Tekst alternatywny

RYBNIK |Przyjaciel


Przyjaciel
„Żal, żal za dziewczyną, za zieloną Ukrainą” . Któż nie zna tej biesiadnej piosenki.

Kresy południowo-wschodnie dawnej Rzeczypospolitej /Lwów, Kamieniec Podolski, Truskawiec/ są dziś popularnym celem wycieczek – głównie do Truskawca. W okresie II Rzeczypospolitej był najmłodszym i bardzo modnym uzdrowiskiem w Polsce. Dziś nadal przyciąga rzesze turystów i kuracjuszy, którzy zmierzając tutaj w celu poprawy zdrowia, dla relaksu i odpoczynku. Prze II wojną światową Truskawiec /obok Krynicy/ był najczęściej odwiedzanym kurortem.
Kogo tam nie było? Józef Piłsudski /który leczył nieżyt żołądka/ Stanisław Wojciechowski, Julian Tuwim, Hanka Ordonówna, gościł tu premier Austrii z małżonką, prezydenci Turcji i Estonii. Innymi znanymi kuracjuszami byli: Stanisław Witkiewicz, Ignacy Daszyński, Wincenty Witos, Zofia Nałkowska, Janusz Kusociński i wielu, wielu znanych artystów i polityków. Ściągało też towarzystwo także międzynarodowe, sącząc słynną wodę mineralną „Naftusia” o lekkim półsmaku naftowym /hydrowęglowa, magnezowo-kalcynowana/ mająca zbawienne działanie dla cierpiących na kamienicę nerkową, bóle wątroby, nieżyt przewodów oddechowych, cukrzycę.

Truskawiec to miasto liczące 29 tys. mieszkańców położone w obwodzie lwowskim w rejonie drohobyckim w odległości 95 kilometrów od Lwowa. W1909r. doprowadzono z Drohobycza kolej, a w 1911r. zbudowano dworzec kolejowy, który obecnie jest modernizowany, a po renowacji zostanie przekazany w prywatne ręce. Nowy dworzec został wybudowany w latach 80-tych XX wieku. Jest to ogromny budynek – miał służyć niezachwianej wierze w potęgę firm turystyczno-wypoczynkowych miasta. Niełatwo przyzwyczai się niektórych mieszkańców Truskawca, emocjonalnie związanych z unikalną architekturą miasta do nowej zabudowy, która przeistacza niegdyś osadę huculską w nowoczesny kurort. Klan Zubryckich Powstanie nowego dworca jest ściśle związane z osobą Wiktora Zubryckiego, który pod kierownictwem polskich budowniczych /Piotr Czorny/ pracował przy jego budowie aż do chwili jego przekazania kolei. Wiktor Zubrycki urodził się 14 października 1956r. w Truskawcu w rodzinie kolejarskiej. Na zawodowy wybór młodego Wiktora duży wpływ miały silne w rodzinie tradycje kolejarskie. Kolejarzami byli zarówno jego dziadek, jak i ojciec, matka, siostra, bracia i kuzyni. Ojciec Antoni był toromistrzem obchodowym. Codziennie przemierzał kilometry torów na odcinkach Truskawiec-Drohiczyn-Sambor. Z jego osoba wiąże się dramatyczna historia. W 1968r. w stojącym na stacji pociąg relacji Truskawiec – Moskwa wybuchł pożar. Antoni narażając własne życie wskoczył do płonącego wagonu by ratować podróżnych – wynosząc ludzi sam doznał bardzo poważnych obrażeń /poparzeń/, skutkujących trwałą niesprawnością. Za swój czyn został odznaczony Medalem Kolei Ukraińskich. Na kolei w sumie przepracował 44 lata. Matka Maria choć miała gromadkę dzieci, potrafiła połączyć pracę na kolei w Truskawcu z macierzyństwem. Brat Michał ukończył studia w Instytucie Inżynierii Transportu Kolejowego /IITK/ w Kijowie. Daria, żona Michała ukończyła tę samą uczelnią co jej mąż Michał. Oboje pracowali na kolei. Daria przez 30 lat pracowała na stacji w Truskawcu jako kasjer biletowy, a później pełniła funkcję zastępcy naczelnika tejże stacji. Włodzimierz Zubrycki /kuzyn Wiktora/ przez całe życie był ustawiaczem pociągów na stacji Stebnik, a jego żona Jelena pełniła te same czynności na stacji w Truskawcu.
Wiktor Zubrycki po ukończeniu szkoły średniej postawił na kolej jak jego rodzina. Ukończył z wyróżnieniem studia IITKol. W Kijowie. Staż odbył na st. Petrowka koło Kijowa. W 1979r. został powołany do wojskowej jednostki kolejowej w Gorkim. Prowadził i obsługiwał wzorowo lokomotywy uzyskując uprawnienia zawodowego maszynisty taboru kolejowego. Po ukończeniu służby wojskowej zgłosił się na ochotnika do budowy drogi kolejowej Tiumen Surgut na Syberii. Z powodu trudnych warunków klimatycznych wrócił do domu gdzie czekała na niego Mirosława, którą wkrótce poślubił. Po ślubie oboje pracowali w dyrekcji Kolei w Kijowie. Ponad kilkuletnia ciężka praca na pewno nie poszła na marne, tylko trzeba było czekać aż się rozwinie. Ostatnie kilka lat przed emeryturą pan Wiktor pełni czynności dyżurnego ruchu w Truskawcu. Jest to jego ostatnia przystań – jak mówi, stąd przejdzie na zasłużoną emeryturę. W pozostałym czasie tzw. „wolnym” stara się uprawiać sport – na razie nie znalazł bardziej ekscytującego od siatkówki. Pasje Wiktora. Z wykształcenia kolejarz z zamiłowania – miłośnik sportu. Jego wielkim hobby na studiach były zapasy. Parę razy stawał na najwyższym podium podczas mistrzostw akademickich rozgrywanych w Kijowie. Barw uczelni bronił na czterech championatach – wywalczył kilka medali. Ponadto uprawiał tenis ziemny i siatkówkę. Występował w okręgowym teamie siatkarzy i sięgnął po brąz w studenckiej rywalizacji. A przygodę z siatkówką rozpoczął jeszcze w podstawówce. Z mniejszym powodzeniem na koncie też ma występy w tenisie ziemnym. W pozostałym czasie tzw. „wolnym” stara się uprawiać turystykę i spacery. Dużo czyta, najczęściej dobrą prozę i najnowsze poezje. Truskawiec the Best. – „Dla mnie każdy dzień jest udany, nigdy nie zastanawiam się czy miniony dzień się udał, czy nie. Biorę życie takim, jakim jest mi pisane. Dlatego w moim domu zawsze jest wesoło, nie przejmujemy się drobiazgami, a każde złe czy dobre zdarzenia uczą nas pokory i odwagi. Kolej to dobra zawodowa alternatywa i sposób na życie, a także wyzwanie, która uczy odpowiedzialności za siebie i innych, – wyznaje p. Wiktor. Jego filozofia sprowadza się do prostego stwierdzenia, że każdy człowiek jest kowalem własnego losu. Jego największym sukcesem są jego dzieci – syn i córka, które ukończyły studia – mają już swoje pociechy. Wnuk odziedziczył po mnie imię, ale czy odziedziczy zamiłowanie do kolei? Zobaczymy – uśmiecha się nasz rozmówca.
Nasz Przyjaciel. Prawy człowiek, niezawodny przyjaciel. Otrzymał wiele odznaczeń za zaangażowanie w pracy. Jest sumienny, kreatywny. Łatwo nawiązuje kontakty z ludźmi, ceni ich za szczerość i uczciwość – oświadcza Irina Saliwończyk naczelnik stacji Truskawiec. Pan Wiktor darzy wielką sympatią, życzliwością i przyjaźnią przybyszy z Polaki. Zaprasza ich w swoje progi i skromne pokoje do wynajęcia. Ma zamiar pobudować jednopiętrową willę obok sanatorium „Szachtar” dla turystów z Polski i nie tylko – jeśli barbarzyńcy spod sierpa i młota zostaną pokonani. Ma świadomość, że z powodu toczącej się wojny z sowieckim reżimem z jego kraju uciekło do Polski 6.5 mln. Jego rodaków. Dla niektórych to tylko przystanek w drodze dalej, inni zostaną u nas na dłużej. Tysiące Polaków z całego kraju, udzieliło schronienia uchodźcom ze wschodu. Pod dachami własnych domów. To morze ludzi, którzy zostawili swoje życie i swoje domy. Zabrali to, co zdołali unieść!

Lech Sipko klub „Gazety Polskiej” w Rybniku

 

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress