kto Komorowskiemu kazał być  zadowolonym z owej partackiej ochrony, która nawet na ekranie telewizora przejawia wszelkie znamiona nieprofesjonalnej, bo widać dobrze, że BOR-owiki gapią się cały czas na swojego podopiecznego i reagują dopiero po uderzeniu. A przecież powinni patrzeć na zewnątrz, tak żeby wychwycić z zewnątrz właśnie idące ewentualne zagrożenie dla głowy państwa! Przypadek, brakoróbstwo, czy zła wola?

Czy ja się martwię o Bronisława Komorowskiego? Ja tylko przypominam, że jeśli wbrew wygłoszonej przez niego dawno temu maksymy „jaki prezydent, taki zamach” – dostanie jednak czymś innym niż jajko ukraińskiego nacjonalisty, to pełniącą obowiązki prezydenta zostanie z automatu marszałek Ewa Kopacz. A jeśli PO przy wsparciu zaprzyjaźnionych mediów zmobilizuje swój elektorat w ostatnim, dramatycznym porywie, to ta przerażająca istota, specjalistka od przekopywania gruntu w Smoleńsku, zostanie prezydentem RP. A wtedy przekonamy się, że może być jednak gorzej niż dotąd. To jak w starym tekściku Leca: człowiek upadł tak nisko, że wydawało mu się, że jest już na ostatnim dnie. Ale wtedy nagle usłyszał pukanie od spodu.

PS. Niech Państwa nic nie obchodzi, kto jest proboszczem jakiejś odległej parafii, ponieważ ich właśnie to obchodzi, żeby Was obchodziło.

Tomasz Kowalczyk

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress