Tekst alternatywny

Na jednym froncie możemy wygrać

Wróg Ludu…

Na jednym froncie możemy wygrać

Jarosław Kaczyński parę miesięcy temu powiedział w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”, że Polska walczy na dwóch frontach: tym na granicy, gdzie atakują nas rosyjskie i białoruskie służby, i tym wewnętrznym, który tworzą niektórzy przedstawiciele opozycji, a także kochankowie Jaruzelskiego i zagraniczne media. Tych frontów jest nawet trochę więcej, bo front unijny stworzony w Berlinie i Brukseli miał doprowadzić do obalenia rządu. Po to tu przysłano Donalda Tuska. Obalenie rządu nie wyszło. Udało się, wprawdzie ogromnym kosztem, uratować większość. W związku z tym rząd zachował zdolność do działania i obronił granicę. Atakujący w mediach polskich żołnierzy i funkcjonariuszy Straży Granicznej oraz policji przegrali z druzgocącą oceną takiego zachowania przez zdecydowaną większość społeczeństwa. Można  powiedzieć, że na każdym z utworzonych frontów przeciwnik musiał się cofnąć. Wojna nie jest zakończona, ale atak odparto. Jest jednak jeszcze jeden front, zupełnie kluczowy, który o całej batalii zadecyduje: przebiega on wewnątrz obozu patriotycznego, a wojna podsycana na nim dzieli najlepsze siły Polaków. PiS nigdy nie był w stanie przekonać do siebie wszystkich. W demokracji osiągnięcie połowy poparcia społecznego graniczy z cudem. Wygrywa się dzięki temu, że po jednej stronie jest wystarczająco duże poparcie, by stworzyć rząd. To zawsze dzieje się dzięki głosom tylko części społeczeństwa. Czasem wystarczy jedna piąta, niekiedy jedna czwarta. Obóz patriotyczny jest najliczniejszą polską formacją i kiedy nie rozprasza głosów, niemal zawsze wygrywa. Stąd też nieustanne próby rozbijania go, skłócania. Kilka lat temu miało nas poróżnić poparcie dla niepodległości Ukrainy. Przy okazji wyobraźmy sobie, co by się działo, gdyby dzisiaj trzeba było bronić nie tylko granicy z Białorusią, lecz także z Ukrainą. Cztery lata temu miał nas poróżnić stosunek do roszczeń żydowskich, a tak naprawdę nie tyle żydowskich, ile różnych organizacji, które prawem kaduka chciały przejąć majątek po obywatelach polskich pochodzenia żydowskiego. Histeria wywołana wokół tej ustawy miała być powodem oskarżania każdego, kto spojrzał na sprawę trzeźwo, o uleganie lobby żydowskiemu. Czy wiedzą Państwo, ile na podstawie uchwały senatu amerykańskiego przekazano polskiego mienia po upływie czterech lat? Zero złotych. Za kolejne cztery lata też będzie tyle samo. Natomiast nakręcanie histerii skłócało nas idealnie z sojusznikami z NATO i bardzo dzieliło obóz patriotyczny.

Dokładnie to samo stało się przy pandemii. Fala emocji i irracjonalnych zachowań polityków, dziennikarzy i wreszcie całych społeczności przekraczała wszystko, co do tej pory widzieliśmy.

Epidemie i kataklizmy rodzą lęki. Przez wieki towarzyszyło temu szukanie winnych, łudzenie się cudownymi receptami, aż wreszcie wybuchanie emocji posunięte do agresji. To właśnie widzieliśmy w ostatnich miesiącach. Mimo rozwoju cywilizacji zachowania ludzi są takie jak przed wiekami. To jest normalne, bo człowiek zmienia się wolniej niż postęp nauki i techniki. Sprawa się komplikuje wówczas, gdy ktoś chce to wykorzystać. I ten problem mieliśmy i ciągle mamy. Pochowałem wielu znajomych i przyjaciół, których nie byłem w stanie namówić do zaszczepienia się. Codziennie dowiaduję się o nowych przypadkach. Szczepionki nie są żadną cudowną bronią. Nie chronią każdego i nie w stu procentach. Ale jedno jest pewne: wielokrotnie zmniejszają ryzyko śmierci i ciężkiej choroby. To naprawdę dużo. Namawianie ludzi do nieszczepienia się to prawdziwe dzieło diabła. Ale jest jeszcze coś niemal równie złego: podział pomiędzy ludźmi, który niszczy zdolność do rozmowy. Najbardziej przerażające jest to, że ten podział znowu przebiega wzdłuż obozu patriotycznego. Gdyby przyjrzeć się kanałom dystrybucji tych emocji, to we wszystkich trzech opisanych sprawach są takie same. Czy ktoś tym steruje? Niestety wielu. Komu zależy na rozbiciu obozu patriotycznego? Najbardziej oczywiście Moskwie, ale chętnych jest tu dużo więcej. Żerują oni zarówno na ludzkich lękach, jak i politycznych i biznesowych geszefciarzach. Bo nie tylko koncerny produkujące szczepionki zarabiają. Zarabiają przede wszystkim wszyscy ci, którzy reklamują niesprawdzone leki. Zyskują politycy, którzy ujawnią ludziom „drugie dno epidemii”. Cena tego jest ogromna dla nas wszystkich.

Jak z tym walczyć? Oczywiście rząd powinien opracować skuteczne kampanie, ale i my mamy coś do zrobienia. Trzeba wyciągnąć rękę do ludzi, którzy dali się oszukać. Należy im powiedzieć, że jesteśmy z nimi. Nie można ich przekreślać, bo to tylko pogorszy sytuację.

Idą święta Bożego Narodzenia, wyciągnijmy i do nich rękę. Może część się opamięta, ale nawet jeżeli nie, nie wolno nam wykopać rowów, które podzielą nas ostatecznie. Nie ufajmy fałszywym prorokom, ale wybaczajmy sobie nawzajem.

Tego Państwu szczególnie dzisiaj życzę.

Tomasz Sakiewicz

albicla.com/TomaszSakiewicz

źródło: Gazeta Polska | www.gazetapolska.pl

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress